Roman Gutek w Gazeta Cafe
01.11.2009
aktualizacja: 2009-11-01 21:48
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
We wtorek 3 listopada gościem spotkania w cyklu "Film, muzyka, teatr w Gazeta Cafe" w naszej redakcyjnej klubokawiarnii będzie Roman Gutek.
"Serafina" Martina Provosta, historia służącej obdarzonej talentem malarskim, to 225. tytuł dystrybuowany przez Gutek Film w kinach. Firma obchodzi właśnie swoje 15-lecie. Za każdym filmowym wyborem stoi jej szef Roman Gutek.
Dyrektor bez garnituru
Ranek, ul. Zamenhofa na Muranowie. Przed wejściem do firmy Gutek Film pojawia się pan z miotłą, zimą zamienia ją na łopatę. Zamiata, odśnieża. To Roman Gutek. I tak jest podobno codziennie, chyba że akurat wyjeżdża.
W czasie studiów Roman Gutek prowadził Dyskusyjny Klub Filmowy "Ubab", potem Hybrydy. W latach 80. organizował przeglądy zachodnich kinematografii. Twórca Warszawskiego Festiwalu Filmowego, współzałożyciel Fundacji Sztuki Filmowej. Dystrybutor filmowy, założyciel firmy Gutek Film. Dyrektor programowy festiwalu Lato Filmów w Kazimierzu Dolnym, twórca i dyrektor festiwalu Era Nowe Horyzonty. Pierwszy laureat Wdechy, nagrody kulturalnej "Gazety Co Jest Grane", w kategorii człowiek roku, posiadacz paszportu "Polityki", kawaler francuskiego Orderu Sztuk Pięknych i Literatury za propagowanie kina francuskiego w Polsce.
Gdy w tym roku na otwarcie festiwalu Era Nowe Horyzonty we wrocławskim kinie Helios założył garnitur, nie obyło się bez komentarzy. Bo garniturów raczej nie nosi, woli T-shirty.
Na kolejnych edycjach festiwalu - w Sanoku, Cieszynie, a od 2006 r. we Wrocławiu - zdarzało mu się sprawdzać bilety, a tak naprawdę wsłuchiwać się w to, co mówią widzowie. Można go było spotkać przed tablicą, na której wieszano ogłoszenia i komentowano na gorąco filmy. Śledzi dyskusje na forach festiwalu, zabiera głos, odpowiada na pytania, wyjaśnia (chociażby niuanse sprzedaży karnetów i biletów), dopytuje widzów, co chcieliby zobaczyć, kogo usłyszeć na koncertach.
"W kinie szukałem, nadal szukam, ludzi podobnych do siebie" - powiedział niedawno w wywiadzie dla "Polityki". Wśród najważniejszych filmów wymienia "Zwierciadło" Tarkowskiego. Ze światowych festiwali wraca z notesem wypełnionym zapiskami o obejrzanych filmach, poprzetykanym zakładkami z biletów na seanse.
Od Wendersa do Wyrypajewa
Świętująca właśnie 15-lecie firma Gutek Film przez lata wprowadziła 225 filmów - artystycznych, prowokujących do dyskusji. Zrobili je m.in.: Peter Greenaway, Pedro Almodóvar, Lars von Trier, Mike Leigh, Jim Jarmusch, Derek Jarman, Park Chan-wook, Paul Cox, Wong Kar-Wai, Tsai Ming-Liang, Guy Maddin, Aleksander Sokurow, Ulrich Seidel, Carlos Reygadas, Patrice Chereau, François Ozon, Iwan Wyrypajew. Pierwszym tytułem było "Lisbon Story" Wima Wendersa. Reżyser odwiedził wtedy Warszawę, chciał ją poznać. Roman Gutek zabrał go na Stadion.
Przyznaje, że zdarza mu się stracić głowę dla jakiegoś filmu, nie myśli wtedy o kosztach, bez namysłu kupuje prawa do dystrybucji. Największym sukcesem komercyjnym była "Amelia" Jean-Pierre'a Jeuneta, obejrzało ją ponad 753 tys. widzów. Zwykle jednak tytuły Gutek Film nie są obliczone na frekwencyjne fajerwerki. Przy niektórych Roman Gutek potrafi się upierać wbrew perswazjom swoich współpracowników. Tak było chociażby w przypadku "Wielkiej ciszy" Philipa Gröninga, blisko trzygodzinnego dokumentu o życiu w kontemplacyjnym zakonie Grande Chartreuse we francuskich Alpach. Taki film w kinie? Kto go będzie chciał oglądać? Na sali były komplety, organizowano dodatkowe projekcje, a o barwności i różnorodności osób na widowni można by popełnić niejedną rozprawę.
Pewnego razu we Wrocławiu dyskusja po jednym z festiwalowych pokazów przeciągnęła się. Następnego dnia szef Gutek Film miał ważne spotkanie w Warszawie. Wpadł na wrocławski dworzec, wsiadł do pociągu. Tyle że do Katowic. Przez lata do pracy przyjeżdżał tramwajem. Gdy jakiś czas temu przeprowadził się do Starej Miłosny i jego sytuacja komunikacyjna nieco się skomplikowała, samochodu i tak sobie nie kupił.
Nowe horyzonty kina
Roman Gutek nie jest łatwym szefem. Wymaga, oczekuje pomysłów, emocjonalnie i bardzo osobiście traktuje to, co robi. Gdy zbliża się festiwal, praca na Zamenhofa trwa do późna. Potrafi urządzić awantury. - Dzwoni, opieprza, ale ma rację - słyszę od jednego z jego pracowników.
Udało mu się stworzyć znakomity zespół - Joanna Łapińska, Jakub Duszyński, Maciej Jakubczyk, Szymon Holcman, Marzena Zboina, Adam Trzopek Pracownicy Gutek Film, stowarzyszenia Nowe Horyzonty przygotowującego wrocławski festiwal, kina Muranów. Ci, którzy odchodzą, często próbują własnych sił w branży filmowej.
W jego gabinecie ważne miejsce zajmuje półka z nowymi książkami - o kinie Piotra Dumały, Jana Troella, Tsai Ming-Lianga, Terence'a Davisa, wywiady rzeki z reżyserami. Napisane przez młodych, zdolnych krytyków filmowych, wydawane przez korporację Ha!art i wspierane przez stowarzyszenie Nowe Horyzonty. Premiery kolejnych tytułów przygotowywane są na kolejne edycje wrocławskiego festiwalu. Ta filmowa biblioteka z roku na rok się rozrasta.
Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu też ma coraz większy rozmach. To dziś najważniejszy festiwal filmowy w Polsce. Jego 10. edycja rozpocznie się 22 lipca 2010 r., w programie m.in.: retrospektywy Godarda, Hasa, Braci Quay, Szczechury, współczesne kino tureckie. Tymczasem Roman Gutek myśli o zupełnie nowej imprezie filmowej. Może zdradzi jakieś szczegóły na spotkaniu we wtorek w siedzibie "Gazety".
Roman Gutek będzie gościem spotkania w cyklu "Film, muzyka, teatr w Gazeta Café" - 3 listopada godz. 19, Gazeta Wyborcza, ul. Czerska 8/10. Po rozmowie, którą poprowadzi Remigiusz Grzela, pokaz filmu niespodzianki wybranego specjalnie na tę okazję przez naszego Gościa.

Dyrektor bez garnituru
Ranek, ul. Zamenhofa na Muranowie. Przed wejściem do firmy Gutek Film pojawia się pan z miotłą, zimą zamienia ją na łopatę. Zamiata, odśnieża. To Roman Gutek. I tak jest podobno codziennie, chyba że akurat wyjeżdża.
W czasie studiów Roman Gutek prowadził Dyskusyjny Klub Filmowy "Ubab", potem Hybrydy. W latach 80. organizował przeglądy zachodnich kinematografii. Twórca Warszawskiego Festiwalu Filmowego, współzałożyciel Fundacji Sztuki Filmowej. Dystrybutor filmowy, założyciel firmy Gutek Film. Dyrektor programowy festiwalu Lato Filmów w Kazimierzu Dolnym, twórca i dyrektor festiwalu Era Nowe Horyzonty. Pierwszy laureat Wdechy, nagrody kulturalnej "Gazety Co Jest Grane", w kategorii człowiek roku, posiadacz paszportu "Polityki", kawaler francuskiego Orderu Sztuk Pięknych i Literatury za propagowanie kina francuskiego w Polsce.
Gdy w tym roku na otwarcie festiwalu Era Nowe Horyzonty we wrocławskim kinie Helios założył garnitur, nie obyło się bez komentarzy. Bo garniturów raczej nie nosi, woli T-shirty.
Na kolejnych edycjach festiwalu - w Sanoku, Cieszynie, a od 2006 r. we Wrocławiu - zdarzało mu się sprawdzać bilety, a tak naprawdę wsłuchiwać się w to, co mówią widzowie. Można go było spotkać przed tablicą, na której wieszano ogłoszenia i komentowano na gorąco filmy. Śledzi dyskusje na forach festiwalu, zabiera głos, odpowiada na pytania, wyjaśnia (chociażby niuanse sprzedaży karnetów i biletów), dopytuje widzów, co chcieliby zobaczyć, kogo usłyszeć na koncertach.
"W kinie szukałem, nadal szukam, ludzi podobnych do siebie" - powiedział niedawno w wywiadzie dla "Polityki". Wśród najważniejszych filmów wymienia "Zwierciadło" Tarkowskiego. Ze światowych festiwali wraca z notesem wypełnionym zapiskami o obejrzanych filmach, poprzetykanym zakładkami z biletów na seanse.
Od Wendersa do Wyrypajewa
Świętująca właśnie 15-lecie firma Gutek Film przez lata wprowadziła 225 filmów - artystycznych, prowokujących do dyskusji. Zrobili je m.in.: Peter Greenaway, Pedro Almodóvar, Lars von Trier, Mike Leigh, Jim Jarmusch, Derek Jarman, Park Chan-wook, Paul Cox, Wong Kar-Wai, Tsai Ming-Liang, Guy Maddin, Aleksander Sokurow, Ulrich Seidel, Carlos Reygadas, Patrice Chereau, François Ozon, Iwan Wyrypajew. Pierwszym tytułem było "Lisbon Story" Wima Wendersa. Reżyser odwiedził wtedy Warszawę, chciał ją poznać. Roman Gutek zabrał go na Stadion.
Przyznaje, że zdarza mu się stracić głowę dla jakiegoś filmu, nie myśli wtedy o kosztach, bez namysłu kupuje prawa do dystrybucji. Największym sukcesem komercyjnym była "Amelia" Jean-Pierre'a Jeuneta, obejrzało ją ponad 753 tys. widzów. Zwykle jednak tytuły Gutek Film nie są obliczone na frekwencyjne fajerwerki. Przy niektórych Roman Gutek potrafi się upierać wbrew perswazjom swoich współpracowników. Tak było chociażby w przypadku "Wielkiej ciszy" Philipa Gröninga, blisko trzygodzinnego dokumentu o życiu w kontemplacyjnym zakonie Grande Chartreuse we francuskich Alpach. Taki film w kinie? Kto go będzie chciał oglądać? Na sali były komplety, organizowano dodatkowe projekcje, a o barwności i różnorodności osób na widowni można by popełnić niejedną rozprawę.
Pewnego razu we Wrocławiu dyskusja po jednym z festiwalowych pokazów przeciągnęła się. Następnego dnia szef Gutek Film miał ważne spotkanie w Warszawie. Wpadł na wrocławski dworzec, wsiadł do pociągu. Tyle że do Katowic. Przez lata do pracy przyjeżdżał tramwajem. Gdy jakiś czas temu przeprowadził się do Starej Miłosny i jego sytuacja komunikacyjna nieco się skomplikowała, samochodu i tak sobie nie kupił.
Nowe horyzonty kina
Roman Gutek nie jest łatwym szefem. Wymaga, oczekuje pomysłów, emocjonalnie i bardzo osobiście traktuje to, co robi. Gdy zbliża się festiwal, praca na Zamenhofa trwa do późna. Potrafi urządzić awantury. - Dzwoni, opieprza, ale ma rację - słyszę od jednego z jego pracowników.
Udało mu się stworzyć znakomity zespół - Joanna Łapińska, Jakub Duszyński, Maciej Jakubczyk, Szymon Holcman, Marzena Zboina, Adam Trzopek Pracownicy Gutek Film, stowarzyszenia Nowe Horyzonty przygotowującego wrocławski festiwal, kina Muranów. Ci, którzy odchodzą, często próbują własnych sił w branży filmowej.
W jego gabinecie ważne miejsce zajmuje półka z nowymi książkami - o kinie Piotra Dumały, Jana Troella, Tsai Ming-Lianga, Terence'a Davisa, wywiady rzeki z reżyserami. Napisane przez młodych, zdolnych krytyków filmowych, wydawane przez korporację Ha!art i wspierane przez stowarzyszenie Nowe Horyzonty. Premiery kolejnych tytułów przygotowywane są na kolejne edycje wrocławskiego festiwalu. Ta filmowa biblioteka z roku na rok się rozrasta.
Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu też ma coraz większy rozmach. To dziś najważniejszy festiwal filmowy w Polsce. Jego 10. edycja rozpocznie się 22 lipca 2010 r., w programie m.in.: retrospektywy Godarda, Hasa, Braci Quay, Szczechury, współczesne kino tureckie. Tymczasem Roman Gutek myśli o zupełnie nowej imprezie filmowej. Może zdradzi jakieś szczegóły na spotkaniu we wtorek w siedzibie "Gazety".
Roman Gutek będzie gościem spotkania w cyklu "Film, muzyka, teatr w Gazeta Café" - 3 listopada godz. 19, Gazeta Wyborcza, ul. Czerska 8/10. Po rozmowie, którą poprowadzi Remigiusz Grzela, pokaz filmu niespodzianki wybranego specjalnie na tę okazję przez naszego Gościa.
Przeczytaj także: Boom na neony

Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


