UNBA: Wicemistrzowie mocni na początku sezonu
13.10.2010
aktualizacja: 2010-10-13 13:34
Trzecia kolejka UNBA przyniosła nam kilka naprawdę ciekawych spotkań. W pierwszej lidze zdecydowanie najważniejsze było starcie wicemistrzów z poprzedniej edycji Unimedu z Polibudą 2013. W drugiej lidze po raz kolejny rewelacyjnie zaprezentowali się CMP Centrum Medyczne. W najniższej klasie rozgrywkowej ważne zwycięstwo po dogrywce zanotowali Still Got It.
ZOBACZ TAKŻE
- UNBA: SMS pokonani, TC Team wygrywa po raz trzeci z rzędu (27-10-10, 17:04)
- UNBA: cztery kolejki za nami (20-10-10, 09:01)
- UNBA przed fazą play off: Walczyć do końca (17-12-10, 00:00)
- UNBA: Grania było mniej, ale za to bardzo ciekawie (18-11-10, 09:00)
- UNBA na półmetku Sahel i UKS Probasket gromią liderów (09-11-10, 12:00)
Unimed mocny, SMS pozytywnie zaskakuje
Mamy za sobą bardzo ciekawą kolejkę pierwszoligową. W zasadzie nie było meczu, który nie przyniósłby uczestnikom zastrzyku adrenaliny. Jako się rzekło najważniejszy był pojedynek Unimedu z bardzo mocnymi, przynajmniej na papierze, Polibuda 2013. Obie strony bardzo poważnie podeszły do tego starcia. Od początku nie było mowy o jakiejś spektakularnej ucieczce. Co prawda panowie z Polibudy mieli lepsze momenty na koniec pierwszej kwarty i wyszli na 8-punktowe prowadzenie (17:9), ale było to ich jedyne aż tak wysokie prowadzenie w tym spotkaniu. Na ripostę wicemistrzów nie trzeba było długo czekać. Już na początku drugiej kwarty zanotowali "run" 9:2 i po ledwie czterech minutach wyszli na prowadzenie (20:19). Po początkowym szoku Polibuda szybko się pozbierali i dopiero się zaczęło. Od tego momentu do końca trzeciej kwarty mieliśmy trzykrotnie remis i aż osiem zmian prowadzenia! Z początkiem ostatniej odsłony szczęście dopisało Unimedowi. Pięć minut przed końcem udało im się wyjść na 7-punktowe prowadzenie (46:39). Polibuda robili co mogli, żeby zmniejszyć dystans do rywali. Po punktach Radka Bzomy zbliżyli się na 4 punkty (44:48) i wydawało się, że wszystko jest jeszcze możliwe. Niestety na więcej nie pozwolili im wicemistrzowie Ligi.
W pozostałych spotkaniach czwarta drużyna ubiegłej edycji OBP Intencive & Sport Travel musieli uznać wyższość Dental Club'u. Dla mistrzów Ligi było to pierwsze zwycięstwo w sezonie. W porównaniu z ich poprzednim spotkaniem możemy mówić o znaczącym progresie. Tydzień temu w starciu z NWW udało im się zdobyć ledwie 33 punkty. Tym razem było tego niemal dwukrotnie więcej - 61. "A propos" NWW, boleśnie przekonali się o sile beniaminków z SMS76550GORTATUNBA. NWW w tym meczu nie prowadzili nawet przez chwilę. Zagrali słabo w pierwszej kwarcie przegrywając ją 10 punktami (8:18), potem pozbierali się co prawda w drugiej, niestety znowu pogubili w trzeciej. Nie do zatrzymania był dla nich Piotr Brust. W czwartej kwarcie SMS spokojnie trwali na swoich "wywalczonych pozycjach" i dowieźli zwycięstwo do syreny końcowej. Po raz pierwszy wygrali w sezonie TNT i TC Team. TNT mogą cieszyć się szczególnie, bo wygrali z będącymi do tej pory w wysokiej formie zawodnikami Jednostki. Mecz był bardzo wyrównany, a ojcem sukcesu TNT był bez wątpienia Witek Orliński, zdobywca aż 31 punktów. TC Team pokonali Lekarzy dla których była to trzecia z rzędu porażka w sezonie. Taka sytuacja nie zdarzyła im się od ponad roku.
Nowa świecka tradycja: CMP wciąż wygrywa
CMP Centrum Medyczne nie są w stanie przestać, przestać wygrywać. Taka sobie tradycja. Trzecia kolejka i trzecie zwycięstwo. Może tym razem nie tak spektakularne, bo "zaledwie" 18-punktowe (62:44), ale jeżeli popatrzy się na tabelę grupy B drugiej ligi, to drugiego takiego "dominatora", może poza Sahelem, ze świecą szukać. Sahel po raz kolejny pokazali, że do pełni szczęścia, do odnoszenia zwycięstw potrzebny jest im szerszy skład, a przede wszystkim Michał Sosin i ponad 20 punktów zdobywanych przez niego w każdym spotkaniu. Już teraz nie mogę się doczekać starcia jego drużyny z CMP, oczywiście pod warunkiem, że w obu przypadkach skład dopisze.
W grupie A bez porażki pozostają Nola i Balet Aleksieja. Nola w starciu z Wiewiórkami Prezesa po raz kolejny, głownie za sprawą Tomka Owsińskiego, zdominowali strefę podkoszową. Tomek tym razem zaliczył tylko 13 zbiórek. Stwierdzenie "tylko" jest tu jak najbardziej na miejscu, gdyż w poprzednich meczach było tego odpowiednio 16 oraz 17. Pozazdrościć umiejętności. Balety do tej pory potwornie się męczyli. Dużemu szczęściu zawdzięczali zwycięstwo nad B'ballin. Nie szczególnie układało im się w starciu z Wolfensteinem. Dopiero w trzeciej kolejce w sposób dość przekonujący rozprawili się z Gazeta.pl. 22-punktowe zwycięstwo to już jest nieźle.
Siostry pokonane, a Szutira nie mają szczęścia
Siostry Spinningowe, to drużyna, która zaczynała swoją przygodę z ligą jako grupa koleżanek chcących miło spędzić czas. Lata płynęły, panie musiały z różnych powodów zrezygnować z gry i do składu powoli zaczęły przenikać osobniki reprezentujące tzw. "płeć piękną inaczej" siostry zaczęły się golić, albo nawet nosić brody. Obecnie ich skład to zaledwie jedna czy dwie panie i kilku solidnych facetów, którzy na koszykówce zęby zjedli. Nic też dziwnego, że należy patrzeć na ten skład, jako na faworyta rozgrywek. Nie zmieni tego w żaden sposób porażka ze Still Got It w ostatniej kolejce. Mecz mógł się podobać i jako dobre widowisko miał odpowiedni finał w postaci dogrywki. Naprawdę mało brakowało, żeby to Siostry schodziły/schodzili (niepotrzebne skreślić) z boiska jako zwycięzcy. Prawie się udało. Początek dogrywki należał bowiem do Sióstr. "Prawie" jak wiadomo robi jednak wielką różnicę. Ostatnie słowo należało do Still Got It. Zdobyli kolejne cztery punkty i wygrali mecz.
W grupie B nie wiedzie się Szutira. Mimo sporego wysiłku, jaki wkładają w grę po trzech kolejkach pozostają bez zwycięstwa i zajmują odległe dziewiąte miejsce w tabeli. Ich pech polega na tym, że ostatnie dwa spotkania przegrali minimalnie, za każdym razem ledwie 2 punktami. Tym razem nie dali rady SEX MVP. Na drugim biegunie mamy młodzież z UKS Probasket Mińsk Mazowiecki. Trzeci mecz i trzecie zwycięstwo, tym razem nad Shamal Basket Team, głównie za sprawą Krzysztofa Grudnia, który tym razem zgromadził na swoim koncie 20 punktów.
Mamy za sobą bardzo ciekawą kolejkę pierwszoligową. W zasadzie nie było meczu, który nie przyniósłby uczestnikom zastrzyku adrenaliny. Jako się rzekło najważniejszy był pojedynek Unimedu z bardzo mocnymi, przynajmniej na papierze, Polibuda 2013. Obie strony bardzo poważnie podeszły do tego starcia. Od początku nie było mowy o jakiejś spektakularnej ucieczce. Co prawda panowie z Polibudy mieli lepsze momenty na koniec pierwszej kwarty i wyszli na 8-punktowe prowadzenie (17:9), ale było to ich jedyne aż tak wysokie prowadzenie w tym spotkaniu. Na ripostę wicemistrzów nie trzeba było długo czekać. Już na początku drugiej kwarty zanotowali "run" 9:2 i po ledwie czterech minutach wyszli na prowadzenie (20:19). Po początkowym szoku Polibuda szybko się pozbierali i dopiero się zaczęło. Od tego momentu do końca trzeciej kwarty mieliśmy trzykrotnie remis i aż osiem zmian prowadzenia! Z początkiem ostatniej odsłony szczęście dopisało Unimedowi. Pięć minut przed końcem udało im się wyjść na 7-punktowe prowadzenie (46:39). Polibuda robili co mogli, żeby zmniejszyć dystans do rywali. Po punktach Radka Bzomy zbliżyli się na 4 punkty (44:48) i wydawało się, że wszystko jest jeszcze możliwe. Niestety na więcej nie pozwolili im wicemistrzowie Ligi.
W pozostałych spotkaniach czwarta drużyna ubiegłej edycji OBP Intencive & Sport Travel musieli uznać wyższość Dental Club'u. Dla mistrzów Ligi było to pierwsze zwycięstwo w sezonie. W porównaniu z ich poprzednim spotkaniem możemy mówić o znaczącym progresie. Tydzień temu w starciu z NWW udało im się zdobyć ledwie 33 punkty. Tym razem było tego niemal dwukrotnie więcej - 61. "A propos" NWW, boleśnie przekonali się o sile beniaminków z SMS76550GORTATUNBA. NWW w tym meczu nie prowadzili nawet przez chwilę. Zagrali słabo w pierwszej kwarcie przegrywając ją 10 punktami (8:18), potem pozbierali się co prawda w drugiej, niestety znowu pogubili w trzeciej. Nie do zatrzymania był dla nich Piotr Brust. W czwartej kwarcie SMS spokojnie trwali na swoich "wywalczonych pozycjach" i dowieźli zwycięstwo do syreny końcowej. Po raz pierwszy wygrali w sezonie TNT i TC Team. TNT mogą cieszyć się szczególnie, bo wygrali z będącymi do tej pory w wysokiej formie zawodnikami Jednostki. Mecz był bardzo wyrównany, a ojcem sukcesu TNT był bez wątpienia Witek Orliński, zdobywca aż 31 punktów. TC Team pokonali Lekarzy dla których była to trzecia z rzędu porażka w sezonie. Taka sytuacja nie zdarzyła im się od ponad roku.
Nowa świecka tradycja: CMP wciąż wygrywa
CMP Centrum Medyczne nie są w stanie przestać, przestać wygrywać. Taka sobie tradycja. Trzecia kolejka i trzecie zwycięstwo. Może tym razem nie tak spektakularne, bo "zaledwie" 18-punktowe (62:44), ale jeżeli popatrzy się na tabelę grupy B drugiej ligi, to drugiego takiego "dominatora", może poza Sahelem, ze świecą szukać. Sahel po raz kolejny pokazali, że do pełni szczęścia, do odnoszenia zwycięstw potrzebny jest im szerszy skład, a przede wszystkim Michał Sosin i ponad 20 punktów zdobywanych przez niego w każdym spotkaniu. Już teraz nie mogę się doczekać starcia jego drużyny z CMP, oczywiście pod warunkiem, że w obu przypadkach skład dopisze.
W grupie A bez porażki pozostają Nola i Balet Aleksieja. Nola w starciu z Wiewiórkami Prezesa po raz kolejny, głownie za sprawą Tomka Owsińskiego, zdominowali strefę podkoszową. Tomek tym razem zaliczył tylko 13 zbiórek. Stwierdzenie "tylko" jest tu jak najbardziej na miejscu, gdyż w poprzednich meczach było tego odpowiednio 16 oraz 17. Pozazdrościć umiejętności. Balety do tej pory potwornie się męczyli. Dużemu szczęściu zawdzięczali zwycięstwo nad B'ballin. Nie szczególnie układało im się w starciu z Wolfensteinem. Dopiero w trzeciej kolejce w sposób dość przekonujący rozprawili się z Gazeta.pl. 22-punktowe zwycięstwo to już jest nieźle.
Siostry pokonane, a Szutira nie mają szczęścia
Siostry Spinningowe, to drużyna, która zaczynała swoją przygodę z ligą jako grupa koleżanek chcących miło spędzić czas. Lata płynęły, panie musiały z różnych powodów zrezygnować z gry i do składu powoli zaczęły przenikać osobniki reprezentujące tzw. "płeć piękną inaczej" siostry zaczęły się golić, albo nawet nosić brody. Obecnie ich skład to zaledwie jedna czy dwie panie i kilku solidnych facetów, którzy na koszykówce zęby zjedli. Nic też dziwnego, że należy patrzeć na ten skład, jako na faworyta rozgrywek. Nie zmieni tego w żaden sposób porażka ze Still Got It w ostatniej kolejce. Mecz mógł się podobać i jako dobre widowisko miał odpowiedni finał w postaci dogrywki. Naprawdę mało brakowało, żeby to Siostry schodziły/schodzili (niepotrzebne skreślić) z boiska jako zwycięzcy. Prawie się udało. Początek dogrywki należał bowiem do Sióstr. "Prawie" jak wiadomo robi jednak wielką różnicę. Ostatnie słowo należało do Still Got It. Zdobyli kolejne cztery punkty i wygrali mecz.
W grupie B nie wiedzie się Szutira. Mimo sporego wysiłku, jaki wkładają w grę po trzech kolejkach pozostają bez zwycięstwa i zajmują odległe dziewiąte miejsce w tabeli. Ich pech polega na tym, że ostatnie dwa spotkania przegrali minimalnie, za każdym razem ledwie 2 punktami. Tym razem nie dali rady SEX MVP. Na drugim biegunie mamy młodzież z UKS Probasket Mińsk Mazowiecki. Trzeci mecz i trzecie zwycięstwo, tym razem nad Shamal Basket Team, głównie za sprawą Krzysztofa Grudnia, który tym razem zgromadził na swoim koncie 20 punktów.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







