Homoerotyka w Muzeum Narodowym - rusza śmiała wystawa

Agnieszka Kowalska
2010-06-10 aktualizacja: 2010-06-10 11:05
A A A Drukuj
MATERIAŁY ORGANIZATORÓW
  • Akt serbsko-chorwackiego duetu Tanja Ostojić i Marina Gržinić
  • Yassen ZZ Sgyrovski , Queer Trash
  • Aleksandr Kiselev, Śmierć Hiacynta
  • Adach, For Such Thing As Love
W Muzeum Narodowym emocje sięgają zenitu. Zespół żąda dymisji dyrektora Piotra Piotrowskiego. Jednocześnie w piątek zaczyna się bardzo śmiała wystawa "Ars Homo Erotica".
SERWISY
Kurator z Poznania Paweł Leszkowicz nie do końca świadom tego, co się w muzeum dzieje, w tym tygodniu montował swoją wystawę. Wernisaż już w piątek wieczorem. Także dziś zbierze się w gmachu w Al. Jerozolimskich rada powiernicza muzeum z prof. Jackiem Lohmanem z Londynu na czele i zdecyduje o losach prof. Piotra Piotrowskiego. Rada musi ustosunkować się do listu pracowników merytorycznych do dyrektora z żądaniem jego dymisji. Albo go odwoła, albo pozostawi na stanowisku. Pracownicy zapewniają, że ich protest nie ma nic wspólnego z wystawą "Ars Homo Erotica". - Po prostu tego samego dnia zbiera się rada powiernicza, której chcieliśmy zasygnalizować swoje problemy. To zbieg okoliczności - tłumaczy prof. Antoni Ziemba, przewodniczący kolegium kuratorów Muzeum Narodowego.

Wystawa jest sztandarową propozycją nowego dyrektora. Ilustruje jego koncepcję "muzeum krytycznego", czyli takiego, które ze współczesnej perspektywy reinterpretuje muzealne zbiory z różnych epok.

Jeszcze niedawno dyrektor żartował, choć teraz przyznaje, że ma na głowie inne problemy:

Nawet wśród pracowników budziła duże emocje. Obawiałem się, czy nie będziemy tu mieli demonstracji moherowych beretów, szykowaliśmy nawet specjalną szatnię.



>>> Przeczytaj wywiad z dyrektorem Piotrem Piotrowskim

Wystawa jest ogromna. 250 dzieł od antyku do współczesności wypełni wszystkie przestrzenie ekspozycji czasowych i hol główny, z którego usunięto nawet księgarnię. Jest erotyczna (dużo w niej nagości, głównie męskiej) i polityczna.

Mówi kurator Paweł Leszkowicz:

Owszem, będą tu akty, będą męskie genitalia, ale żadnej pornografii. Chcemy, żeby przyniosła publiczności przyjemność.



Na zaproszenie dyrektora Piotrowskiego przygotował wystawę współczesnej sztuki homoerotycznej z Europy Środkowo-Wschodniej (niekoniecznie autorstwa gejów i lesbijek) zestawionej z dziełami ze zbiorów Muzeum Narodowego. Obok prac Katarzyny Kozyry, Karola Radziszewskiego, Wojciecha Ćwiertniewicza czy Aleksandry Polisiewicz zobaczymy więc sceny mitologiczne z Zeusem i Ganimedesem, Hiacyntem i Apollo, Achillesem i Patroklesem oraz biblijne, m.in. ze św. Sebastianem, które zdaniem kuratora zawierają jawne treści homoerotyczne. Sporo będzie też akademickich aktów męskich, m.in. autorstwa Jana Matejki i Jacka Malczewskiego.

Kurator wystawy:

Niewiele wiemy o orientacji homoseksualnej XIX-wiecznych artystów, ale uważam, że to są bardzo erotyczne prace, mają w sobie duży potencjał zmysłowy. Chciałbym, żeby zmieniły negatywny wizerunek aktu męskiego i przywróciły mu znaną w epoce antyku czy renesansu równoprawną z aktem kobiecym rangę.



Wystawa przypadkowo zbiegnie się w czasie z wielką paradą gejów i lesbijek EuroPride, która odbędzie się w lipcu w Warszawie. - Cieszy nas to, bo wystawa jest również polityczna, zwłaszcza jej część w holu głównym zatytułowana "Czas walki". Bo dla gejów i lesbijek w Europie Środkowo-Wschodniej to wciąż jest czas walki - z dyskryminacją, cenzurą, o prawa do związków partnerskich.

Przeczytaj także: Siusiu w torcik Zachęty: po co to porno?



Wystawę "Ars Homo Erotica" w Muzeum Narodowym (Al. Jerozolimskie 3) można oglądać od soboty 12 czerwca..



Podziel się