Szamani na Stadionie Narodowym

Łukasz Kamiński
2009-10-30 aktualizacja: 2009-10-30 18:38
A A A Drukuj
Muzyka Mojego Miasta
Tuż przed meczem Polska - Peru na mundialu w 1982 r. na boisku pojawił się południowoamerykański szaman, który za pomocą swojego magicznego arsenału sztuczek próbował zaczarować wynik meczu. Musiał być początkującym szamanem albo coś pokręcił w zaklęciach, bo daliśmy im wtedy niezłego łupnia, wygrywając 5:1. Przypominam ten złoty moment historii polskiej piłki (sarkazm niezamierzony), bo ostatnio na naszym Stadionie Narodowym też pojawił się szaman. Ubrany w zieloną pelerynę z naszytym na piersi słonecznikiem, w spiczastym kapeluszu czarnoksiężnika, z pluszową żabką w jednej i pluszową dżdżownicą w drugiej dłoni. To Paprodziad wokalista doskonałej funkowej grupy Łąki Łan, która właśnie nakręciła teledysk na budującym się stadionie. Znana nie tylko z doskonałej muzyki i tekstów, ale też i oryginalnych ksywek i nie mniej oryginalnych kostiumów grupa wygląda naprawdę nieziemsko na tle rusztowań, dźwigów, uwijających się w tle robotników - jak w mrowisku z XXI wieku (odsyłam do YouTube'a, wystarczy wpisać "Łąki Łan - Odkrywamy Ameryke Session, pt. 2).

Tak potężny plac budowy to idealna scenografia do filmu, teledysku, a nawet, jeśli komuś nie przeszkadza pogoda, do spektaklu teatralnego. Kilka tygodni temu Roman Pawłowski w swoim felietonie pisał, że praca dźwigów "przypomina spektakl teatru tańca, z tym że zamiast tancerzy tańczy kilkanaście kolosów ze stali". Tym razem kolosy zatańczyły przy piosence "Selawi" zespołu Łąki Łan.

I bardzo dobrze się stało! Mam nadzieję, że szamańskie moce Paprodziada i całej grupy Łąki Łan będą skuteczniejsze niż pechowego szamana z Peru. Że uda im się zaczarować nowy stadion tak, by nie tylko nasza reprezentacja regularnie dawała łupnia przeciwnikom (sarkazm znów niezamierzony), ale żeby odbywały się na nim doskonałe koncerty.

Podziel się