Żyleta - dr Jekyll i mr Hyde
16.11.2008
, aktualizacja: 16.11.2008 20:26
Kibice Legii zabierają na pamiątkę krzesełka z "żylety" (2008 r.) (Fot. Kuba Atys / AG)
Był 2002 r., prestiżowy mecz z Widzewem. "Żyleta" rozjaśniła się racami, tworząc wielki napis "Witamy w piekle". Do dziś mam ten obraz przed oczami, pamiętam te ciarki.
"Żyleta" została zbudowana w 1930 r. Przez ponad 40 lat nazywała się po prostu trybuną otwartą. Na "żyletę" nieoficjalnie przemianowano ją w połowie lat 70. Nazwa wzięła się od wiszącej nad środkowym sektorem reklamy żyletek Polsilver. Przetrwała do dziś, choć w połowie lat 90. na życzenie wielu kibiców trybunie nadano imię Kazimierza Deyny - legendy Legii.
Piątkowy mecz Legii z Śląskiem Wrocław był ostatnim rozegranym przy "żylecie". Teraz ta trybuna, jak i cały stadion, idzie do rozbiórki i remontu.
Żyleta zawsze budziła skrajne uczucia - od uwielbienia po nienawiść, od podziwu, po strach. Była jak dr Jekyll i pan Hyde. Z jednej strony ucieleśniała bezgraniczną miłość i przywiązanie do Legii. Doping kibiców, oprawa meczów były spektakularne, bez wątpienia najlepsze w Polsce. Często gdy piłkarze grali mizerię, to na "żyletę" zwracały się oczy pozostałych kibiców. Zwłaszcza w ostatnich latach, gdy za oprawę odpowiedzialna była grupa Cyberfans - to oni przygotowali wspomniany już napis na mecz z Widzewem, to oni też byli np. autorami wielkiej flagi-panoramy Warszawy.
Ale "żyleta" miała też, niestety, swoją ciemną stronę: awantury z innymi kibicami i policją, kompletnie niezrozumiałe niszczenie własnego stadionu czy skandowanie wulgarnych haseł.
Historia "żylety", ta jasna i ta mroczna, jest ściśle związana z Legią. Czy najbardziej fanatyczni kibice przyzwyczają się do nowego stadionu, to dopiero zobaczymy. Po "żylecie" zostają wspomnienia, ale też i krzesełka, które po piątkowym meczu kibice zabrali ze sobą na pamiątkę.
Piątkowy mecz Legii z Śląskiem Wrocław był ostatnim rozegranym przy "żylecie". Teraz ta trybuna, jak i cały stadion, idzie do rozbiórki i remontu.
Żyleta zawsze budziła skrajne uczucia - od uwielbienia po nienawiść, od podziwu, po strach. Była jak dr Jekyll i pan Hyde. Z jednej strony ucieleśniała bezgraniczną miłość i przywiązanie do Legii. Doping kibiców, oprawa meczów były spektakularne, bez wątpienia najlepsze w Polsce. Często gdy piłkarze grali mizerię, to na "żyletę" zwracały się oczy pozostałych kibiców. Zwłaszcza w ostatnich latach, gdy za oprawę odpowiedzialna była grupa Cyberfans - to oni przygotowali wspomniany już napis na mecz z Widzewem, to oni też byli np. autorami wielkiej flagi-panoramy Warszawy.
Ale "żyleta" miała też, niestety, swoją ciemną stronę: awantury z innymi kibicami i policją, kompletnie niezrozumiałe niszczenie własnego stadionu czy skandowanie wulgarnych haseł.
Historia "żylety", ta jasna i ta mroczna, jest ściśle związana z Legią. Czy najbardziej fanatyczni kibice przyzwyczają się do nowego stadionu, to dopiero zobaczymy. Po "żylecie" zostają wspomnienia, ale też i krzesełka, które po piątkowym meczu kibice zabrali ze sobą na pamiątkę.

Nie tylko dla majsterkowiczów. Poszukujemy księgowych!
Tu księgowy nie jest tylko zwykłym księgowym przetwarzającym dane. Jest konsultantem i doradcą, który podpowiada klientom korzystne rozwiązania...




