Zwątpiłam w Europejską Stolicę Kultury w Warszawie

Agnieszka Kowalska
03.03.2010 aktualizacja: 2010-03-02 21:10
A A A Drukuj
Logo Europejskiej Stolicy Kultury
Zwątpiłam w sens naszych starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Myślę, że najwyższy czas, żeby Warszawa się z tego wyścigu wycofała. A mówiąc precyzyjnie, w ogóle do niego nie przystępowała - komentarz Agnieszki Kowalskiej.
SONDAŻ
Czy Warszawa ma szansę zostać Europejską Stolicą Kultury?

tak
nie

Popierałam tę ideę, bo wydawało mi się, że atmosfera rywalizacji jest w stanie zmusić naszych rządzących do działania i większych wydatków na kulturę (popatrzmy, co się dzieje przed Euro 2012). Liczyłam, że uda się przy tej okazji zbudować chociaż nowoczesną halę widowiskową. Ale już słyszę, że w ramach starań będziemy się chwalić Centrum Nauki "Kopernik", o hali jakoś cicho.

Do 2016 roku jeszcze daleko, a mam wrażenie, że mityczne korzyści z tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016 zamydliły nam oczy do tego stopnia, że zapominamy o tworzeniu dobrej kultury tu i teraz. I pompujemy mnóstwo kasy w propagandową wydmuszkę.

Co udało się przez dwa lata zrobić pełnomocnik pani prezydent ds. ESK 2016 Ewie Czeszejko-Sochackiej i jej zespołowi? Poza zrealizowanym przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej festiwalem projektowania Warszawa w Budowie i ostatną edycją Orange Warsaw Festival nic nie przychodzi mi do głowy. Na pewno nie udała się tak prosta rzecz jak strona internetowa prezentująca naszą kandydaturę, z której korzystalibyśmy i my, i turyści.

Efekt jest taki, że nawet na urzędowych korytarzach słyszy się już ostatnio, że nie mamy na tytuł szans, bo jesteśmy stolicą kraju, a te rzadko wygrywają, ważne więc żebyśmy znaleźli się w finałowej rozgrywce. Ale czy na to nie szkoda zwyczajnie pieniędzy?

W tegorocznym budżecie miasta na ESK przeznaczono 4,8 mln zł plus 2 mln na festiwal Przemiany nad Wisłą, który w ubiegłym roku był klapą. Samo napisanie wniosku aplikacyjnego będzie nas kosztować ok. 600 tys. zł. Ma to zrobić wyłoniona w kontrowersyjnym przetargu fundacja Pro Cultura.

7 mln piechotą nie chodzi. Zwłaszcza że w czasach kryzysu o prywatnych sponsorów w kulturze wyjątkowo trudno. Poza tym ratusz ma jeszcze kilka niespełnionych obietnic w tej dziedzinie. Mieliśmy mieć w lokalu InfoQultura na pl. Konstytucji nowoczesne centrum informacji kulturalnej; przejąć od MPO teren zajezdni na Madalińskiego pod budowę Nowego Teatru; stworzyć centrum artystyczne w kompleksie weterynarii na Grochowskiej.

Dlatego wycofajmy się wyścigu o ESK. Albo napiszmy tak wniosek, żeby odpaść już w tym roku i oszczędzić w kolejnych latach grube miliony. Zbudujmy sobie Europejską Stolicę Kultury sami. Przed 2016 rokiem.

Przeczytaj także: Europejska Stolica Kultury: To ma być ofensywa



Zrób to w Warszawie

Podziel się