Babcia jak Sherlock Holmes - zrobiła zasadzkę na oszusta

Piotr Machajski
27.01.2010 aktualizacja: 2010-01-26 21:50
A A A Drukuj
Zatrzymany 21-letni Arkadiusz B. fot. KSP
  • Zatrzymany 21-letni Arkadiusz B.
Nauczona złym doświadczeniem starsza mieszkanka Legionowa nie pozwoliła się oszukać przestępcy, który podawał się za jej wnuczka. Zaplanowała zasadzkę
Do mieszkania przy ul. Bałtyckiej w Legionowie 21-letni Arkadiusz B. szedł na pewniaka. Wcześniej zrobił, co tylko mógł, by upewnić się, że nie czeka tam na niego policja.

- Babciu, to ja - usłyszała kilka dni temu w słuchawce starsza pani, mieszkanka Legionowa. Ktoś przedstawił się jako jej wnuczek. Powiedział, że ma trudną sytuację finansową i pilnie musi pożyczyć 5 tys. zł. Jak wszyscy tego typu oszuści był bardzo przekonujący. Ale miał pecha, bo kobieta, do której dzwonił, już raz została oszukana w ten sposób. W czerwcu ubiegłego roku inny przestępca pozbawił ją oszczędności życia. Powiedział, że jest wnuczkiem, że potrzebuje pieniędzy, ale że ich nie może odebrać i po gotówkę wyśle kolegę. Kierując się odruchem serca, 77-letnia pani nie dość, że dała mu pieniądze, to jeszcze dołożyła do tego biżuterię, by "wnuczek" mógł ją sprzedać i w ten sposób załatwić swoje problemy.

Tym razem, bogatsza o doświadczenia sprzed pół roku, nie pozwoliła się oszukać. Nie dała też po sobie poznać, że podejrzewa jakiś szwindel. Rzekomemu wnuczkowi obiecała pieniądze i zaprosiła go do mieszkania. Gdy ten się rozłączył, natychmiast zadzwoniła na komendę.

"Wnuczek", czyli Arkadiusz B., dzwonił potem jeszcze kilkakrotnie. Najpierw powiedział, że nie może przyjechać, ale podeśle kolegę. Ale nie był też tak naiwny, by uwierzyć, że wszystko idzie jak po maśle. W kolejnej rozmowie telefonicznej przedstawił się jako policjant. - Czy patrol już do pani przyjechał? - zapytał. Chciał się w ten sposób upewnić, że kobieta nie wezwała policji. Ale starsza pani była poinformowana przez funkcjonariuszy, jak się ma zachowywać. I odparła, że nie wie, o co chodzi, bo żadnego patrolu nie wzywała.

Pewny swego mężczyzna przyszedł po pieniądze. W mieszkaniu zamiast gotówki czekali na niego policyjni tajniacy. Został zatrzymany.

- Podczas przeszukania znaleźliśmy przy nim kopertę, w której było 7 tys. zł - informuje mł. asp. Robert Szumiata z legionowskiej komendy. Okazało się, że tego samego dnia podejrzany oszukał w podobny sposób mieszkankę Wołomina.

To nie koniec. Gdy wczoraj rano policja opublikowała komunikat o zatrzymaniu Arkadiusza B., zgłosiła się kolejna oszukana. 85-letnia mieszkanka Legionowa straciła 10 tys. zł w identyczny sposób. Wszystko wskazuje na to, że przez tego samego mężczyznę.

Zatrzymany tłumaczył się, że odbierał tylko pieniądze na prośbę osoby, której nawet nie zna. - Sprawdzamy, czy to prawda, czy bajka przygotowana na wypadek wpadki - mówią funkcjonariusze.

Dziś sąd zdecyduje, czy 21-letni Arkadiusz B. spędzi najbliższe trzy miesiące w areszcie.

Przeczytaj także: Miłość do dentystki zaprowadziła go do więzienia



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się