"Zamykają Przekąski-Zakąski? Gdzie my się podziejemy"
02.12.2009
aktualizacja: 2009-12-02 13:06
Fot. Filip Klimaszewski / AG
Bistro Przekąski-Zakąski przy Krakowskim Przedmieściu ma kłopoty. Po naszym wtorkowym tekście w ratuszu zawrzało, Hanna Gronkiewicz-Waltz dopytywała się urzędników o szczegóły, ale końca sprawy nie widać. Dziś publikujemy felieton Magdaleny Dubrowskiej.
ZOBACZ TAKŻE
- Komentarz Seweryna Blumsztajna: Bronimy Przekąsek (10-12-09, 10:00)
- Sprawa Przekąsek: Knajpa głośna? Paragraf się znajdzie (09-12-09, 10:00)
- Wojsko przejdzie Krakowskim Przedmieściem na pl. Zamkowy (27-11-09, 12:53)
- Straż miejska pilnuje tej knajpy 24 godziny na dobę (07-12-10, 11:00)
- Kucharz zalega Warszawie 20 mln zł i radzi jak gotować w TVP (14-09-10, 05:59)
- Przekąski zostają na Krakowskim. I to legalnie (22-04-10, 10:03)
- "Między nami" to nie tylko knajpa. To zjawisko (14-03-10, 19:07)
- Przekąski-Zakąski bez koncesji - w lipcu zwiną interes? (07-01-10, 09:00)
- Cukierni i pubowi odcięli prąd, działają na generator (10-12-09, 09:00)
- Knajpa Roku 2009 wybrana! Sprawdź kto wygrał (17-11-09, 21:02)
- Marsz Różowej Wstążki na Krakowskim [zdjęcia] (10-10-09, 15:02)
- Nowy pawilon na Krakowskim Przedmieściu już przecieka (04-11-09, 09:00)
SERWISY
Ratusz odebrał koncesję na alkohol Przekąskom Zakąskom, popularnemu bistro na Krakowskim Przedmieściu utrzymanemu w stylistyce PRL-owskich barów typu "lorneta i meduza". Dla takiego przybytku oznacza to śmierć. Rozrywkowa klientela Przekąsek często nie mieściła się w środku i oblegała parapety Hotelu Europejskiego. Podobno komuś się to nie podobało i notorycznie wzywał straż miejską. Ale wokół nikt prócz gości hotelu Bristol i prezydenta RP nie mieszka.
Bistro nie działa w bloku na Sadybie ani w żoliborskiej willi, gdzie całonocne hałasy byłyby pewnie nie na miejscu, tylko w najbardziej publicznym i turystycznym rejonie Warszawy. Jeśli nie na Krakowskim Przedmieściu, to gdzie mają się podziać wszyscy złaknieni rozrywki turyści, których na wszelkie sposoby wabimy do Warszawy? Po godz. 22 zamknąć się w hostelu? Wystarczy, że się grodzimy w osiedlach, zakładamy kłódki na śmietniki. Pozamykajmy jeszcze wszystkie fajne lokale, a zostawmy tylko drogie, amerykańskie sieciówki oraz grzeczne, nudne, plastikowe puby z atrakcją główną w postaci wielkiej, ryczącej najokropniejszą muzyką plazmy na ścianie. Takich miejsc na Trakcie Królewskim nie brakuje. I nagle trafia się lokal atrakcyjny, tani i czynny całą dobę. Nowatorska koncepcja perfekcyjnie wcielona w życie. Nic dziwnego, że ludzie chcą tu przychodzić. Wszyscy: pogrążeni w dyskusji doktoranci, aktorzy z okładek kolorowych pism, taksówkarze, lekarze, dresiarze. Serdelki są gorące, wódka zimna, zabawa trwa. Czegóż chcieć więcej? To klienci powinni decydować o losach knajpy! Jeśli lubią i bywają, interes się kręci.
We wszystkich folderach turystycznych czytamy, że Warszawa "tętni życiem". Niech więc tętni.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Bistro nie działa w bloku na Sadybie ani w żoliborskiej willi, gdzie całonocne hałasy byłyby pewnie nie na miejscu, tylko w najbardziej publicznym i turystycznym rejonie Warszawy. Jeśli nie na Krakowskim Przedmieściu, to gdzie mają się podziać wszyscy złaknieni rozrywki turyści, których na wszelkie sposoby wabimy do Warszawy? Po godz. 22 zamknąć się w hostelu? Wystarczy, że się grodzimy w osiedlach, zakładamy kłódki na śmietniki. Pozamykajmy jeszcze wszystkie fajne lokale, a zostawmy tylko drogie, amerykańskie sieciówki oraz grzeczne, nudne, plastikowe puby z atrakcją główną w postaci wielkiej, ryczącej najokropniejszą muzyką plazmy na ścianie. Takich miejsc na Trakcie Królewskim nie brakuje. I nagle trafia się lokal atrakcyjny, tani i czynny całą dobę. Nowatorska koncepcja perfekcyjnie wcielona w życie. Nic dziwnego, że ludzie chcą tu przychodzić. Wszyscy: pogrążeni w dyskusji doktoranci, aktorzy z okładek kolorowych pism, taksówkarze, lekarze, dresiarze. Serdelki są gorące, wódka zimna, zabawa trwa. Czegóż chcieć więcej? To klienci powinni decydować o losach knajpy! Jeśli lubią i bywają, interes się kręci.
We wszystkich folderach turystycznych czytamy, że Warszawa "tętni życiem". Niech więc tętni.
Przeczytaj także: Komu nie w smak kultowy lokal na Krakowskim
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
-
Wielki zal
fan.ortografii
02.12.09, 10:35
Mam nadzieję, że nie dojdzie do likwidacji tego lokalu. Moi skandynawscy partnerzy handlowi go uwielbiali, mówili, że to unikalne miejsce w skali Europy. Wódeczka pod serdelka z widokiem na »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Walentynkowy wtorek w Warszawie [NA ZYWO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Tutaj wyjdziesz z metra. Dokładne lokalizacje [ZDJĘCIA]
- Walentynki w Warszawie w restauracjach i klubach. Dla par i singli
- O co biega z Narodowym? Wazelina, lukier i kłamstwa
- Chcą wykurzyć dziuplę z kawą. Sfałszowanym podpisem
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu



