Szantażował biznesmenów porno zdjęciami
30.01.2010
aktualizacja: 2010-01-30 18:14
Fot. AG
24-latek z Opola próbował wyłudzić pieniądze od kilkudziesięciu osób ze świata biznesu. Używając programów graficznych wstawiał twarze przedsiębiorców w zdjęcia pornograficzne, a następnie groził ich opublikowaniem. Sprawę prowadzi stołeczna policja.
ZOBACZ TAKŻE
- Zaatakował nożem przy Centralnym. Jedna osoba ranna (31-01-10, 18:37)
- 45-latek z Warszawy ściągał dziecięcą pornografię (20-06-10, 13:01)
- Kogucik Zorro i kury z poczuciem humoru [zdjęcia] (31-01-10, 11:02)
- Areszt dla pirata za drobne zarzuty. Ale sporo się tego nazbierało (31-01-10, 09:00)
- Napad na bank. Znowu na Bemowie (29-01-10, 17:49)
- Areszt dla "wnuczka", który wpadł w zasadzkę babci (27-01-10, 19:07)
- Podróbki znanych marek warte 3 miliony złotych (27-01-10, 14:03)
- Samochód wpadł na przystanek, bo ulica jest dziurawa (31-01-10, 11:36)
- Cenny obraz odzyskany po 67 latach (31-01-10, 10:00)
To miał być łatwy zarobek. Przemysław D. wymyślił jak szantażować osoby ze świata biznesu. Najpierw ściągał ich zdjęcia z internetu, następnie tworzył fotomontaż z obscenicznymi zdjęciami porno. Tak spreparowany materiał wysyłał do zainteresowanych, grożąc ich opublikowaniem. Żądał 20 tys. złotych za odstąpienie od tego zamiaru.
24-latek próbował naciągnąć w ten sposób cztery osoby z Warszawy i kilkanaście z całej Polski. Stołeczni policjanci skontaktowali się z kolegami z innych komend. Przemysław D. żądał od szantażowanych, żeby zakładali konta, wpłacali na nie pieniądze, a następnie przekazywali dane potrzebne do ich obsługi.
Sam jednak nie podejmował pieniędzy. Już w wigilię policjanci z Krakowa zatrzymali osobę, którą Przemysław D. poprosił o obsługę jednego z takich kont. Dopiero w ubiegły wtorek udało im się zatrzymać głównego sprawcę procederu.
24-latek przyznał się do winy, usłyszał zarzut zmuszania do określonego zachowania, za co grożą trzy lata więzienia. Został objęty dozorem policyjnym i zwolniony do domu. Policja nie podaje ile osób uległo szantażowi, nie wiadomo też czy byli przedsiębiorcy, którzy płacili, w ogóle nie zgłaszając sprawy policji.
24-latek próbował naciągnąć w ten sposób cztery osoby z Warszawy i kilkanaście z całej Polski. Stołeczni policjanci skontaktowali się z kolegami z innych komend. Przemysław D. żądał od szantażowanych, żeby zakładali konta, wpłacali na nie pieniądze, a następnie przekazywali dane potrzebne do ich obsługi.
Sam jednak nie podejmował pieniędzy. Już w wigilię policjanci z Krakowa zatrzymali osobę, którą Przemysław D. poprosił o obsługę jednego z takich kont. Dopiero w ubiegły wtorek udało im się zatrzymać głównego sprawcę procederu.
24-latek przyznał się do winy, usłyszał zarzut zmuszania do określonego zachowania, za co grożą trzy lata więzienia. Został objęty dozorem policyjnym i zwolniony do domu. Policja nie podaje ile osób uległo szantażowi, nie wiadomo też czy byli przedsiębiorcy, którzy płacili, w ogóle nie zgłaszając sprawy policji.
Przeczytaj także: Kto napada na banki? "Mafia trzepakowa" i nieudacznicy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


