Kolarstwo zabite deskami z sosny syberyjskiej

Radosław Leniarski
20.02.2011 aktualizacja: 2011-02-20 21:26
A A A Drukuj
Kristina Vogel (Niemcy) i Sandie Clair (Francja) ścigają się podczas mistrzostw Europy w Pruszkowie Fot. ALIK KEPLICZ AP
  • Brytyjczycy: Steven Burke, Edward Clancy, Jason Queally i Andrew Tennant podczas mistrzostw Europy w Pruszkowie
  • Michael D'Almeida i Damian Zieliński ścigają się w mistrzostwach Europy w Pruszkowie
  • Sylwetki zawodników podczas jednego z wyścigów mistrzostw świata w Pruszkowie
  • Shelley Okds z USA upada podczas mistrzostw świata w Pruszkowie
Dwa tygodnie bez ogrzewania i w zbudowanym za blisko 100 mln złotych torze kolarskim w Pruszkowie będzie można zrobić największy kurnik w Europie
SERWISY
A idź pan, panie z tym torem! Powinien tu być ktoś z tego całego związku i świecić oczami. Ja mam świecić? - mówi stary ochroniarz kolarskiej areny w Pruszkowie, bo bez przerwy ktoś przychodzi zły i szuka kolarskich działaczy.

Faktycznie, po co mają przychodzić do związku.

To koniec, wracamy

W siedzibie PZKol, czyli w hali BGŻ Arena, dziele życia ówczesnego prezesa Wojciecha Walkiewicza, wybudowanej za niemal 100 mln zł, wyłączono właśnie prąd, ogrzewanie, telefony. Obiekt ma w sumie prawie 10 mln zł długu wobec budującego go Mostostalu Puławy za dostosowanie toru do wymagań Międzynarodowej Unii Kolarskiej na mistrzostwa świata w 2009 roku i bieżące wobec dostawców mediów.

Co miesiąc dług powiększa się o kolejne 120 tys zł.

Mimo że na stronie internetowej toru www.bgzarena.com bije po oczach hasło: "Zapraszamy na tor. U nas zimy nie ma", temperatura od poprzedniego poniedziałku spadła z 19 do 8 stopni i pikuje.

- Już tu nie przyjedziemy, choć przecież trwają ferie i można by zgrupowanie dla kolarzy zrobić. Mieliśmy dziś ćwiczyć szybkość, ale się nie da. Nogi przy zimnie puchną - mówi trener grupy z Żyrardowa jeżdżącej co dzień od rana przez poprzedni tydzień. Trener chce pozostać anonimowy.

Zawodnicy pedałują w długich kolarskich legginsach, w kominiarkach, bluzach, ortalionach. Z rozgrzanych płuc wydobywają się kłęby pary jak z kominów elektrociepłowni Siekierki.

- W poniedziałek będzie tu sześć stopni - mówi trener. - Nie ma się gdzie umyć po treningu, nie ma gdzie zjeść czegoś ciepłego. To koniec. Wracamy.

Co to jest sosna syberyjska

Patrzymy obaj na jasne deski toru, których dni są policzone.

- Piękny tor - mówi trener z rozrzewnieniem. - Jeden z najlepszych na świecie.

Dyrektor Śliwiński z Warszawsko-Mazowieckiej Federacji Sportu też jest wzburzony krachem toru. Ministerstwo niemal rok temu zleciło kierowanej przez niego Warszawsko-Mazowieckiej Federacji Sportu, aby pośredniczyła w przekazywaniu "państwowych" pieniędzy na szkolenie kolarzy. Dzięki temu trikowi pieniądze otrzymują trenerzy i zawodnicy - z opóźnieniami - a nie komornik i wierzyciele PZKol.

- Wie pan, co to jest sosna syberyjska? Dwa tygodnie bez ogrzewania i właściwej wilgotności i będzie można zrobić z toru największy kurnik w Europie. Kurnik za 100 mln zł - mówi Śliwiński.

Gdy dyr. Śliwiński podejmował się kolarskiego dzieła, związek stał na skraju bankructwa, teraz zrobił zdecydowany krok w przód. Grozi mu rozwiązanie, wprowadzenie syndyka i zlicytowanie majątku.

Minister Giersz milczy

- Zastanawiamy się, co z tym wszystkim zrobić. Zaczekamy na wybór nowych władz i dowiemy się, czy mają pomysł na szkolenie i na tor. Długów nie zapłacimy na pewno, bo nie pozwalają na to przepisy - mówi rzecznik ministra sportu Jakub Kwiatkowski.

O budowie toru zdecydował jego szef Adam Giersz w 2002 roku. Był wtedy zastępcą Krystyny Łybackiej w Ministerstwie Edukacji i Sportu w rządzie Leszka Millera. Po prostu wpisał na listę inwestycji strategicznych, co oznaczało, że podatnicy sfinansują 70 procent budowy.

Co sprawiło, że SLD-owski rząd zapałał wartą dziesiątki milionów złotych miłością do niszowego sportu? W chwili rozpoczęcia budowy obiektu kolarstwo torowe trenowało w Polsce w sumie 500 osób, czyli dwa razy mniej niż kręglarstwo, dwa razy mniej niż łucznictwo czy nurkowanie sportowe!

Nikt wtedy nie pytał Walkiewicza, czy ma plan utrzymania toru. Nikt nie zastanowił się nad tym, że związek kolarski nie ma oczywiście pozostałych 30 procent pieniędzy na budowę.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się