Legia potępia i obawia się o karę

Kuba Dybalski
09.03.2011 aktualizacja: 2011-03-08 21:54
A A A Drukuj
Derby Warszawy: Legia - Polonia, 6 marca 2011 r. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
- Zachowania, jakie miały miejsce w niedzielę - festiwal wulgaryzmów i przerwanie meczu - nie mają racji bytu na naszym stadionie - powiedział w wywiadzie dla Legia.com członek zarządu klubu Jarosław Ostrowski.


We wtorek opisaliśmy w "Gazecie" reakcję delegata PZPN po derbach Warszawy. Mirosław Starczewski wytknął klubowi błędy w zabezpieczeniu meczu i działaniu służb porządkowych, opowiedział o zorganizowanym wykrzykiwaniu wulgaryzmów z trybun ultras i o piłkarzach Legii, którzy po spotkaniu tańczyli do zaintonowanej przez kiboli wulgarnej przyśpiewki. Za przerwanie meczu tuż przed jego końcem Ekstraklasa SA wstępnie zamknęła jedną z trybun stadionu przy Łazienkowskiej, a o ostatecznej karze zdecyduje w czwartek Komisja Ligi.

Klub wydał w poniedziałek oświadczenie, w którym wyraził ubolewanie wobec niedzielnych wydarzeń. Zabrakło w nim jednak odpowiedzi na pytania, które zamieściliśmy wczoraj w "Gazecie" m.in. o stanowisko wobec zorganizowanych wulgaryzmów i pomeczowego zachowania piłkarzy i trenera Skorży, który na pytanie o przerwanie meczu odpowiedział żartem, że dzięki temu jego piłkarze mogli odpocząć.

Wczoraj w rozmowie z oficjalna stroną klubu Legia.com Jarosław Ostrowski pośrednio odpowiedział na część naszych pytań. - Mam wrażenie, że tym osobom obojętny jest klub, drużyna, dopingują i bawią się dla siebie - ocenia. - Nie rozumiem, dlaczego kibice przerwali spotkanie, dlaczego rzucali race na boisko, dlaczego... szkodzą swojemu, jak twierdzą, ukochanemu klubowi.

Ostrowski zapowiedział zakazy dla osób, które rzucając w kierunku boiska racami i petardami, doprowadziły do przerwania meczu. - Wszystkich, których uda nam się zidentyfikować, czekają surowe konsekwencje, mam tu na myśli klubowe zakazy. Przypomnę, że race są niezgodne z prawem i jesteśmy zobowiązani do tego, żeby materiał z monitoringu przekazać policji. Może to oznaczać również zakazy sądowe - przypomina.

W lipcu władze Legii, które przez trzy lata prowadziły twardą politykę wobec kiboli notorycznie łamiących regulaminy i lżących szefów klubu, podpisały porozumienie ze stowarzyszeniem. W 2007 r. w Wilnie kibole w szalikach Legii zdemolowali stadion Vetry, a klub został wykluczony z europejskich pucharów. Wciąż wisi nad nim kara wykluczenia na kolejny sezon, którą cztery lata temu orzeczono w zawieszeniu na pięć lat. Gdyby niedzielna sytuacja powtórzyła się w meczu pucharowym, byłaby pretekstem do odwieszenia dyskwalifikacji. A race i hukowe petardy od jesiennych meczów stają się na trybunie ultras tradycją.

Na razie w Legii martwią się, czy na piątkowy mecz ze Śląskiem trybuna północna zostanie zamknięta. - W takiej sytuacji straty klubu sięgnęłyby kilkuset tysięcy złotych! A i posiadacze karnetów z trybuny północnej nie mogliby oglądać meczów - przyznaje Ostrowski, który ma nadzieję, że władze Ekstraklasy nie zastosują tak surowej kary. - Jeżeli do tego doliczymy kwotę ewentualnej kary finansowej, to są to sumy niewyobrażalne - dodaje.

Czy zachowanie piłkarzy, którzy po meczu bawili się z ultrasami do rytmu wulgarnej przyśpiewki, i trenera, który zbagatelizował przerwanie meczu, było w porządku? - Pytanie trenera o ocenę zachowań na trybunach jest w takiej sytuacji nie fair. Od tego są władze klubu. Wydaje mi się, że powinien powstrzymać się od wszelkich komentarzy w tej sprawie, bo cokolwiek by odpowiedział, to byłoby niedobrze interpretowane. Po meczu zawodnicy dziękowali swoim fanom za wsparcie. Nie możemy ich winić za to, jaką w tym momencie piosenkę zaintonowali kibice. Piłkarze jej nie śpiewali i nie obrażali drużyny gości. Czy powinni jednak w jej rytm tańczyć? Nie, nie powinni. Zwrócimy im na to uwagę - powiedział Ostrowski.

Wciąż nie uzyskaliśmy jeszcze żadnej odpowiedzi na dwa z siedmiu pytań, jakie w poniedziałek wysłaliśmy do zarządu Legii.

Jak to możliwe, że w pierwszej połowie race zapłonęły na koronie stadionu, na którą nie ma wstępu nikt poza pracownikami klubu?

Dlaczego zorganizowanym wulgarnym dopingiem, z "gniazda" zamontowanego przez klub i przez nagłośnienie zamontowane za zgodą klubu kieruje chuligan, który po haniebnym wybryku po śmierci Jana Wejcherta miał już nigdy nie wejść na stadion?

Podziel się

  • Legia potępia i obawia się o karę menago1916 08.03.11, 22:55

    Dybalski chyba poczuł się zazdrosny o sławę koleżanek i wysmarował swój artykuł. Brawo, do Ciastonia jeszcze trochę ci brakuje, no ale on miał się od kogo uczyć! Niemniej jednak plus za »

  • Czytam wypowiedzi badytow stadionowych i ... stachu44 09.03.11, 20:49

    sie zastanawiam, jak dlugo Tusk bedzie to tolerowal? Margaret dal klubom dwa lata, ale to byla baba, i tam dzisiaj bandyci sa tam gdzie ich miejsce a kibice z rodzinami na stadionach.»