Audyt
30.01.2011
aktualizacja: 2011-01-30 15:14
Fot. Albert Zawada / AG
Kronika Wypadków Kulturalnych
ZOBACZ TAKŻE
- Nowe miejsce na Mokotowie: klub w fabryce wtryskiwaczy (31-01-11, 23:00)
Wiem, wiem, to trudne słowo na a rzadko występuje na łamach codziennej prasy, należy do korporacyjnego słownika białych kołnierzyków. A jednak o audycie, czyli ocenie działalności jakiejś firmy czy instytucji, warto mówić. Jeśli jest przeprowadzony przez kompetentną i niezależną firmę, daje pewność, że instytucja działa zgodnie z prawem i regułami finansowymi, a przez to buduje zaufanie i bezpieczeństwo.
Publiczne teatry, muzea, galerie zdecydowanie za rzadko zdają sprawozdanie ze swej działalności, chociaż utrzymywane są z pieniędzy nas wszystkich i powinny być przejrzyste. Dlatego inicjatywę Teatru Dramatycznego, który opublikował właśnie w "Gazecie" raport z ostatnich trzech lat, trzeba powitać szampanem i fanfarami. Z raportu możemy się dowiedzieć, że Dramatyczny pod kierunkiem Pawła Miśkiewicza kwitnie, do góry pną się wykresy frekwencji, rosną wydatki na inwestycje i remonty. Teatr chwali się nagrodami i wyróżnieniami, wymienia różne bezpłatne imprezy, które zorganizował, i przedstawia swoje osiągnięcia artystyczne. Zamiast komercji misja publiczna, zamiast bankietów program, konfrontacja z miejscem zamiast uników - głoszą tytuły poszczególnych części.
Wszystko wyglądałoby bardzo ładnie, gdyby nie jeden szczegół - raport przygotował sam teatr. Pod spodem widnieje co prawda informacja, że sporządzono go na podstawie raportów z kas fiskalnych, to jednak za mało, aby uznać ten dokument za miarodajny. Podobne raporty składa co roku większość europejskich teatrów publicznych, z reguły jednak towarzyszą im wyniki audytu zewnętrznego. Mam przed sobą raport Królewskiego Teatru Narodowego w Londynie za sezon 2009/10, który każdy może ściągnąć z internetu. Liczy 100 stron i obok własnego sprawozdania teatru zawiera profesjonalny audyt firmy PricewaterhouseCoopers. Audytorzy prześwietlili finanse teatru, policzyli koszty produkcji i eksploatacji przedstawień, dochody z kasy i dotacje. Nic się przed ich okiem nie ukryło, nawet to, ile teatr wydał na nowe sztuki.
Nie mam powodu wątpić w rzetelność raportu Dramatycznego, jednak wolałbym, aby został przygotowany przez niezależną firmę, według profesjonalnych standardów i zawierał rozliczenie finansowe, bez którego wykresy i statystyki niewiele mówią. Dramatyczny dostaje najwyższą dotację spośród miejskich teatrów - ponad 10 mln zł - i warto wiedzieć, jak ją wykorzystuje. Takie raporty robione według jednego wzorca powinny publikować wszystkie instytucje kultury w Warszawie. Pozwoliłoby to wreszcie porównać, które z nich dobrze wydają publiczne pieniądze, a które nieszczególnie.
Publiczne teatry, muzea, galerie zdecydowanie za rzadko zdają sprawozdanie ze swej działalności, chociaż utrzymywane są z pieniędzy nas wszystkich i powinny być przejrzyste. Dlatego inicjatywę Teatru Dramatycznego, który opublikował właśnie w "Gazecie" raport z ostatnich trzech lat, trzeba powitać szampanem i fanfarami. Z raportu możemy się dowiedzieć, że Dramatyczny pod kierunkiem Pawła Miśkiewicza kwitnie, do góry pną się wykresy frekwencji, rosną wydatki na inwestycje i remonty. Teatr chwali się nagrodami i wyróżnieniami, wymienia różne bezpłatne imprezy, które zorganizował, i przedstawia swoje osiągnięcia artystyczne. Zamiast komercji misja publiczna, zamiast bankietów program, konfrontacja z miejscem zamiast uników - głoszą tytuły poszczególnych części.
Wszystko wyglądałoby bardzo ładnie, gdyby nie jeden szczegół - raport przygotował sam teatr. Pod spodem widnieje co prawda informacja, że sporządzono go na podstawie raportów z kas fiskalnych, to jednak za mało, aby uznać ten dokument za miarodajny. Podobne raporty składa co roku większość europejskich teatrów publicznych, z reguły jednak towarzyszą im wyniki audytu zewnętrznego. Mam przed sobą raport Królewskiego Teatru Narodowego w Londynie za sezon 2009/10, który każdy może ściągnąć z internetu. Liczy 100 stron i obok własnego sprawozdania teatru zawiera profesjonalny audyt firmy PricewaterhouseCoopers. Audytorzy prześwietlili finanse teatru, policzyli koszty produkcji i eksploatacji przedstawień, dochody z kasy i dotacje. Nic się przed ich okiem nie ukryło, nawet to, ile teatr wydał na nowe sztuki.
Nie mam powodu wątpić w rzetelność raportu Dramatycznego, jednak wolałbym, aby został przygotowany przez niezależną firmę, według profesjonalnych standardów i zawierał rozliczenie finansowe, bez którego wykresy i statystyki niewiele mówią. Dramatyczny dostaje najwyższą dotację spośród miejskich teatrów - ponad 10 mln zł - i warto wiedzieć, jak ją wykorzystuje. Takie raporty robione według jednego wzorca powinny publikować wszystkie instytucje kultury w Warszawie. Pozwoliłoby to wreszcie porównać, które z nich dobrze wydają publiczne pieniądze, a które nieszczególnie.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


