Doda i Maciej Płażyński popierają ustawę o parytetach
21.11.2009
aktualizacja: 2009-11-22 20:15
Co łączy Dodę i Macieja Płażyńskiego? Oboje poparli ustawę o parytetach. Całą sobotę trwało zbieranie podpisów pod projektem zwiększenia liczby kobiet na listach wyborczych
ZOBACZ TAKŻE
- Panowie zbierali podpisy w sprawie pań (06-12-09, 19:56)
- Okęcie sparaliżowane. Samoloty nie lądowały przez całą noc (22-11-09, 09:05)
- Walka o parytety: Więcej kółek, mniej krzyżyków (23-09-10, 21:22)
- Panowie powalczą w sklepie o parytety dla kobiet (05-12-09, 09:00)
- Po 50 latach z Kolskiej znika Izba Wytrzeźwień (22-11-09, 17:25)
- Anglik skakał po samochodach. Skończył na Kolskiej (22-11-09, 09:52)
- Dla pieniędzy chciała zabić nogą od krzesła (21-11-09, 16:05)
- Polityczne podchody pod pomnik obok Muzeum Powstania (21-11-09, 16:00)
- Piękna Miss Parowozów nareszcie w Warszawie (21-11-09, 14:00)
- Doda jednak odpowie za obrazę uczuć religijnych (23-08-10, 14:32)
Na stronie internetowej Kongresu Kobiet Polskich zegar odmierza czas, który pozostał do zebrania 100 tys. podpisów pod petycją w sprawie parytetu - ta liczba gwarantuje, że projekt trafi do Sejmu. Czasu zostało niewiele (siedem dni), dlatego w sobotę Komitet Obywatelski "Czas na Kobiety" zorganizował masową akcję zbierania podpisów w całej Polsce. W Warszawie zbieracze przypuścili szturm na centra handlowe. Wolontariuszy wsparli znani i lubiani, m.in.: Ludwika i Henryk Wujcowie, Dorota Warakomska, Kamil Sipowicz, Anna Korcz. W Galerii Mokotów ustawili się w najlepszym punkcie - przy fontannie, tuż obok czarnego jaguara.
O co chodzi z parytetem?
Parytet oznacza równość proporcji. To jeden z postulatów Kongresu Kobiet Polskich, który odbył się w czerwcu w Warszawie. Projekt zakłada zmianę ordynacji wyborczej do Sejmu, Parlamentu Europejskiego oraz rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich tak, aby na listach wyborczych było nie mniej niż 50 proc. kobiet. Inicjatywę poparli m.in.: Krystyna Janda, Kora Jackowska, Wiktor Osiatyński, Andrzej Wajda, Maciej Płażyński i Doda.
- Polska powinna wykorzystywać swoje możliwości w pełni, a nie tylko w połowie. Parytet, który gwarantuje równość płci na listach wyborczych, daje obywatelowi pełną swobodę wyboru - argumentował w sobotę Henryk Wujec.
- Dziś szefostwa partii odgórnie ustalają listy w ten sposób, że wkładają tam jedną kobietę, ot tak, dla ozdoby - dodała Ludwika Wujec. - Parytet sprawi, że aktywne, sensowne kobiety będą mogły się odnaleźć w polityce.
Błądzący po Galerii Mokotów chętnie podpisywali petycję. Jako jedna z pierwszych uczyniła to na prośbę Kamila Sipowicza emerytka Krystyna Nowak. - Za dużo chłopów w tym Sejmie. Nie wyrażają potrzeb kobiet, tylko się kłócą i o siebie walczą - skwitowała.
Kamil Sipowicz oświadczył: - XXI w. powinien być wiekiem wyzwolenia kobiet i mniejszości seksualnych. Historia tak się potoczyła, że do tej pory mężczyźni sprawowali władzę i zajmowali się polityką, i proszę: dwie wojny światowe, stalinizm. Czas na zmianę!
Pewien dziennikarz dopytywał się z uporem, czy parytet nie doprowadzi do sytuacji jak z filmu "Seksmisja". - Nie. A petycję pan już podpisał? - ucięła Ludwika Wujec. - To proszę podpisać na dobry początek.
40 podpisów na godzinę
Popularnej aktorce Annie Korcz zbieranie podpisów przychodziło z łatwością. - Nie wybieram się do polityki, ale nie podoba mi się, że o moim ciele decyduje płeć przeciwna - oświadczyła. - Moje sprawy powinny załatwiać kobiety. Ma być sprawiedliwie, fifty-fifty.
Niektórzy zaczepiani reagowali agresywnie, np. wąsaty mężczyzna ciągnący za rękę dziecko wykrzykiwał: - Kobiet jest więcej w społeczeństwie, niech na siebie głosują.
Pewna rodzina się podzieliła: żona podpisała, mąż nie, a syn wziął petycję do domu, żeby się zastanowić. - Mamy w rodzinie równouprawnienie - śmiali się.
Zdarzało się, że nieprzychylnie nastawionych udało się przekonać. Np. studenta Andrzeja, który twierdził, że na 50-proc. parytet w Polsce jest jeszcze za wcześnie, bo nie ma tylu aktywnych kobiet w polityce w porównaniu np. ze Szwecją.
- O tym, czy wprowadzić parytet i na jakich zasadach, będą decydować posłowie w Sejmie. Ale jeżeli nie zbierzemy 100 tys. podpisów, nie damy im tej szansy - argumentowała wolontariuszka sobotniej akcji Anna Kraszewska. - Przykład innych krajów pokazuje, że parytet zachęca kobiety do większej aktywności w polityce.
I Andrzej podpisał.
- 70 proc. podpisuje. Reszta reaguje obojętnością - stwierdził Kamil Sipowicz po pierwszej godzinie zbierania. - Płeć nie ma znaczenia. Najchętniej podpisują ci, którzy już kupili, co chcieli. Ci, którzy jeszcze szukają, są zdenerwowani i pędzą przed siebie.
W niedzielę liczba sygnatur, które udało się zebrać w Warszawie, nie była jeszcze znana. Jedna z wolontariuszek szacowała, że podpisuje 40 osób na godzinę. Treść projektu ustawy można znaleźć na stronie www.kongreskobiet.pl.
O co chodzi z parytetem?
Parytet oznacza równość proporcji. To jeden z postulatów Kongresu Kobiet Polskich, który odbył się w czerwcu w Warszawie. Projekt zakłada zmianę ordynacji wyborczej do Sejmu, Parlamentu Europejskiego oraz rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich tak, aby na listach wyborczych było nie mniej niż 50 proc. kobiet. Inicjatywę poparli m.in.: Krystyna Janda, Kora Jackowska, Wiktor Osiatyński, Andrzej Wajda, Maciej Płażyński i Doda.
- Polska powinna wykorzystywać swoje możliwości w pełni, a nie tylko w połowie. Parytet, który gwarantuje równość płci na listach wyborczych, daje obywatelowi pełną swobodę wyboru - argumentował w sobotę Henryk Wujec.
- Dziś szefostwa partii odgórnie ustalają listy w ten sposób, że wkładają tam jedną kobietę, ot tak, dla ozdoby - dodała Ludwika Wujec. - Parytet sprawi, że aktywne, sensowne kobiety będą mogły się odnaleźć w polityce.
Błądzący po Galerii Mokotów chętnie podpisywali petycję. Jako jedna z pierwszych uczyniła to na prośbę Kamila Sipowicza emerytka Krystyna Nowak. - Za dużo chłopów w tym Sejmie. Nie wyrażają potrzeb kobiet, tylko się kłócą i o siebie walczą - skwitowała.
Kamil Sipowicz oświadczył: - XXI w. powinien być wiekiem wyzwolenia kobiet i mniejszości seksualnych. Historia tak się potoczyła, że do tej pory mężczyźni sprawowali władzę i zajmowali się polityką, i proszę: dwie wojny światowe, stalinizm. Czas na zmianę!
Pewien dziennikarz dopytywał się z uporem, czy parytet nie doprowadzi do sytuacji jak z filmu "Seksmisja". - Nie. A petycję pan już podpisał? - ucięła Ludwika Wujec. - To proszę podpisać na dobry początek.
40 podpisów na godzinę
Popularnej aktorce Annie Korcz zbieranie podpisów przychodziło z łatwością. - Nie wybieram się do polityki, ale nie podoba mi się, że o moim ciele decyduje płeć przeciwna - oświadczyła. - Moje sprawy powinny załatwiać kobiety. Ma być sprawiedliwie, fifty-fifty.
Niektórzy zaczepiani reagowali agresywnie, np. wąsaty mężczyzna ciągnący za rękę dziecko wykrzykiwał: - Kobiet jest więcej w społeczeństwie, niech na siebie głosują.
Pewna rodzina się podzieliła: żona podpisała, mąż nie, a syn wziął petycję do domu, żeby się zastanowić. - Mamy w rodzinie równouprawnienie - śmiali się.
Zdarzało się, że nieprzychylnie nastawionych udało się przekonać. Np. studenta Andrzeja, który twierdził, że na 50-proc. parytet w Polsce jest jeszcze za wcześnie, bo nie ma tylu aktywnych kobiet w polityce w porównaniu np. ze Szwecją.
- O tym, czy wprowadzić parytet i na jakich zasadach, będą decydować posłowie w Sejmie. Ale jeżeli nie zbierzemy 100 tys. podpisów, nie damy im tej szansy - argumentowała wolontariuszka sobotniej akcji Anna Kraszewska. - Przykład innych krajów pokazuje, że parytet zachęca kobiety do większej aktywności w polityce.
I Andrzej podpisał.
- 70 proc. podpisuje. Reszta reaguje obojętnością - stwierdził Kamil Sipowicz po pierwszej godzinie zbierania. - Płeć nie ma znaczenia. Najchętniej podpisują ci, którzy już kupili, co chcieli. Ci, którzy jeszcze szukają, są zdenerwowani i pędzą przed siebie.
W niedzielę liczba sygnatur, które udało się zebrać w Warszawie, nie była jeszcze znana. Jedna z wolontariuszek szacowała, że podpisuje 40 osób na godzinę. Treść projektu ustawy można znaleźć na stronie www.kongreskobiet.pl.
Zrób to w Warszawie: z Agnieszką Kowalską i Łukaszem Kamińskim
-
Walczą w sklepach o więcej kobiet na listach wy...
nowo.mowa
22.11.09, 01:37
A dlaczego garbaci, rudzi, blondyni (blondynki) nie maja parytetu !?A co z parytetami wśród drwali ? Tam są sami mężczyźni !!!»
-
Poprawność polityczna doprowadzona do absurdu
ogonowski.lukasz
22.11.09, 12:21
Jednym z najgorszych wymysłów naszych czasów jest doprowadzenie poprawnościpolitycznej na skraj logiki. Tak jak zawieszenie bożonarodzeniowej choinki dogóry nogami na wieży Eiffle'a żeby nie»
-
Doda i Maciej Płażyński popierają słusznie kobiety
michu-najlepszy
23.11.09, 09:16
skoro mężczyżni przez tyle wieków nie sprawdzili się tylko ciągła wojenka,tokobiety na pewno mniej zła wyrządzą bo zamiast na czołgi wydadzą na ciuchy aprzez to mężczyzn wyciągną z »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




