Rozbili luksusowe audi i zgłosili jego kradzież
24.10.2009
aktualizacja: 2009-10-26 10:21
Złodziejska szajka próbowała wyłudzić odszkodowanie za rzekomo skradzione, luksusowe audi. W rzeczywistości auto zostało kompletnie rozbite miesiąc wcześniej.
ZOBACZ TAKŻE
- Chciał odjechać kradzionym samochodem (19-09-11, 17:20)
- Skradzione auto znalazło się samo (27-10-09, 10:00)
- Chciał sprzedać rower... tajniakom (27-10-09, 00:00)
- Wymyślił rozbój, bo przegrał całą wypłatę na automatach (26-10-09, 12:35)
- Wypadek na Trakcie Lubelskim - jedna osoba ranna (25-10-09, 16:20)
- Zatrzymano sprawcę napadu na salon gier (24-10-09, 19:11)
- Znów obrabowano Millennium - "jubileuszowy" napad (24-10-09, 08:00)
- Ponad 400 nowych policjantów patroluje ulice Warszawy (23-10-09, 21:03)
- Schował się pod kołdrą - zapomniał zamknąć drzwi (23-10-09, 19:00)
- Napad na bank na Mokotowie: sprawca uciekł z pieniędzmi (23-10-09, 15:54)
- Wbiła mu nóż w brzuch - przez przypadek (22-10-09, 23:00)
SERWISY
Kilka dni temu do komendy przy ul. Wilczej zgłosił się 30-letni Rafał T. - Ukradli mi auto - oznajmił dyżurnemu. Auto nie byle jakie, dodajmy od razu. Złodzieje mieli się połasić na audi A8, rocznik 2007. Do pokrzywdzonego zszedł policjant z dochodzeniówki, by przyjąć oficjalne zgłoszenie o kradzieży. Zaczął wypełniać rubryczki w protokołach. I wtedy coś go tknęło.
- Wie pan, stosujemy specjalny algorytm - mówi oficer śródmiejskiej policji. - W przypadku kradzieży samochodów zadajemy serię trudnych pytań. Jak ktoś nie zna odpowiedzi, to podejrzewamy, że kłamie.
Rafał T. odpowiedzi nie znał. Potrafił powiedzieć tylko, że zaparkował samochód na podziemnym parkingu w centrum handlowym Arkadia i poszedł na zakupy. Gdy wrócił po godzinie, audi zniknęło.
Policjanci zaczęli szukać. Zamiast jednak złapać domniemanego złodzieja, odkryli kilka interesujących faktów. Audi, które miało zostać skradzione, miesiąc wcześniej brało udział w wypadku, w którym zostało kompletnie rozbite. Rzeczoznawca uznał, że nadaje się już tylko na złom. Wrak limuzyny został więc odsprzedany pewnej firmie. Ta firma sprzedała je z kolei za 10 tys. zł pewnemu mężczyźnie. A ten z kolei "pchnął" je Rafałowi T. Ale już jako w świetnym stanie, nadające się do jazdy (później zresztą okazało się, że umowa została sfałszowana).
- Co się stało z wrakiem, tego na razie nie wiemy. Rafał T. tak naprawdę kupił same dokumenty - mówi znający sprawę policjant. By oszustwo się powiodło, potrzebny był jeszcze podobny samochód do tego rozbitego. Wspawano do niego numer silnika zapisany w dowodzie rejestracyjnym i tak przerobionym autem Rafał T. pojechał do firmy ubezpieczeniowej. Agentka sfotografowała samochód, spisała dane i wystawiła polisę na kwotę 132 tys. zł. Tydzień później Rafał T. zgłosił kradzież.
- Liczył na to, że ani policja, ani ubezpieczalnia nie zorientują się w oszustwie - mówią policjanci.
Ale się przeliczył. Policja postawiła mu już zarzuty. Przed sądem odpowie też mężczyzna, od którego kupił audi. Ale, jak zapewniają mundurowi, to nie koniec zatrzymań.
- Wie pan, stosujemy specjalny algorytm - mówi oficer śródmiejskiej policji. - W przypadku kradzieży samochodów zadajemy serię trudnych pytań. Jak ktoś nie zna odpowiedzi, to podejrzewamy, że kłamie.
Rafał T. odpowiedzi nie znał. Potrafił powiedzieć tylko, że zaparkował samochód na podziemnym parkingu w centrum handlowym Arkadia i poszedł na zakupy. Gdy wrócił po godzinie, audi zniknęło.
Policjanci zaczęli szukać. Zamiast jednak złapać domniemanego złodzieja, odkryli kilka interesujących faktów. Audi, które miało zostać skradzione, miesiąc wcześniej brało udział w wypadku, w którym zostało kompletnie rozbite. Rzeczoznawca uznał, że nadaje się już tylko na złom. Wrak limuzyny został więc odsprzedany pewnej firmie. Ta firma sprzedała je z kolei za 10 tys. zł pewnemu mężczyźnie. A ten z kolei "pchnął" je Rafałowi T. Ale już jako w świetnym stanie, nadające się do jazdy (później zresztą okazało się, że umowa została sfałszowana).
- Co się stało z wrakiem, tego na razie nie wiemy. Rafał T. tak naprawdę kupił same dokumenty - mówi znający sprawę policjant. By oszustwo się powiodło, potrzebny był jeszcze podobny samochód do tego rozbitego. Wspawano do niego numer silnika zapisany w dowodzie rejestracyjnym i tak przerobionym autem Rafał T. pojechał do firmy ubezpieczeniowej. Agentka sfotografowała samochód, spisała dane i wystawiła polisę na kwotę 132 tys. zł. Tydzień później Rafał T. zgłosił kradzież.
- Liczył na to, że ani policja, ani ubezpieczalnia nie zorientują się w oszustwie - mówią policjanci.
Ale się przeliczył. Policja postawiła mu już zarzuty. Przed sądem odpowie też mężczyzna, od którego kupił audi. Ale, jak zapewniają mundurowi, to nie koniec zatrzymań.
Przeczytaj także: Pijana opiekunka pobiła trzyletniego chłopca
-
Re: Rozbili luksusowe audi i zgłosili jego kradzi
swan_ganz
24.10.09, 12:57
> Tak z ciekawości, czy ktoś wie jakie są te 'tajemnicze pytania' zadawane przez policje? a co cię to obchodzi? Chciałbys zabezpieczyć sie przed wpadka? Do władzy wróciła PO więc znowu »
-
Co za idiota
buspas
24.10.09, 13:20
Co za idiota mówi, że zostawił auto w Arkadii. Przecież tam są kamery, policja obejrzy zapis i od razu wyda się, że takiego auta w dniu takim i takim tam nie było.Kłamać też trzeba umieć.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Wielki festiwal w Warszawie. Znamy pierwsze gwiazdy
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Rewolucja w taksówkach: nie trzeba dzwonić do centrali
- Poważny wypadek na wylotówce. Z auta wypadł silnik
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



