Napad na bank? Były błędy w akcie oskarżenia
08.03.2010
aktualizacja: 2010-03-07 21:22
Fot. Wojciech Surdziel /AG
Źle zredagowany akt oskarżenia - taki był powód wstrzymania procesu w sprawie napadu na bank.
ZOBACZ TAKŻE
- Pijani chuligani pobili przechodnia (06-03-10, 11:58)
- Rabowanie banków wciąż modne - już 11 napadów w tym roku (02-04-10, 09:00)
- Awanturowali się w kolejce o fundusze unijne (09-03-10, 06:00)
- Policja rozbiła dużą grupę narkotykową (08-03-10, 12:41)
- Episkopat w katedrze podziękuje za świętego (08-03-10, 12:00)
- Autobus staranował ogrodzenie. Kierowca zasłabł (08-03-10, 11:29)
- 74-latek zaczepiał "na kupon" i molestował dziewczynki (08-03-10, 10:13)
- Mężczyzna z bronią maszynową aresztowany (06-03-10, 19:41)
- Policjanci pobili artystów? Komendant zlecił kontrolę (06-03-10, 14:00)
- Prezes okradał swoją firmę - 2 mln zł strat (05-03-10, 14:35)
- Proces ws. Papały - wniosek Boguckiego o zmianę składu sędziowskiego odrzucony (05-03-10, 11:58)
Chodzi o proces dwóch młodych bandytów oskarżonych o napad na bank na Bielanach. Kamil Z. i Paweł L. pod koniec stycznia ub.r. obrabowali placówkę PKO BP przy ul. Zabłocińskiej. Kamil Z., który zresztą pracował w tym banku krótko przed napadem, groził kasjerce bronią i zabrał 35 tys. zł. Kolega czekał na niego w samochodzie na sąsiedniej uliczce.
Proces miał się rozpocząć 11 stycznia i zapewne tego samego dnia by się zakończył, bo oskarżeni chcieli dobrowolnie poddać się karze. Ale żoliborski sąd odesłał akta prokuraturze do uzupełnienia. Uznał, że zarzut w akcie oskarżenia jest źle zredagowany (formalnie oskarżony był tylko Paweł L.). Sędzia zdecydowała, że ten błąd trzeba naprawić. Na dodatek wytknęła prokuraturze, że powinna sprawdzić, czy z broni, którą groził Kamil Z., można kogoś zranić. Jeśli tak, to mężczyzna powinien odpowiadać za napad z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Wtedy groziłoby mu maksymalnie 15 lat więzienia, a nie 12, jak przy "zwykłym" rozboju.
Ale prokuratura odwołała się od tego postanowienia do sądu wyższej instancji. I sąd okręgowy przyznał jej rację. - W aktach sprawy, co podkreślił sąd odwoławczy, jest opinia biegłego z zakresu broni i amunicji. Stwierdza on, że przedmiot, którym posługiwał się oskarżony, był atrapą - podkreśla prok. Mateusz Martyniuk, rzecznik stołecznej prokuratury.
Co więcej sąd okręgowy stwierdził, że choć zarzut w akcie oskarżenia jest rzeczywiście źle zredagowany, to nie jest to powód, by zwracać sprawę do prokuratury.
Proces może się więc teraz rozpocząć bez przeszkód.
W zeszłym roku doszło w Warszawie i okolicach do 24 napadów na banki (w siedmiu przypadkach bandyci nie zrabowali ani złotówki). Policji udało się wykryć sprawców dziewięciu z nich. W tym roku rabusie atakowali już ośmiokrotnie. Udało się zatrzymać jedną osobę podejrzaną o dokonanie dwóch napadów.
Proces miał się rozpocząć 11 stycznia i zapewne tego samego dnia by się zakończył, bo oskarżeni chcieli dobrowolnie poddać się karze. Ale żoliborski sąd odesłał akta prokuraturze do uzupełnienia. Uznał, że zarzut w akcie oskarżenia jest źle zredagowany (formalnie oskarżony był tylko Paweł L.). Sędzia zdecydowała, że ten błąd trzeba naprawić. Na dodatek wytknęła prokuraturze, że powinna sprawdzić, czy z broni, którą groził Kamil Z., można kogoś zranić. Jeśli tak, to mężczyzna powinien odpowiadać za napad z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Wtedy groziłoby mu maksymalnie 15 lat więzienia, a nie 12, jak przy "zwykłym" rozboju.
Ale prokuratura odwołała się od tego postanowienia do sądu wyższej instancji. I sąd okręgowy przyznał jej rację. - W aktach sprawy, co podkreślił sąd odwoławczy, jest opinia biegłego z zakresu broni i amunicji. Stwierdza on, że przedmiot, którym posługiwał się oskarżony, był atrapą - podkreśla prok. Mateusz Martyniuk, rzecznik stołecznej prokuratury.
Co więcej sąd okręgowy stwierdził, że choć zarzut w akcie oskarżenia jest rzeczywiście źle zredagowany, to nie jest to powód, by zwracać sprawę do prokuratury.
Proces może się więc teraz rozpocząć bez przeszkód.
W zeszłym roku doszło w Warszawie i okolicach do 24 napadów na banki (w siedmiu przypadkach bandyci nie zrabowali ani złotówki). Policji udało się wykryć sprawców dziewięciu z nich. W tym roku rabusie atakowali już ośmiokrotnie. Udało się zatrzymać jedną osobę podejrzaną o dokonanie dwóch napadów.
Przeczytaj także: Kto napada na banki? "Mafia trzepakowa" i nieudacznicy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Alkohol i fajki? Tak, jestem w ciąży
- Tłusty czwartek w Warszawie [NA ŻYWO]
- Smoleński pomnik na Krakowskim? Tak, zamiast Prusa
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie



