"Dni Cipki" - dość hipokryzji!

Magdalena Dubrowska
10.03.2010 aktualizacja: 2010-03-09 22:30
A A A Drukuj
Transparent Zdjęcia nadesłane przez naszego czytelnika Macieja Chojnackiego
Dziś Dzień Mężczyzny, tymczasem emocje wywołują inne obchody, które zaanonsowały wczoraj warszawskie środowiska kobiece. Nazwały je bowiem: Dni Cipki.
Obchody odbędą się w kwietniu, ale informacja już wywołuje oburzenie. Np. w portalu Gazeta.pl forowicze nie szczędzą wulgarnych komentarzy.

Zamysł celebrowania najbardziej intymnej części ciała może wydać się dziwny, a propozycje programu - warsztaty waginalne, pogaduszki pochwy - zapewne wzbudzą w wielu grzeszne skojarzenia.

Nic nie szkodzi. Dość hipokryzji, która z jednej strony każe nam masowo oglądać nagie kobiety na billboardach i w telewizji, a z drugiej - oburzać się na słowo "cipka". Nie od dziś wiadomo, że kultura zachodnia jest fallocentryczna. Billboardy z hasłem "Masz dużego?", które notorycznie widuję na ulicach, nikogo nie rażą. Kiedy rok temu ukazała się książka dla chłopców pt. "Wielka księga siusiaków", jakoś nikt się nie oburzał, wszyscy chwalili. Teraz to samo wydawnictwo wypuszcza "Wielką księgę cipek" (rzecz z zakresu edukacji seksualnej, której promocja odbędzie się podczas Dni Cipki) i już robi się atmosfera skandalu.

- Jak inaczej nazwać taki podręcznik? "Wielką księgą sromów?" - pyta retorycznie w jednym z wywiadów seksuolożka dr Alicja Długołęcka. I o to chodzi. Określenia kobiecych narządów płciowych w języku polskim są albo medyczne, albo wulgarne. Albo, jak wspomniany srom, kojarzą się z czymś wstydliwym, o czym najlepiej zapomnieć, że istnieje. Skoro w Polsce nie ma rzetelnej edukacji seksualnej, skoro nastolatki pytają na forach, czy kostki lodu to skuteczna antykoncepcja, taka książka brzmi jak zbawienie.

Zresztą pomysł Dni Cipek wcale nie jest rewolucyjny. Warsztaty waginalne organizowały już w latach 60. francuskie feministki. Filozofka Luce Irigaray pisała o kobiecej seksualności jako "podwójnej podwójności warg", których kobieta ma aż dwie pary. Poza tym V-Day (czyli Dzień Waginy), którego logo wygląda tak: ({}), na świecie obchodzi się od 1990 r. Zainicjowała go amerykańska pisarka Eve Ensler, autorka słynnej sztuki pt. "Monologi waginy". To nie skandalizująca fanaberia, tylko ruch społeczny, który przeciwdziała przemocy domowej, gwałtom i kazirodztwu, walczy z handlem kobietami (sprzedawaniem do burdeli) i przymusową kastracją kobiet np. w Afryce. Czyli tymi aspektami kobiecej seksualności, nad którymi jakoś nie lubimy się zastanawiać, bo są nieprzyjemne, nieatrakcyjne i rzekomo nas nie dotyczą. Łatwiej zbulwersować się "cipką".

Zrób to w Warszawie

Podziel się