Bajgle z Berlina na Nowym Świecie. Podbijają Warszawę

Maciej Nowak
22.01.2011 aktualizacja: 2011-01-22 16:28
A A A Drukuj
Love Bagels Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
  • Bajgiel - przypomina bułkę z niewielką dziurką w środku
  • Słynne nowojorskie bajgle
  • Sprzedaż precli bawarskich
Bajglowa fantazja nie zna granic, bez bajgla nie wyobrażają sobie śniadania miliony ludzi na świecie. I właśnie z myślą o nich powstał Love bagels na Nowym Świecie.
SERWISY
SONDAŻ
Czy lubisz bajgle?

Tak! W każdej postaci!
Tak, ale raczej na słono
Tak, ale raczej na słodko
Nie
Nie wiem, nigdy nie jadłem bajgla

Uwaga, uwaga! Afera! Jestem na tropie wielkiego przekrętu, którym powinno się zająć Centralne Biuro Antykorupcyjne Pamięci Narodowej, czy jak tam się nazywa ta słynna instytucja od konferencji prasowych. W każdym razie ta, której agenci tropią urazy narodu polskiego, poczynione nam ze strony obcych mocarstw, polityków i kontrolerów ruchów wszelakich. Uprzejmie informuję, że szczególnym zainteresowaniem należy otoczyć działalność baru Love Bagels otwartego przed tygodniem przy ul. Nowy Świat 50. Tam kryje się materiał na wielkie śledztwo, którego wyniki powinny wstrząsnąć opinią międzynarodową oraz wpłynąć na przebieg zbliżających się wyborów. Nie do końca wiem, które wybory będą uzależnione od wyników naszego postępowania, ale z pewnością ktoś się tym przejmie. Albo przynajmniej uśmiechnie ze zrozumieniem. Lokalik nie rzuca się w oczy, jest niewielki, właściwie ogranicza się do jednego okna, z którego sprzedawca podaje klientom kanapki i napoje. Napoje, jak napoje, w tej akurat sprawie są poza podejrzeniem. Skandal kryje się gdzie indziej. Przyjrzyjmy się dokładniej pieczywu, które stanowi podstawę tutejszych kanapek. Są nimi bajgle, jeden z trzech najbardziej charakterystycznych produktów tradycyjnego krakowskiego piekarnictwa.

Wszystko zaczęło się od precli, które pojawiły się w Krakowie w okresie średniowiecza najprawdopodobniej jako echo wypieków zachodnioeuropejskich. Przyrządza je się z prostego ciasta z mąki i drożdży, które przed trafieniem do pieca parzone jest w gorącej wodzie. Kąpiel zapewnia gotowemu już produktowi efektowny połysk oraz sprawia, że okres jego przydatności do spożycia wydatnie się przedłuża. Ten atut docenili kwatermistrzowie króla Władysława Jagiełły, który gdy ruszał na wielką wojnę z Zakonem Krzyżackim, zamówił u krakowskich piekarzy 16 wozów precli. Bez tak trwałego i niepsującego się prowiantu w gorącym lipcowym słońcu 1410 roku nie miałby czym karmić swoich żołnierzy. Mniej więcej w tym samym czasie z identycznego ciasta zaczęto pleść masywniejsze obwarzanki, przypominające dziewczyński wianek, a ich nazwa nawiązywała do warzenia, czyli obgotowywania przed pieczeniem. To te właśnie obwarzanki wpisane zostały oficjalnie na listę produktów tradycyjnych Unii Europejskiej i do dziś sprzedawane na krakowskim rynku. Na początku XVII wieku to samo parzone ciasto posłużyło z kolei żydowskim piekarzom z krakowskiego Kazimierza do stworzenia bajgla, czyli bułeczki z dziurką w środku. Tradycyjnie wręczano je w prezencie młodym matkom.

Na początku XX wieku kazimierski bajgiel wyemigrował wraz ze swymi starozakonnymi producentami do Ameryki, gdzie stał się najpopularniejszym pieczywem Wschodniego Wybrzeża, Kanady oraz Australii. Bajgiel zrobił światową karierę, ale przecież pozostała po nim pamięć, która szczególnie w ostatnich dwóch dekadach odradza się coraz bujniej. Na Kazimierz wróciły wytwórnie bajgli i nikt nie kwestionuje, że ta bułeczka zrodziła się w Krakowie. Skąd o tym wiadomo? Źródła historyczne są w tym względzie jednoznaczne, a i tylko pod Wawelem znaleźć można właściwe dziurki do oblepiania ich chlebowym ciastem.

W zamorskich krajach bajgle podaje się jako kanapki wypełnione obficie rozmaitymi dodatkami. Najbardziej klasyczne to te z serkiem homogenizowanym i wędzonym łososiem, najbardziej hardcorowe - z nutellą i dżemem truskawkowym. Ale bywają też z szynką, kiełbasą, indykiem czy mozzarellą. Bajglowa fantazja nie zna granic, bez bajgla nie wyobrażają sobie śniadania miliony ludzi na świecie. I właśnie z myślą o nich powstał Love bagels na Nowym Świecie. Ale tutaj kryje się też wielki przekręt. Agentów Piotrków, Janków i Zbyszków proszę teraz o skupienie i podjęcie odpowiednich działań. Otóż bajgle z Nowego Światu przyjeżdżają do Warszawy z... Berlina! Czyż nie jest to jawne naruszenie przepisów, broniących Naród Polski przed lżeniem i szyderstwem? Krakowskie bajgle, których sława dodawać powinna blasku nadwiślańskiej ojczyźnie, sprowadzane z Berlina? To zupełnie, jakby uroczystości z okazji 200-lecia urodzin Chopina oddać do organizacji Francuzom, a Kopernika uznać za niemiecką uczoną! Na to nie możemy sobie pozwolić, nasz umęczony naród nie zniesie kolejnej międzynarodowej hańby.

Zwracam się do odpowiednich instancji o natychmiastową interwencję.

Love Bagels, ul. Nowy Świat 50



Podziel się

  • Idiotyczny tekst antypejsbuk 22.01.11, 17:14

    Nawet w tekście o lokalu z pieczywem nie mogło zabraknąć nachalnego politykierstwa.»

  • Re: Love Bagels buggi 23.01.11, 02:03

    "dziewczynski wianek" ????? To nie bajgle sa materialem na skandal, jeno panska polszczyzna. A maturke jeszcze na stadionie X-lecia pan nabywal, redaktorku? No to pan zdazyl.»

  • Bajgle z Berlina na Nowym Świecie. Podbijają Wa... martatatama 24.01.11, 06:56

    znam bajgle z Berlina. chętnie wybiorę się na Nowy Świat»