"Magiczne drzewo" wkrótce w kinach
2009-09-07
aktualizacja: 2009-09-06 18:24
Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
- To święto, od wielu lat nie było na ekranach nowego polskiego filmu dla dzieci - mówił Andrzej Maleszka po sobotnim przedpremierowym pokazie swojego "Magicznego drzewa". A reakcje widzów - i tych małych, i tych dużych - potwierdzają, że jego film ma szansę stać się kinowym przebojem jesieni.
ZOBACZ TAKŻE
- Disney, Henson i Maleszka (17-09-09, 01:00)
"Magiczne drzewo" będzie przebojem jesieni, o ile się przełamiemy i uwierzymy, że czasem warto pójść z dziećmi do kina na polski film, zamiast oglądać z nimi kolejną amerykańską komputerową animację. - To jest problem - mówił podczas sobotniej konferencji prasowej w Cinema City w Galerii Mokotów Andrzej Maleszka. - Jeśli widz nie trafi do kina na polski film jako dziecko, to potem jako dorosły też te polskie filmy będzie omijał.
Dlatego zależało mu, aby - jak mówił - magiczne drzewo wyrosło w Polsce, choć miał też propozycje z innych krajów. Za granicą bardzo dobrze przyjęta i nagrodzona Emmy Award (telewizyjnym Oscarem) była jego wcześniejsza seria "Magicznego drzewa" (siedem odcinków), u nas dostępna na DVD, okazjonalnie pokazywana przez telewizję, ale wciąż chyba za mało popularna.
Gwiazdami sobotniego spotkania były dzieci grające w "Magicznym drzewie". Obserwując je i na ekranie, ale też i na konferencji prasowej, widać, że Andrzej Maleszka ma świetną rękę do wyławiania małych wykonawców. I umie o nich opowiadać. Kiedy Adaś Szczegóła (Kuki) przyszedł na casting miał zaledwie siedem lat i był wiekowo za mały do roli, do której startował. Jednak reżyser tak się nim zachwycił, że tuż przed rozpoczęciem zdjęć, napisał jeszcze jedną postać, specjalnie dla niego. - Adaś był bardzo mały i patrzył na świat filmowy oczami dziecka. Kiedy usłyszał, że w poprzednim filmie było aż 2400 klapsów, to się przeraził... - wspominał Andrzej Maleszka.
Anegdotom z planu filmowego nie było końca. Maciej Wierzbicki (Max), aktor Teatru Montownia, przyznał się, że scena w morzu, kiedy płynął przed siebie w dal, słysząc jak z zaświatów słowo: "akcja", to jedno z najtrudniejszych zadań, jakie dostał odkąd został aktorem. Po zdjęciach wyznał reżyserowi: "Prawie się utopiłem", "Tak miało być" - odpowiedział krótko Maleszka. A na konferencji podkreślał, że był Maćkiem zachwycony, że trudno o tak sprawnego fizycznie aktora.
Andrzej Chyra (w filmie Ojciec) jest bardzo zajęty, przygotowuje się do głównej roli w "Tramwaju zwanym pożądaniem" w Paryżu, ale znalazł czas na spotkanie z widzami. Na pytanie, dlaczego zdecydował się zagrać w filmie dla dzieci, odpowiedział nieco żartobliwie, ale dotykając sedna problemu: "Starych widzów mam już, można powiedzieć, kupionych, teraz warto sobie wychować młodą publiczność. Dedykuję te słowa wielu innym twórcom - dodał znany aktor.
Po spotkaniu reżyser zaprosił dzieci do zabawy w casting. Dwie dziewczynki miały przejść po krawędzi niczym po wąskiej kładce nad ogromną przepaścią. Najtrudniejsze było mijanie. Jak spadniesz, to przegrałeś.
Reżyser przyznał się, że to ćwiczenie zawsze wiele mu mówi o dzieciach. Jak będą się zachowywać przy mijaniu? Czy będą potrafiły współpracować, zadbać o partnera, czy zrzucą go w przepaść, aby samemu wygrać?
Andrzej Maleszka opowiadał też, że podczas sobotniego seansu obserwował widzów dorosłych i dzieci. Dzieci oddają się filmowi bez reszty. A dorośli... nawet jak widać, że im się podoba, to i tak, co jakiś czas spoglądają odruchowo na zegarek. Cały czas pilnując i planując, co w najbliższej przyszłości. - Chciałbym, aby ten film na chwilę uwolnił nas od tego - mówił reżyser - żebyśmy potrafili tak jak dzieci: zatopić się i chłonąć teraźniejszość.
"Magiczne drzewo" wchodzi do kin 18 września.
Dlatego zależało mu, aby - jak mówił - magiczne drzewo wyrosło w Polsce, choć miał też propozycje z innych krajów. Za granicą bardzo dobrze przyjęta i nagrodzona Emmy Award (telewizyjnym Oscarem) była jego wcześniejsza seria "Magicznego drzewa" (siedem odcinków), u nas dostępna na DVD, okazjonalnie pokazywana przez telewizję, ale wciąż chyba za mało popularna.
Gwiazdami sobotniego spotkania były dzieci grające w "Magicznym drzewie". Obserwując je i na ekranie, ale też i na konferencji prasowej, widać, że Andrzej Maleszka ma świetną rękę do wyławiania małych wykonawców. I umie o nich opowiadać. Kiedy Adaś Szczegóła (Kuki) przyszedł na casting miał zaledwie siedem lat i był wiekowo za mały do roli, do której startował. Jednak reżyser tak się nim zachwycił, że tuż przed rozpoczęciem zdjęć, napisał jeszcze jedną postać, specjalnie dla niego. - Adaś był bardzo mały i patrzył na świat filmowy oczami dziecka. Kiedy usłyszał, że w poprzednim filmie było aż 2400 klapsów, to się przeraził... - wspominał Andrzej Maleszka.
Anegdotom z planu filmowego nie było końca. Maciej Wierzbicki (Max), aktor Teatru Montownia, przyznał się, że scena w morzu, kiedy płynął przed siebie w dal, słysząc jak z zaświatów słowo: "akcja", to jedno z najtrudniejszych zadań, jakie dostał odkąd został aktorem. Po zdjęciach wyznał reżyserowi: "Prawie się utopiłem", "Tak miało być" - odpowiedział krótko Maleszka. A na konferencji podkreślał, że był Maćkiem zachwycony, że trudno o tak sprawnego fizycznie aktora.
Andrzej Chyra (w filmie Ojciec) jest bardzo zajęty, przygotowuje się do głównej roli w "Tramwaju zwanym pożądaniem" w Paryżu, ale znalazł czas na spotkanie z widzami. Na pytanie, dlaczego zdecydował się zagrać w filmie dla dzieci, odpowiedział nieco żartobliwie, ale dotykając sedna problemu: "Starych widzów mam już, można powiedzieć, kupionych, teraz warto sobie wychować młodą publiczność. Dedykuję te słowa wielu innym twórcom - dodał znany aktor.
Po spotkaniu reżyser zaprosił dzieci do zabawy w casting. Dwie dziewczynki miały przejść po krawędzi niczym po wąskiej kładce nad ogromną przepaścią. Najtrudniejsze było mijanie. Jak spadniesz, to przegrałeś.
Reżyser przyznał się, że to ćwiczenie zawsze wiele mu mówi o dzieciach. Jak będą się zachowywać przy mijaniu? Czy będą potrafiły współpracować, zadbać o partnera, czy zrzucą go w przepaść, aby samemu wygrać?
Andrzej Maleszka opowiadał też, że podczas sobotniego seansu obserwował widzów dorosłych i dzieci. Dzieci oddają się filmowi bez reszty. A dorośli... nawet jak widać, że im się podoba, to i tak, co jakiś czas spoglądają odruchowo na zegarek. Cały czas pilnując i planując, co w najbliższej przyszłości. - Chciałbym, aby ten film na chwilę uwolnił nas od tego - mówił reżyser - żebyśmy potrafili tak jak dzieci: zatopić się i chłonąć teraźniejszość.
"Magiczne drzewo" wchodzi do kin 18 września.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poniedziałek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- A2 pod Warszawą ciut dłuższa. Odcinek D otwarty!
- Utknęły nowe linie tramwajowe: na Bemowo i Białołękę
- Zamknęli kolejny kawałek Marszałkowskiej. Na 5 tygodni
- Stara fabryka lśni po przebudowie. Poznaj Soho
- Wyrwa w jezdni przy budowie metra. Towarowa zamknięta
- Satyrycy śmieją się z Euro. Zobacz najlepsze rysunki
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Środa na ulicach Warszawy [23.05.2012]


