Wietrzenie Muzeum Narodowego
25.07.2010
aktualizacja: 2010-07-23 16:39
Felieton Romana Pawłowskiego z cyklu Kronika Wypadków Kulturalnych
ZOBACZ TAKŻE
- Muzeum Narodowe znów w całości otwarte (21-10-10, 04:00)
- Szoł na Krakowskim (08-08-10, 18:53)
W minioną niedzielę, kiedy na placu Konstytucji dogorywała EuroPride, postanowiliśmy z L. odwiedzić Muzeum Narodowe i słynną wystawę "Ars Homo Erotica". Kierowała nami przyziemna potrzeba schronienia przed żarem, który lał się z nieba jak z hutniczego pieca. Wkrótce zapomnieliśmy i o upale, i o paradzie, wystawa wciągnęła nas bowiem jak dobry film.
Najpierw było trzęsienie ziemi: "Entropa" Davida Eernego o polskiej homofobii: kartoflisko wpisane w kontur Polski, na którym zakonnicy podnoszą tęczową flagę, ni to ku czci, ni to na pohybel. Potem napięcie tylko rosło: całujący się rosyjscy żołnierze na fotografii Niebieskich Nosów, akty męskie, w tym rysunki nobliwego Matejki (teraz już wiemy, skąd u mistrza taka znajomość męskiego ciała), lesbijskie hasła z ulic Buenos Aires, antyczne wazy z rysunkami przedstawiającymi gry i zabawy w greckich gimnazjonach. W końcu wydarzenie całej ekspozycji: sala poświęcona św. Sebastianowi, homoerotycznej ikonie chrześcijaństwa, w której klasyczne przedstawienia męczeństwa świętego zostały zderzone ze współczesną pracą wideo Karola Radziszewskiego. W jego krótkim filmie Sebastian to rekrut, którego maltretują, a potem zabijają koledzy z oddziału polskiego wojska. Wszystko odbywa się bez jednego słowa, w ciszy przerywanej odgłosem uderzeń.
Parę razy przez przypadek wstąpiliśmy do sal ze stałą ekspozycją muzeum, "Ars Homo Erotica" z nimi sąsiaduje. Każdorazowe przekroczenie niewidzialnej granicy przypominało, że jesteśmy tu intruzem. Za progiem otwierał się zupełnie inny świat: solidnych, pozłacanych ram, werniksu, mosiężnych tabliczek, jednolitego światła i czujnego wzroku pań pilnujących jak Bazyliszek skarbów muzeum. L. stwierdziła, że nawet zapach jest tam inny. Może to tylko autosugestia, ale rzeczywiście czuć było z lekka naftaliną.
Patrząc, jak nowe walczy ze starym, jak świetna merytorycznie, widowiskowa ekspozycja dr. Pawła Leszkowicza opanowuje kolejne sale gmachu w Alejach Jerozolimskich, zrozumiałem, dlaczego pracownicy Muzeum Narodowego tuż przed otwarciem "Ars Homo Erotica" zażądali dymisji nowego dyrektora prof. Piotra Piotrowskiego. Pierwsza wystawa przygotowana przez ekipę Piotrowskiego kwestionuje dotychczasowy styl prezentacji muzealiów. Tu - syntetyczne komentarze do prac, błyskotliwe zestawienia, ciekawa narracja. Tam - monumentalna nuda, sale przeładowane obrazami, ignorowanie widza. Trzymam kciuki za dyr. Piotrowskiego i jego ludzi. Wietrzenie muzeum dopiero się zaczyna.
Najpierw było trzęsienie ziemi: "Entropa" Davida Eernego o polskiej homofobii: kartoflisko wpisane w kontur Polski, na którym zakonnicy podnoszą tęczową flagę, ni to ku czci, ni to na pohybel. Potem napięcie tylko rosło: całujący się rosyjscy żołnierze na fotografii Niebieskich Nosów, akty męskie, w tym rysunki nobliwego Matejki (teraz już wiemy, skąd u mistrza taka znajomość męskiego ciała), lesbijskie hasła z ulic Buenos Aires, antyczne wazy z rysunkami przedstawiającymi gry i zabawy w greckich gimnazjonach. W końcu wydarzenie całej ekspozycji: sala poświęcona św. Sebastianowi, homoerotycznej ikonie chrześcijaństwa, w której klasyczne przedstawienia męczeństwa świętego zostały zderzone ze współczesną pracą wideo Karola Radziszewskiego. W jego krótkim filmie Sebastian to rekrut, którego maltretują, a potem zabijają koledzy z oddziału polskiego wojska. Wszystko odbywa się bez jednego słowa, w ciszy przerywanej odgłosem uderzeń.
Parę razy przez przypadek wstąpiliśmy do sal ze stałą ekspozycją muzeum, "Ars Homo Erotica" z nimi sąsiaduje. Każdorazowe przekroczenie niewidzialnej granicy przypominało, że jesteśmy tu intruzem. Za progiem otwierał się zupełnie inny świat: solidnych, pozłacanych ram, werniksu, mosiężnych tabliczek, jednolitego światła i czujnego wzroku pań pilnujących jak Bazyliszek skarbów muzeum. L. stwierdziła, że nawet zapach jest tam inny. Może to tylko autosugestia, ale rzeczywiście czuć było z lekka naftaliną.
Patrząc, jak nowe walczy ze starym, jak świetna merytorycznie, widowiskowa ekspozycja dr. Pawła Leszkowicza opanowuje kolejne sale gmachu w Alejach Jerozolimskich, zrozumiałem, dlaczego pracownicy Muzeum Narodowego tuż przed otwarciem "Ars Homo Erotica" zażądali dymisji nowego dyrektora prof. Piotra Piotrowskiego. Pierwsza wystawa przygotowana przez ekipę Piotrowskiego kwestionuje dotychczasowy styl prezentacji muzealiów. Tu - syntetyczne komentarze do prac, błyskotliwe zestawienia, ciekawa narracja. Tam - monumentalna nuda, sale przeładowane obrazami, ignorowanie widza. Trzymam kciuki za dyr. Piotrowskiego i jego ludzi. Wietrzenie muzeum dopiero się zaczyna.
-
Pawłowski niewiarygodny
sanmartino
26.07.10, 11:39
Czy Roman Pawłowski traktuje czytelników jak debili? Od kilku miesięcy promuje wystawę i Pawła Leszkowicza. Przecież sama Wyborcza reklamowała debaty organizowane przed wystawą w budynku »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


