Bohaterka z kupą w torebce

Zofia Zaleska
12.03.2010 aktualizacja: 2010-03-11 22:38
A A A Drukuj
Autorka z półtoraroczną Nuśką w parku Wielkopolskim na Ochocie Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Sprzątam po moim psie i nie widzę w tym żadnego problemu. Dziwię się też, że większość ludzi beztrosko zrzuca ten obowiązek na służby miejskie. Albo tłumaczy, że nie sprząta, bo się brzydzi. Skoro to mój pies, to i moja kupa.
Podnoszenie z trawnika czy chodnika psiej kupy nie jest jednak, nie da się ukryć, przyjemne. Mnie też niełatwo było się przełamać. Wiadomo: kolor, zapach, konsystencja. Jednak kiedy parę razy zapomniałam torebki i musiałam chyłkiem uciekać z miejsca zbrodni, było to dla mnie większym stresem niż sprzątnięcie psiej kupy z trawnika. Zwyczajnie było mi wstyd.

O tej porze roku sprzątanie psich kup może nawet dostarczyć pewnych emocji. Wyjątkowo zresztą silnych.

Wychodzę na spacer z Nuśką i już od furtki czuję na sobie nieprzychylne spojrzenia. Nic dziwnego, śnieg stopniał i psie odchody są dosłownie wszędzie. O sprawie rozpisują się gazety, a podenerwowani warszawiacy złym okiem patrzą na każdego właściciela psa. Bo to oni są winni temu, że niezwykle trudno nie wdepnąć.

Wszystko się zmienia, gdy wyciągam z kieszeni torebkę i sprzątam po moim psie. Twarz starszej pani, która już szykowała się do wygłoszenia pod moim adresem kąśliwej uwagi, nagle się rozjaśnia. Jakaś mama uśmiecha się do mnie z pobliskiego placu zabaw. Słyszę aprobujące chrząknięcie pana z ławki obok. Mimo że nie zrobiłam nic szczególnego, czuję się jak jakaś superbohaterka, a mój rozbrykany pies staje się nagle najmilszym i najgrzeczniejszym czworonogiem w parku. To naprawdę fajne uczucie.

A wszystkim, którzy wymigują się od sprzątania, tłumacząc się brakiem dobrych torebek, polecam worki z Ikei. Można je znaleźć w dziale z rzeczami dla psów. Dosłownie za grosze.

Przeczytaj także: Więcej o akcji Sprzątam po moim psie





Podziel się

  • Bohaterka z kupą w torebce kasiajotka 12.03.10, 12:09

    Zbieram i jestem z tego dumna. Szlag mnie trafia, jak idę z dzieckiem i kluczymy po chodniku, bo nie da się normalnie przejść między setkami kup. Dziwię się tym właścicielom, którzy nie »