Kino jak szampan z kawiorem
04.11.2009
aktualizacja: 2009-11-06 13:13
Filmy najnowsze, kinowe przeboje i propozycje debiutantów, retrospektywy mistrzów, specjalny program dla dzieci, spotkania z gośćmi. Przed nami trzecia edycja Festiwalu Filmów Rosyjskich "Sputnik"
Sputnik przywrócił nam kino rosyjskie. Festiwal odbędzie się po raz trzeci, w Warszawie pokazy zaplanowano w Kinotece i Kulturze, ale odwiedzi też 27 miast w całej Polsce. W programie ponad 150 filmów. Wśród nich sekcja filmów krótkometrażowych, 20 filmów na 20-lecie Otwartego Rosyjskiego Festiwalu Filmowego "Kinotawr", retrospektywy Karena Szachnazarowa, Wasilija Szukszyna i Andrieja Tarkowskiego, 13 filmów konkursowych, pokazy kronik z Moskwy i Warszawy, wyjątkowy blok filmów o II wojnie światowej. Widzowie spotkają m.in. Arsienija Tarkowskiego, syna Andrieja Tarkowskiego, wybitną aktorkę Lidię Fiedosjejewą-Szukszynę, reżysera Karena Szachnazarowa, a nawet Nikołaja Wałujewa, boksera wagi ciężkiej i gwiazdę filmu "Kamienny łeb". Będą też imprezy towarzyszące - koncerty, wystawy, spotkania dla najmłodszych. Od piątku chodzimy na rosyjskie filmy!
Rozmowa z Małgorzatą Szlagowską-Skulską, szefową Festiwalu Filmów Rosyjskich "Sputnik"
Beata Kęczkowska: Jak się robi taki festiwal?
Małgorzata Szlagowska-Skulską: Trzeba mieć serce i otwartą głowę. I cierpliwość. Pierwsza edycja festiwalu to była trochę wolnoamerykanka. Nie miałam zielonego pojęcia o tzw. stronie technicznej. Ja tylko kochałam kino rosyjskie. Jeżdżąc do Rosji, oglądałam mnóstwo świetnych filmów, po powrocie mogłam tylko o nich opowiadać. Chciałam to zmienić. Miałam pomysł na festiwal, ale jak go zorganizować podpatrywałam u innych, np. na Planete Doc Review Artura Liebharta. Nasz start poprzedziło osiem lat pracy. Z Rosjanami pracuje się specyficznie, są ostrożni. Uważnie się nam przyglądali, ale z czasem zawierzyli i zaufali. Dziś wspiera nas ministerstwo kultury Federacji Rosyjskiej. Są tylko dwie takie imprezy - nasz festiwal i w Chinach. Mam wrażenie, że samych Rosjan zaskoczyło, jak duża jest nasza impreza, jakie jest nią zainteresowanie. Pierwszy festiwal na pewno przełamał pewną barierę. Z roku na rok jest nam łatwiej, ale co nie znaczy, że łatwo (śmiech). O wizytę Karena Szachnazarowa zabiegaliśmy pół roku, pół roku telefonów, pisania listów. Ale się udało!
Cieszę się, widząc, jak pozytywnie reagują widzowie: czasem kopia nie dotrze na czas, a tu pełna wyrozumiałość. Spotykają nas miłe gesty - w ubiegłym roku dostaliśmy od widzów mnóstwo butelek szampanskoje igristoje i słoiczków z kawiorem. Mogę więc powiedzieć, że ten festiwal smakuje jak szampan z kawiorem (śmiech).
Na pierwszej edycji Sputnika poznałam starszego pana - kupił karnety dla siebie, żony, córki, jej męża i wnuczek. Powiedział mi, że on sobie kino rosyjskie odświeża, a swoim wnuczkom chce pokazać, co go wzruszało. Spotkałam go również w ubiegłym roku, mam nadzieję, że zobaczymy się i tym razem. I tylko żałka, że polskie firmy - nawet te pracujące i handlujące z Rosją - nie czują potrzeby wsparcia naszej imprezy, mimo wielu spotkań, rozmów. Mam nadzieje, że zmieni się to za rok. O naszym festiwalu w Rosji mówią i wiedzą niemalże wszyscy, Ci którzy powinni wiedzieć. Tego festiwalu na pewno nie byłoby bez Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. W tym roku po raz pierwszy wsparły nas również Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski , Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Sieć Kin Studyjnych. Chciałabym także podziękować współpracownikom. Jestem im ogromnie wdzięczna za to, co robią.
Co zatem będzie się działo w tym roku?
- Oprócz Warszawy odwiedzimy 27 miast, nasze filmy będą w 32 kinach. W ubiegłym roku festiwal był w ośmiu miastach i odniósł dość duży sukces frekwencyjny - mieliśmy 35 tys. widzów. Zadziałał marketing szeptany, bo teraz zgłosiło się 50 kin. Nie mogliśmy współpracować ze wszystkimi, nie dalibyśmy rady logistycznie. Ale bardzo mi zależy, by dać szansę obejrzenia dobrego kina rosyjskiego nie tylko warszawskiej publiczności. Po raz pierwszy mamy sekcję filmów krótkometrażowych "The New Russians!", to są takie wizytówki, zapowiedzi młodych reżyserów. Już docenione, chociażby na festiwalu w Cannes. W przyszłości zamierzamy zorganizować konkurs na krótki metraż. Po raz pierwszy podczas festiwalu odbędzie się Konkurs o Nagrodę Główną Sputnik Festiwalu - Nowe Kino Rosyjskie, zaprezentujemy kilkanaście tytułów, m.in. bardzo jeszcze świeży "Sala numer 6" Karena Szachnazarowa, ten film będzie zamykał festiwal. To niezwykła ekranizacja powieści Czechowa, którą przeniesiono w czasy współczesne i zrealizowano w szpitalu psychiatrycznym
Zanim festiwal będzie się zamykał, to jeszcze trzeba go rozpocząć Co będzie filmem otwarcia?
- Musical "Bikiniarze" Walerija Todorowskiego. Opowieść o rosyjskich buntownikach, którzy w rytmie boogie walczą z szarością czasów socjalizmu. Akcja filmu toczy się w Moskwie, komsomolec Mels - jego imię to akronim od Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina, zakochuje się w pięknej Polly ze znienawidzonej grupy bikiniarzy. Aby ją zdobyć, kupuje pstrokatą marynarkę, buty na "słoninie", uczy się tańczyć boogie, grać na saksofonie. To film, który dodaje skrzydeł po obejrzeniu, jeden z niewielu z filmów rosyjskich, który jest optymistyczny, totalnie kolorowy, ze świetnymi szlagierami.
Czego nie wolno przegapić?
- Spotkań z naszymi gośćmi! Będzie ich ponad 90! Przyjadą też przyjaciele reżysera "Zwierciadła" - Aleksander Gordon i Wiktor Matizen. Dosłownie przed chwilą dostaliśmy potwierdzenie, że odwiedzi nas syn Tarkowskiego Arseniej. W Kulturze zaplanowaliśmy debatę o kinie Tarkowskiego, którą poprowadzi Tadeusz Sobolewski. Mamy też w programie dziesięć dokumentów o Tarkowskim pokazujących go jako zwykłego człowieka i niezwykłego artystę. Niektóre z tych filmów zdobywaliśmy z wielkim trudem.
W tym roku przypadają dwie rocznice - 80. urodzin i 35. śmierci Wasilija Szukszyna, mamy retrospektywę jego filmów, a naszymi gośćmi będą jego żona Lidia Fiedosiejewa-Szukszyna i córka Maria Szukszyna, która zaprezentuje film "Opowiedzcie mi o moim ojcu". Zaplanowaliśmy masterclass z reżyserem Karenem Szachnazarowem. Udało się nam namówić mistrza wagi ciężkiej Nikołaja Wałujewa, który zagrał w filmie w "Kamienny łeb" Filipa Jankowskijego, żeby przyjechał do nas niemal zaraz po swojej kolejnej walce. Będzie promować swój film w Warszawie. W sumie będziemy gościć ponad 60 osób - aktorów, reżyserów, ludzi związanych z kinem rosyjskim.
Kolejny punkt obowiązkowy to sekcja „Najlepsze filmy »Kinotawra «”. Festiwal filmowy w w Soczi jest naszym partnerem, pokażemy 20 filmów, które w ciągu 20 lat otrzymały tam Grand Prix. Są wśród nich tytuły znane - „Brat” i „Wojna” Bałabanowa, jest „Shultes” Bakura Bakuradzego, ale też „Księżycowy tata” Bachtijera Chudojnazarowa, jak dla mnie jeden z najpiękniejszych filmów tego festiwalu. Bo w tej sekcji sporo jest filmów, które zachwycały widzów na wielu festiwalach, ale nigdy nie weszły do kinowej dystrybucji. Proszę mi wierzyć, jeden z reżyserów jechał 600 km na działkę, żeby znaleźć i przesłać nam kopię swojego filmu.
Co w tym roku na Małym Sputniku?
- To moja ulubiona sekcja. W obydwa festiwalowe weekendy w Kinotece będziemy się bawić z naszymi najmłodszymi widzami - będą konkursy, zajęcia plastyczne, prezenty, a w Czułym Barbarzyńcy czytanie bajek rosyjskich. Widzów w Kinotece powitają postacie z bajek, a na ekranie oprócz doskonale nam znanych - "Kiwaczka" czy "Wilka i Zająca" , bajka "Śmieszaczki", obecnie największy hit w Rosji. Rodzice na Mały Sputnik wchodzą za darmo, bilet dla dziecka kosztuje 12 zł.
Zauważyłam, że w programie po raz pierwszy pojawiły się kroniki poświęcone Warszawie i Moskwie.
- Bo oprócz festiwalu Sputnik w Warszawie organizujemy też festiwal Wisła w Moskwie. To więc taki ukłon w stronę miast, w których jesteśmy. Kroniki pokazują Moskwę z czasów, gdy na placu Czerwonym jeździły sanie, ale i późniejszych, i Warszawę z czasów PRL. Chciałam też zwrócić uwagę na sekcję "Idź i patrz - wspominając II wojnę światową". Nazwaliśmy ją od tytułu filmu Elema Klimowa. To według mnie jeden z najbardziej przerażających filmów o wojnie, wojnie widzianej oczami szesnastolatka.
Mamy tu też m.in. "Wniebowstąpienie" Łarisy Szepitko, "Lecą żurawie" Michaiła Kałatozowa i "Wyzwolenie" Jurija Oziorowa, 487- minutową epopeję o wojnie z udziałem polskich aktorów - Jana Englerta, Barbary Brylskiej, Daniela Olbrychskiego oraz Franciszka Pieczki.
3. Festiwal Filmów Rosyjskich "Sputnik nad Polską" - 6-15 listopada - Kinoteka i Kultura. Więcej: www.sputnikfestiwal.pl
Rozmowa z Małgorzatą Szlagowską-Skulską, szefową Festiwalu Filmów Rosyjskich "Sputnik"
Beata Kęczkowska: Jak się robi taki festiwal?
Małgorzata Szlagowska-Skulską: Trzeba mieć serce i otwartą głowę. I cierpliwość. Pierwsza edycja festiwalu to była trochę wolnoamerykanka. Nie miałam zielonego pojęcia o tzw. stronie technicznej. Ja tylko kochałam kino rosyjskie. Jeżdżąc do Rosji, oglądałam mnóstwo świetnych filmów, po powrocie mogłam tylko o nich opowiadać. Chciałam to zmienić. Miałam pomysł na festiwal, ale jak go zorganizować podpatrywałam u innych, np. na Planete Doc Review Artura Liebharta. Nasz start poprzedziło osiem lat pracy. Z Rosjanami pracuje się specyficznie, są ostrożni. Uważnie się nam przyglądali, ale z czasem zawierzyli i zaufali. Dziś wspiera nas ministerstwo kultury Federacji Rosyjskiej. Są tylko dwie takie imprezy - nasz festiwal i w Chinach. Mam wrażenie, że samych Rosjan zaskoczyło, jak duża jest nasza impreza, jakie jest nią zainteresowanie. Pierwszy festiwal na pewno przełamał pewną barierę. Z roku na rok jest nam łatwiej, ale co nie znaczy, że łatwo (śmiech). O wizytę Karena Szachnazarowa zabiegaliśmy pół roku, pół roku telefonów, pisania listów. Ale się udało!
Cieszę się, widząc, jak pozytywnie reagują widzowie: czasem kopia nie dotrze na czas, a tu pełna wyrozumiałość. Spotykają nas miłe gesty - w ubiegłym roku dostaliśmy od widzów mnóstwo butelek szampanskoje igristoje i słoiczków z kawiorem. Mogę więc powiedzieć, że ten festiwal smakuje jak szampan z kawiorem (śmiech).
Na pierwszej edycji Sputnika poznałam starszego pana - kupił karnety dla siebie, żony, córki, jej męża i wnuczek. Powiedział mi, że on sobie kino rosyjskie odświeża, a swoim wnuczkom chce pokazać, co go wzruszało. Spotkałam go również w ubiegłym roku, mam nadzieję, że zobaczymy się i tym razem. I tylko żałka, że polskie firmy - nawet te pracujące i handlujące z Rosją - nie czują potrzeby wsparcia naszej imprezy, mimo wielu spotkań, rozmów. Mam nadzieje, że zmieni się to za rok. O naszym festiwalu w Rosji mówią i wiedzą niemalże wszyscy, Ci którzy powinni wiedzieć. Tego festiwalu na pewno nie byłoby bez Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. W tym roku po raz pierwszy wsparły nas również Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski , Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Sieć Kin Studyjnych. Chciałabym także podziękować współpracownikom. Jestem im ogromnie wdzięczna za to, co robią.
Co zatem będzie się działo w tym roku?
- Oprócz Warszawy odwiedzimy 27 miast, nasze filmy będą w 32 kinach. W ubiegłym roku festiwal był w ośmiu miastach i odniósł dość duży sukces frekwencyjny - mieliśmy 35 tys. widzów. Zadziałał marketing szeptany, bo teraz zgłosiło się 50 kin. Nie mogliśmy współpracować ze wszystkimi, nie dalibyśmy rady logistycznie. Ale bardzo mi zależy, by dać szansę obejrzenia dobrego kina rosyjskiego nie tylko warszawskiej publiczności. Po raz pierwszy mamy sekcję filmów krótkometrażowych "The New Russians!", to są takie wizytówki, zapowiedzi młodych reżyserów. Już docenione, chociażby na festiwalu w Cannes. W przyszłości zamierzamy zorganizować konkurs na krótki metraż. Po raz pierwszy podczas festiwalu odbędzie się Konkurs o Nagrodę Główną Sputnik Festiwalu - Nowe Kino Rosyjskie, zaprezentujemy kilkanaście tytułów, m.in. bardzo jeszcze świeży "Sala numer 6" Karena Szachnazarowa, ten film będzie zamykał festiwal. To niezwykła ekranizacja powieści Czechowa, którą przeniesiono w czasy współczesne i zrealizowano w szpitalu psychiatrycznym
Zanim festiwal będzie się zamykał, to jeszcze trzeba go rozpocząć Co będzie filmem otwarcia?
- Musical "Bikiniarze" Walerija Todorowskiego. Opowieść o rosyjskich buntownikach, którzy w rytmie boogie walczą z szarością czasów socjalizmu. Akcja filmu toczy się w Moskwie, komsomolec Mels - jego imię to akronim od Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina, zakochuje się w pięknej Polly ze znienawidzonej grupy bikiniarzy. Aby ją zdobyć, kupuje pstrokatą marynarkę, buty na "słoninie", uczy się tańczyć boogie, grać na saksofonie. To film, który dodaje skrzydeł po obejrzeniu, jeden z niewielu z filmów rosyjskich, który jest optymistyczny, totalnie kolorowy, ze świetnymi szlagierami.
Czego nie wolno przegapić?
- Spotkań z naszymi gośćmi! Będzie ich ponad 90! Przyjadą też przyjaciele reżysera "Zwierciadła" - Aleksander Gordon i Wiktor Matizen. Dosłownie przed chwilą dostaliśmy potwierdzenie, że odwiedzi nas syn Tarkowskiego Arseniej. W Kulturze zaplanowaliśmy debatę o kinie Tarkowskiego, którą poprowadzi Tadeusz Sobolewski. Mamy też w programie dziesięć dokumentów o Tarkowskim pokazujących go jako zwykłego człowieka i niezwykłego artystę. Niektóre z tych filmów zdobywaliśmy z wielkim trudem.
W tym roku przypadają dwie rocznice - 80. urodzin i 35. śmierci Wasilija Szukszyna, mamy retrospektywę jego filmów, a naszymi gośćmi będą jego żona Lidia Fiedosiejewa-Szukszyna i córka Maria Szukszyna, która zaprezentuje film "Opowiedzcie mi o moim ojcu". Zaplanowaliśmy masterclass z reżyserem Karenem Szachnazarowem. Udało się nam namówić mistrza wagi ciężkiej Nikołaja Wałujewa, który zagrał w filmie w "Kamienny łeb" Filipa Jankowskijego, żeby przyjechał do nas niemal zaraz po swojej kolejnej walce. Będzie promować swój film w Warszawie. W sumie będziemy gościć ponad 60 osób - aktorów, reżyserów, ludzi związanych z kinem rosyjskim.
Kolejny punkt obowiązkowy to sekcja „Najlepsze filmy »Kinotawra «”. Festiwal filmowy w w Soczi jest naszym partnerem, pokażemy 20 filmów, które w ciągu 20 lat otrzymały tam Grand Prix. Są wśród nich tytuły znane - „Brat” i „Wojna” Bałabanowa, jest „Shultes” Bakura Bakuradzego, ale też „Księżycowy tata” Bachtijera Chudojnazarowa, jak dla mnie jeden z najpiękniejszych filmów tego festiwalu. Bo w tej sekcji sporo jest filmów, które zachwycały widzów na wielu festiwalach, ale nigdy nie weszły do kinowej dystrybucji. Proszę mi wierzyć, jeden z reżyserów jechał 600 km na działkę, żeby znaleźć i przesłać nam kopię swojego filmu.
Co w tym roku na Małym Sputniku?
- To moja ulubiona sekcja. W obydwa festiwalowe weekendy w Kinotece będziemy się bawić z naszymi najmłodszymi widzami - będą konkursy, zajęcia plastyczne, prezenty, a w Czułym Barbarzyńcy czytanie bajek rosyjskich. Widzów w Kinotece powitają postacie z bajek, a na ekranie oprócz doskonale nam znanych - "Kiwaczka" czy "Wilka i Zająca" , bajka "Śmieszaczki", obecnie największy hit w Rosji. Rodzice na Mały Sputnik wchodzą za darmo, bilet dla dziecka kosztuje 12 zł.
Zauważyłam, że w programie po raz pierwszy pojawiły się kroniki poświęcone Warszawie i Moskwie.
- Bo oprócz festiwalu Sputnik w Warszawie organizujemy też festiwal Wisła w Moskwie. To więc taki ukłon w stronę miast, w których jesteśmy. Kroniki pokazują Moskwę z czasów, gdy na placu Czerwonym jeździły sanie, ale i późniejszych, i Warszawę z czasów PRL. Chciałam też zwrócić uwagę na sekcję "Idź i patrz - wspominając II wojnę światową". Nazwaliśmy ją od tytułu filmu Elema Klimowa. To według mnie jeden z najbardziej przerażających filmów o wojnie, wojnie widzianej oczami szesnastolatka.
Mamy tu też m.in. "Wniebowstąpienie" Łarisy Szepitko, "Lecą żurawie" Michaiła Kałatozowa i "Wyzwolenie" Jurija Oziorowa, 487- minutową epopeję o wojnie z udziałem polskich aktorów - Jana Englerta, Barbary Brylskiej, Daniela Olbrychskiego oraz Franciszka Pieczki.
3. Festiwal Filmów Rosyjskich "Sputnik nad Polską" - 6-15 listopada - Kinoteka i Kultura. Więcej: www.sputnikfestiwal.pl
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


