Znikają nad Wisłą

Agnieszka Kowalska
15.09.2009 aktualizacja: 2009-09-15 19:04
A A A Drukuj
Felieton z cyklu "Zrób to w Warszawie!"
To się nadaje do kroniki policyjnej: seria tajemniczych zniknięć artystów nad Wisłą. Twórcy biorący udział w projekcie Bęc Zmiany "Zniknij nad Wisłą" w ramach festiwalu Przemiany znikali dotąd tak skutecznie, że ani widu, ani słychu. Nawet jednostka specjalna policji by ich nie wytropiła. Ale teraz jakieś echa zniknięć już do nas docierają. A to w postaci tajemniczych zdjęć dokumentujących dziwne zjawiska nad Wisłą, a to w postaci anonsów pirackich rejsów. Będzie jeszcze kilka zdarzeń pod koniec miesiąca, więc bądźmy czujni. Większość z nich objawi się 25 września w okolicach pomnika Syrenki.

Kasia Krakowiak zainspirowała się eksperymentami japońskiego naukowca Masaru Emoto, który udowodnił, że woda pod wpływem negatywnych komunikatów psuje się, mętnieje. Dlatego zorganizowała akcję "Żywa woda", która ma na celu uzdrowienie wody w Wiśle za pomocą wysyłanych do niej pozytywnych wiadomości. Można to robić na stronie www.zywawoda.org (25 września w godzinach 17-21 odbędzie się nadawanie tych wiadomości do Wisły). Paweł Althamer buduje właśnie piękną łódź, którą będziemy mogli pływać wieczorami po Kanale Bródnowskim. Maciek Kurak rozciąga sznur od latawca, który swój początek będzie miał w jego rodzinnym Poznaniu, a koniec nad Wisłą w Warszawie. Joanna Rajkowska skonstruowała wodną rzeźbę "Wir", którą przez kilka dni będzie można obserwować na Wiśle. Honza Zamojski zostawił komunikat wypisany na piasku na jednej z wiślanych wysp, sfotografowany z paralotni przez Jurka Gumowskiego. Będzie też miniksiążeczka z fotografiami Konrada Pustoły, który spenetrował nadwiślańskie chaszcze w poszukiwaniu ujęć ilustrujących tytuł projektu "Zniknij nad Wisłą". Mapę wszystkich zniknięć można już śledzić na stronie Znikanie.pl.

Projekt "Zniknij nad Wisłą" jest niezwykle ulotny, efemeryczny. Ale jest też jednym z niewielu problemowo traktujących ideę festiwalu Przemiany, który miał łączyć aspekty kultury i ekologii. Bęc Zmiana stawia pytanie: jak to zrobić, żeby nie zadeptać przy tym naszych wiślanych nadbrzeży? Może właśnie należy zniknąć i ustąpić pola naturze. Bo w samym centrum metropolii taka dzika przyroda to zjawisko zupełnie wyjątkowe.

Podziel się