Ich fanem jest Barack Obama. W czwartek zagrają w Stodole
22.02.2011
aktualizacja: 2011-02-23 18:20
To pierwsza wizyta nowojorskich wrażliwców w Warszawie. W czwartek w Stodole wystąpią The National, autorzy "High Violet", jednej z najlepszych płyt minionego roku.
ZOBACZ TAKŻE
- Kamp - electropopowa rozkosz (25-02-11, 22:00)
- Poszukiwany, poszukiwana (22-02-11, 23:00)
- Rewolucja na Żoliborzu? (22-02-11, 23:00)
- Tango fuzja (21-02-11, 16:56)
Nie tak często zdarza się, żeby kandydat na prezydenta USA postanowił w swojej kampanii wykorzystać muzykę zespołu znanego tylko nielicznym fanom alternatywy. Ale i muzyka, po którą sięgnął w 2008 r. Barack Obama, była niecodzienna. "Fake Empire" opowiadała o tym, w jak wielkim bałaganie znalazły się Stany. I mimo że Obama posłużył się jedynie wersją instrumentalną kompozycji, to i tak naraził się na ostre ataki ze strony prawicy, która zarzucała mu niepatriotyczną postawę. Gdyby jednak atakujący wczytali się w tekst, a nie z lenistwa poprzestali na zapoznaniu się wyłącznie z tytułem piosenki, dostrzegliby wnikliwą, sięgająca w głąb duszy, szorstką, czasem niewygodną, ale poetycką analizę rzeczywistości.
Bo The National to zespół szczerych wrażliwców, dotkniętych przez mrok, ogarniętych rwącą serce melancholią - stąd też ich twórczość bywa porównywana do muzyki Nicka Cave'a czy Tindersticks, a niekiedy do Joy Division. Za muzyką The National często idą też czyny. Zespół regularnie i z pełnym zaangażowaniem wspiera akcje społeczne czy wolnościowe - muzycy wystąpili na płycie "Dark is the Night", z której dochód przeznaczony był na profilaktykę AIDS. Z kolei na zaproszenie wybitnego kompozytora Philipa Glassa zagrali w nowojorskiej Carnegie Hall na koncercie na rzecz Tybetu.
The National to grupa rodzinna, tworzą ją bliźniacy Aaron oraz Bryce Dessnerowie oraz bracia Scott i Bryan Devendorfowie. I tylko lider, wokalista Matt Berninger nie ma krewnych w zespole.
Po mniej udanych przygodach w innych grupach pod koniec lat 90. postanowili założyć The National. Swój debiutancki album zatytułowany po prostu "The National" nagrali dziesięć lat temu i wydali nakładem swojej własnej niewielkiej wytwórni. Z każdą kolejną płytą -"Sad Songs For Dirty Lovers", "Alligator", "Boxer" - o The National robiło się coraz głośniej. Przełomowy - bo przełamujący już zdecydowanie barierę między światem alternatywy a sceną muzyki popularnej - okazał się zeszły rok. Wtedy właśnie zespół wydał swoją piątą i przy okazji pierwszą dla kultowej wytwórni 4AD płytę "High Violet". Album znalazł się w wielu podsumowaniach płytowych roku, i to zarówno tych przygotowanych przez pisma muzyczne, jak "NME", "Uncut" czy "Q", jak i periodyki polityczno-kulturalne, np. "Rolling Stone", czy gazety codzienne, w tym "The Sunday Times". Równie sporym wzięciem cieszyła się trasa koncertowa promująca "High Violet", jej ukoronowaniem były wyprzedane trzy z rzędu wieczory w londyńskiej Brixton Academy, sali mieszczącej jednorazowo 5 tys. osób. "Naprawdę chcieli dostarczyć nam rozrywki. I udało im się. Udało im się też nagrać najlepszą płytę 2010 roku. Są też najlepszą kapelą i grają najlepsze koncerty. Cudownie" - pisał w relacji z koncertu "The Independent". Wtórował mu recenzent "Guardiana", który podkreślał: "To fascynujące móc obserwować moment, w którym zespół dotychczas uznawany za kultowy przez garść fanów staje się nagle gwiazdą stadionowego formatu".
The National przyjeżdżają do Polski już po raz kolejny, byli gośćmi Artura Rojka na Offie. Wystąpili też podczas katowickiego festiwalu Ars Cameralis, wtedy bilety na ich koncert sprzedały się w godzinę. Warszawa nie pobije tego rekordu, ale biletów zostało już tylko kilka.
The National zagrają w czwartek, 24 lutego w Stodole, ul. Batorego 10. Wejście na koncert od godz. 19. Bilety 109 zł i 119 zł
Bo The National to zespół szczerych wrażliwców, dotkniętych przez mrok, ogarniętych rwącą serce melancholią - stąd też ich twórczość bywa porównywana do muzyki Nicka Cave'a czy Tindersticks, a niekiedy do Joy Division. Za muzyką The National często idą też czyny. Zespół regularnie i z pełnym zaangażowaniem wspiera akcje społeczne czy wolnościowe - muzycy wystąpili na płycie "Dark is the Night", z której dochód przeznaczony był na profilaktykę AIDS. Z kolei na zaproszenie wybitnego kompozytora Philipa Glassa zagrali w nowojorskiej Carnegie Hall na koncercie na rzecz Tybetu.
The National to grupa rodzinna, tworzą ją bliźniacy Aaron oraz Bryce Dessnerowie oraz bracia Scott i Bryan Devendorfowie. I tylko lider, wokalista Matt Berninger nie ma krewnych w zespole.
Po mniej udanych przygodach w innych grupach pod koniec lat 90. postanowili założyć The National. Swój debiutancki album zatytułowany po prostu "The National" nagrali dziesięć lat temu i wydali nakładem swojej własnej niewielkiej wytwórni. Z każdą kolejną płytą -"Sad Songs For Dirty Lovers", "Alligator", "Boxer" - o The National robiło się coraz głośniej. Przełomowy - bo przełamujący już zdecydowanie barierę między światem alternatywy a sceną muzyki popularnej - okazał się zeszły rok. Wtedy właśnie zespół wydał swoją piątą i przy okazji pierwszą dla kultowej wytwórni 4AD płytę "High Violet". Album znalazł się w wielu podsumowaniach płytowych roku, i to zarówno tych przygotowanych przez pisma muzyczne, jak "NME", "Uncut" czy "Q", jak i periodyki polityczno-kulturalne, np. "Rolling Stone", czy gazety codzienne, w tym "The Sunday Times". Równie sporym wzięciem cieszyła się trasa koncertowa promująca "High Violet", jej ukoronowaniem były wyprzedane trzy z rzędu wieczory w londyńskiej Brixton Academy, sali mieszczącej jednorazowo 5 tys. osób. "Naprawdę chcieli dostarczyć nam rozrywki. I udało im się. Udało im się też nagrać najlepszą płytę 2010 roku. Są też najlepszą kapelą i grają najlepsze koncerty. Cudownie" - pisał w relacji z koncertu "The Independent". Wtórował mu recenzent "Guardiana", który podkreślał: "To fascynujące móc obserwować moment, w którym zespół dotychczas uznawany za kultowy przez garść fanów staje się nagle gwiazdą stadionowego formatu".
The National przyjeżdżają do Polski już po raz kolejny, byli gośćmi Artura Rojka na Offie. Wystąpili też podczas katowickiego festiwalu Ars Cameralis, wtedy bilety na ich koncert sprzedały się w godzinę. Warszawa nie pobije tego rekordu, ale biletów zostało już tylko kilka.
The National zagrają w czwartek, 24 lutego w Stodole, ul. Batorego 10. Wejście na koncert od godz. 19. Bilety 109 zł i 119 zł
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





