Bitwa o główną konserwator

Agnieszka Kowalska
05.09.2010 aktualizacja: 2010-09-05 18:11
A A A Drukuj
Na konferencji prasowej poświęconej konserwacji "Bitwy pod Grunwaldem" Jana Matejki w Muzeum Narodowym zabraknie głównej konserwator. - Tak się nie da pracować - komentuje sytuację w muzeum.
Dyrektor Muzeum Narodowego Piotr Piotrowski zapowiedział w piśmie do związków zawodowych, że zamierza zwolnić z pracy główną konserwator Dorotę Ignatowicz-Woźniakowską, m.in. za "działanie na szkodę instytucji", "deprecjonowanie kompetencji dyrekcji w listach kierowanych do Rady Powierniczej oraz Ministra Kultury" i "publiczne rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości o Muzeum sformułowanych w liście otwartym do Premiera RP" (pisaliśmy o tym w weekendowej "Gazecie"). Ignatowicz-Woźniakowska jest teraz na zwolnieniu lekarskim i nie zamierza się jutro pojawić na konferencji prasowej poświęconej dalszym etapom konserwacji obrazu "Bitwa pod Grunwaldem" Jana Matejki. Zresztą przyznaje, że została już od tych prac odsunięta. Powiedziała nam, że nie jest zaskoczona decyzją dyrektora, bo uprzedzał ją już w styczniu, że jeżeli nie wyrazi zgody na wyjazd płótna do Krakowa i Berlina, to pożegna się z pracą. - Nie zgodziłam się, bo nie mogłam podjąć innej decyzji - tłumaczy dziś Dorota Ignatowicz-Woźniakowska. - Obraz nie powinien w tak złym stanie być rolowany, nie mógł podróżować. I to nie było wystąpienie przeciwko dyrekcji. Choć rzeczywiście stoimy na dwóch różnych biegunach, jeśli chodzi o pojmowanie pracy muzeum. Pod listem w obronie głównej konserwator podpisało się 182 ze 190 pracowników merytorycznych muzeum. "Z całą stanowczością protestuję przeciwko próbie zwolnienia pani Doroty Ignatowicz-Woźniakowskiej" - napisała w osobnym piśmie do dyrektora Elżbieta Charazińska, kurator zbiorów sztuki polskiej. Prof. Witold Dobrowolski, przewodniczący kolegium kuratorów muzeum, w liście do ICOM (Międzynarodowej Rady Muzeów UNESCO) pisze: "To kara za stanowisko pani Ignatowicz-Woźniakowskiej sprzeciwiającej się zamiarom dyrekcji zmierzającym do drastycznego ograniczenia działalności konserwatorskiej w MNW, sprowadzenia jej do jedynie bieżącej obsługi wystaw i wypożyczeń obiektów, wyprowadzenia konserwacji poza Muzeum, a tym samym do likwidacji systemowych prac konserwatorskich i badawczych".

- Prawie cały zespół jest przeciwko dyrektorowi. Tak się nie da pracować. Atmosfera w muzeum jest fatalna - mówi Ignatowicz-Woźniakowska. - Cały czas pracujemy, wykonujemy swoje obowiązki, ale ludzie tego nie wytrzymują. Odchodzą specjaliści, którzy przepracowali tu kilkadziesiąt lat. Ze smutkiem, ale odchodzą. Ja pracuję w muzeum od 24 lat, 17. rok jako główny konserwator. Dlatego, jeśli zostanę wyrzucona z pracy, wezmę adwokata - zapowiada. - Muszę dbać o moje dobre imię. W końcu chodzi tu o całe moje życie zawodowe.

Podziel się