Zawodowy zabójca zabił szefa gangu - ruszył proces
13.10.2009
aktualizacja: 2009-10-12 22:32
Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Ruszył proces o zbrodnię sprzed dziewięciu lat. W szpitalu przy Szaserów płatny zabójca zastrzelił wówczas szefa gangu z Marek.
ZOBACZ TAKŻE
- Matka dusiła kocem 16-miesięczne dziecko (12-10-09, 11:25)
- Wpadł bułgarski "opiekun" tirówek i jego polska świta (14-10-09, 16:25)
- Za 400 zł. wsadzili ją do bagażnika i wywieźli do lasu (13-10-09, 17:25)
- Napadł na przystanku, wpadł w autobusie (12-10-09, 13:54)
- Oskarżony o zabójstwo po 9 latach przed sądem (15-09-09, 06:00)
- Obława na gangsterów: złapali piętnastu (07-04-09, 12:44)
- Salaput - herszt gangu z podwarszawskich Marek zatrzymany (16-04-09, 10:20)
SERWISY
Sprawa sięga ubiegłego stulecia, ale dopiero niedawno prokuraturze i policji udało się poznać jej kulisy i zdobyć dowody obciążające sześciu oskarżonych. Większości z nich grozi dożywocie. To stali bywalcy sądowych sal i bohaterowie kronik policyjnych: * Jerzy B. ps. "Jurij" vel "Mutant" - jeden z najgroźniejszych stołecznych przestępców, oskarżony m.in. o zabójstwo policjanta w Parolach; * Marek K. ps. "Muł" - podejrzany m.in. w sprawie kierowania siatką dilerów narkotykowych z Piaseczna i Konstancina; * Krzysztof B. ps. "Kozioł" - oskarżony w głośnym procesie tzw. gangu obcinaczy palców. Obok nich na ławie oskarżonych zasiadają też: Adam S., Wojciech Ć. ps. "Ćwiara" oraz Rafał T. ps. "Tołdi". Ten ostatni to as pik w prokuratorskiej talii z dowodami. Dzięki jego wyjaśnieniom udało się ustalić, jak doszło do zabójstwa "Kikira".
Był rok 2000. Jerzy B. i kilku jego kumpli należeli do gangu z Marek, którym kierował "Kikir", czyli Andrzej C. "Kikir" siedział w więzieniu, ale często wychodził na przepustki i miał kontakt ze swoimi ludźmi. W lipcu 2000 r. bandyci porwali pod Wyszkowem 17-letniego Kamila. Za jego uwolnienie od ojca chłopaka zażądali 1 mln dolarów. Za uprowadzeniem stali ludzie "Kikira", ale on nic o tym nie wiedział. - To wasza robota - pytał? Zaprzeczali. Gdy kilku porywaczy wpadło w ręce policji, zrozumiał, że go okłamali. Wpadł w szał.
To był koniec gangu. Część przestępców została z "Kikirem", część przystała do "Jurija". - Albo on nas zabije, albo my jego - uznali ci, którzy się odłączyli. Postanowili pozbyć się dawnego szefa. U "Kikira" został kret - Robert Cieślak ps. "Cieluś" vel "Robinson". - Wyłapywał dla nas informacje - mówił wczoraj "Tołdi". Po raz pierwszy gangsterzy próbowali zastrzelić "Kikira" 24 września 2000 r. na trasie Warszawa - Wyszków. Wracał z obstawą z dyskoteki. O tym, którędy będzie jechał, doniósł Cieślak. Niedaleko miejscowości Emilianów bmw "Kikira" zostało ostrzelane. Szef gangu został ranny (jego żona także), ale przeżył. Trafił do szpitala przy ul. Szaserów.
Jego przeciwnicy nie odpuścili. Do lecznicy kilkakrotnie jeździł Jerzy B. i "Alik", płatny zabójca z Ukrainy. Chcieli dobić "Kikira". Za każdym razem przyjeżdżali za późno. Czas odwiedzin mijał i pielęgniarki nie wpuszczały ich na oddział. W końcu "Alik" zirytował się: - Zrobię to sam, ale musicie mi zapłacić 100 tys. zł! Gangsterzy zrzucili się na pierwszą ratę (30 tys. zł) i 20 października 2000 r. Ukrainiec pojawił się w szpitalnej sali, w której samotnie leżał "Kikir". Strzelił do niego przynajmniej sześć razy. W drzwiach zderzył się z pielęgniarką.
Wczoraj prokurator odczytał akt oskarżenia w sprawie tej zbrodni. Wyjaśnienia zaczął składać Rafał T. Proces zapowiada się na wiele miesięcy, bo "Tołdi" będzie musiał przed sądem powtórzyć to, co powiedział w prokuraturze i na policji. A był przesłuchiwany aż 18 razy.
Na ławie oskarżonych brakuje przynajmniej czterech osób. Przede wszystkim płatnego zabójcy "Alika". Został zastrzelony pół roku po zbrodni przez nieznanych sprawców. Robert Cieślak zginął podczas wymiany ognia z policją w Magdalence. Brak też Jacka Kalbarczyka ps. "Kalbar" (brał udział w porwaniu 17-letniego Kamila), który współdecydował o zabiciu "Kikira". Słuch zaginął po nim kilka lat temu. Prawdopodobnie nie żyje. Podobnie jak Michał K., który też zapadł się pod ziemię. Stało się to po tym, gdy obciążył swoich kolegów zeznaniami we wspomnianej już sprawie gangu obcinaczy palców.
Przeczytaj także: Straż miejska idzie na wojnę z żebrakami
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [26.05.2012]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


