Kolarstwo zabite deskami z sosny syberyjskiej
20.02.2011
aktualizacja: 2011-02-20 21:26
Dwa tygodnie bez ogrzewania i w zbudowanym za blisko 100 mln złotych torze kolarskim w Pruszkowie będzie można zrobić największy kurnik w Europie
ZOBACZ TAKŻE
- Zwłoki włoskiego kolarza Balleriniego będą ekshumowane (28-02-11, 19:15)
- Kolarstwo torowe. Malezyjczyk z odłamkiem w nodze (20-02-11, 15:20)
- Kolarstwo torowe. Kuczyński czwarty w keirinie (20-02-11, 09:17)
- Niegroźny wypadek Włoszczowskiej na Teneryfie (18-02-11, 14:45)
SERWISY
A idź pan, panie z tym torem! Powinien tu być ktoś z tego całego związku i świecić oczami. Ja mam świecić? - mówi stary ochroniarz kolarskiej areny w Pruszkowie, bo bez przerwy ktoś przychodzi zły i szuka kolarskich działaczy.
Faktycznie, po co mają przychodzić do związku.
To koniec, wracamy
W siedzibie PZKol, czyli w hali BGŻ Arena, dziele życia ówczesnego prezesa Wojciecha Walkiewicza, wybudowanej za niemal 100 mln zł, wyłączono właśnie prąd, ogrzewanie, telefony. Obiekt ma w sumie prawie 10 mln zł długu wobec budującego go Mostostalu Puławy za dostosowanie toru do wymagań Międzynarodowej Unii Kolarskiej na mistrzostwa świata w 2009 roku i bieżące wobec dostawców mediów.
Co miesiąc dług powiększa się o kolejne 120 tys zł.
Mimo że na stronie internetowej toru www.bgzarena.com bije po oczach hasło: "Zapraszamy na tor. U nas zimy nie ma", temperatura od poprzedniego poniedziałku spadła z 19 do 8 stopni i pikuje.
- Już tu nie przyjedziemy, choć przecież trwają ferie i można by zgrupowanie dla kolarzy zrobić. Mieliśmy dziś ćwiczyć szybkość, ale się nie da. Nogi przy zimnie puchną - mówi trener grupy z Żyrardowa jeżdżącej co dzień od rana przez poprzedni tydzień. Trener chce pozostać anonimowy.
Zawodnicy pedałują w długich kolarskich legginsach, w kominiarkach, bluzach, ortalionach. Z rozgrzanych płuc wydobywają się kłęby pary jak z kominów elektrociepłowni Siekierki.
- W poniedziałek będzie tu sześć stopni - mówi trener. - Nie ma się gdzie umyć po treningu, nie ma gdzie zjeść czegoś ciepłego. To koniec. Wracamy.
Co to jest sosna syberyjska
Patrzymy obaj na jasne deski toru, których dni są policzone.
- Piękny tor - mówi trener z rozrzewnieniem. - Jeden z najlepszych na świecie.
Dyrektor Śliwiński z Warszawsko-Mazowieckiej Federacji Sportu też jest wzburzony krachem toru. Ministerstwo niemal rok temu zleciło kierowanej przez niego Warszawsko-Mazowieckiej Federacji Sportu, aby pośredniczyła w przekazywaniu "państwowych" pieniędzy na szkolenie kolarzy. Dzięki temu trikowi pieniądze otrzymują trenerzy i zawodnicy - z opóźnieniami - a nie komornik i wierzyciele PZKol.
- Wie pan, co to jest sosna syberyjska? Dwa tygodnie bez ogrzewania i właściwej wilgotności i będzie można zrobić z toru największy kurnik w Europie. Kurnik za 100 mln zł - mówi Śliwiński.
Gdy dyr. Śliwiński podejmował się kolarskiego dzieła, związek stał na skraju bankructwa, teraz zrobił zdecydowany krok w przód. Grozi mu rozwiązanie, wprowadzenie syndyka i zlicytowanie majątku.
Minister Giersz milczy
- Zastanawiamy się, co z tym wszystkim zrobić. Zaczekamy na wybór nowych władz i dowiemy się, czy mają pomysł na szkolenie i na tor. Długów nie zapłacimy na pewno, bo nie pozwalają na to przepisy - mówi rzecznik ministra sportu Jakub Kwiatkowski.
O budowie toru zdecydował jego szef Adam Giersz w 2002 roku. Był wtedy zastępcą Krystyny Łybackiej w Ministerstwie Edukacji i Sportu w rządzie Leszka Millera. Po prostu wpisał na listę inwestycji strategicznych, co oznaczało, że podatnicy sfinansują 70 procent budowy.
Co sprawiło, że SLD-owski rząd zapałał wartą dziesiątki milionów złotych miłością do niszowego sportu? W chwili rozpoczęcia budowy obiektu kolarstwo torowe trenowało w Polsce w sumie 500 osób, czyli dwa razy mniej niż kręglarstwo, dwa razy mniej niż łucznictwo czy nurkowanie sportowe!
Nikt wtedy nie pytał Walkiewicza, czy ma plan utrzymania toru. Nikt nie zastanowił się nad tym, że związek kolarski nie ma oczywiście pozostałych 30 procent pieniędzy na budowę.
Faktycznie, po co mają przychodzić do związku.
To koniec, wracamy
W siedzibie PZKol, czyli w hali BGŻ Arena, dziele życia ówczesnego prezesa Wojciecha Walkiewicza, wybudowanej za niemal 100 mln zł, wyłączono właśnie prąd, ogrzewanie, telefony. Obiekt ma w sumie prawie 10 mln zł długu wobec budującego go Mostostalu Puławy za dostosowanie toru do wymagań Międzynarodowej Unii Kolarskiej na mistrzostwa świata w 2009 roku i bieżące wobec dostawców mediów.
Co miesiąc dług powiększa się o kolejne 120 tys zł.
Mimo że na stronie internetowej toru www.bgzarena.com bije po oczach hasło: "Zapraszamy na tor. U nas zimy nie ma", temperatura od poprzedniego poniedziałku spadła z 19 do 8 stopni i pikuje.
- Już tu nie przyjedziemy, choć przecież trwają ferie i można by zgrupowanie dla kolarzy zrobić. Mieliśmy dziś ćwiczyć szybkość, ale się nie da. Nogi przy zimnie puchną - mówi trener grupy z Żyrardowa jeżdżącej co dzień od rana przez poprzedni tydzień. Trener chce pozostać anonimowy.
Zawodnicy pedałują w długich kolarskich legginsach, w kominiarkach, bluzach, ortalionach. Z rozgrzanych płuc wydobywają się kłęby pary jak z kominów elektrociepłowni Siekierki.
- W poniedziałek będzie tu sześć stopni - mówi trener. - Nie ma się gdzie umyć po treningu, nie ma gdzie zjeść czegoś ciepłego. To koniec. Wracamy.
Co to jest sosna syberyjska
Patrzymy obaj na jasne deski toru, których dni są policzone.
- Piękny tor - mówi trener z rozrzewnieniem. - Jeden z najlepszych na świecie.
Dyrektor Śliwiński z Warszawsko-Mazowieckiej Federacji Sportu też jest wzburzony krachem toru. Ministerstwo niemal rok temu zleciło kierowanej przez niego Warszawsko-Mazowieckiej Federacji Sportu, aby pośredniczyła w przekazywaniu "państwowych" pieniędzy na szkolenie kolarzy. Dzięki temu trikowi pieniądze otrzymują trenerzy i zawodnicy - z opóźnieniami - a nie komornik i wierzyciele PZKol.
- Wie pan, co to jest sosna syberyjska? Dwa tygodnie bez ogrzewania i właściwej wilgotności i będzie można zrobić z toru największy kurnik w Europie. Kurnik za 100 mln zł - mówi Śliwiński.
Gdy dyr. Śliwiński podejmował się kolarskiego dzieła, związek stał na skraju bankructwa, teraz zrobił zdecydowany krok w przód. Grozi mu rozwiązanie, wprowadzenie syndyka i zlicytowanie majątku.
Minister Giersz milczy
- Zastanawiamy się, co z tym wszystkim zrobić. Zaczekamy na wybór nowych władz i dowiemy się, czy mają pomysł na szkolenie i na tor. Długów nie zapłacimy na pewno, bo nie pozwalają na to przepisy - mówi rzecznik ministra sportu Jakub Kwiatkowski.
O budowie toru zdecydował jego szef Adam Giersz w 2002 roku. Był wtedy zastępcą Krystyny Łybackiej w Ministerstwie Edukacji i Sportu w rządzie Leszka Millera. Po prostu wpisał na listę inwestycji strategicznych, co oznaczało, że podatnicy sfinansują 70 procent budowy.
Co sprawiło, że SLD-owski rząd zapałał wartą dziesiątki milionów złotych miłością do niszowego sportu? W chwili rozpoczęcia budowy obiektu kolarstwo torowe trenowało w Polsce w sumie 500 osób, czyli dwa razy mniej niż kręglarstwo, dwa razy mniej niż łucznictwo czy nurkowanie sportowe!
Nikt wtedy nie pytał Walkiewicza, czy ma plan utrzymania toru. Nikt nie zastanowił się nad tym, że związek kolarski nie ma oczywiście pozostałych 30 procent pieniędzy na budowę.
1
2
następne »
-
weźcie to sprywatyzujcie bo jesteście za głupi
drupal
21.02.11, 17:14
U nas jest 500 kolarzy? A u sąsiadów? Ukraińcy, Białorusini, Skandynawowie, państwa bałtyckie, Czesi, Słowacy a nawet Niemcy? Ile oni mają kolarzy i takich torów?Czy ktoś pomyślał o reklamie»
-
Stadiony na Euro-2012 budowane na koszt budżetu
zbik.1
21.02.11, 18:07
aby przynosiły profity EUEFa, czeka ten sam los.»
-
Kolarstwo zabite deskami z sosny syberyjskiej
pregierz
21.02.11, 18:13
Od dawna wiadomo że Polska to taki kraj gdzie nic sie nie opłaca a sport w szczególności, no chyba ze jest sukces wtedy mozna sie przykleić ze śniadaniem czy inna kolacją i wypiąć pierś po »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kanar poluje na cudzoziemca: "Yyy you have to pay now!"
- Monumentalna sala otwarta po półwieczu w ukryciu
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Napad roku. Wpłacili do banku pocięte gazety
- Sto nowych Swingów. Dostawy wyprzedzają terminy!
- Poważna awaria magistrali. Duża część Pragi bez ciepła
- Fala wyburzeń pod nowe centrum. Co pójdzie pod kilof?
- Budują Rotundę, burzą kamienice. Warszawa sprzed lat
- Fala wyburzeń pod nowe centrum. Co pójdzie pod kilof?
- Odkryj perły socrealizmu. Nie każdemu się podobają
- Gdzie w Warszawie na smaczne śniadanie? Polecamy lokale
- Młody aktor w śpiączce po szarpaninie w klubie
- Pierwszy blok z lat 90. idzie pod kilof. Bo przeszkadza
- Zmienią nazwę nowego mostu? Bo powstają wulgarne skróty








