Policja skuła cudzoziemców? Nie ma sprawy
10.06.2010
aktualizacja: 2010-06-09 20:36
Fot. zainteresowani artyści
Skargę na zachowanie policjantów oddalono. Uznano, że zarzuty stawiane przez skandynawskich artystów i ich polską opiekunkę są bezzasadne.
ZOBACZ TAKŻE
- Sąsiad prowokował sąsiada - przypłacił to śmiercią (15-06-10, 11:19)
- Uduszona podczas seksu? To nie było zabójstwo (13-06-10, 20:17)
- Koszmarny finał zabawy w nocnym klubie (12-06-10, 15:00)
- Te plakaty mają ostrzegać przed kieszonkowcami (10-06-10, 10:53)
- Jest zażalenie na zatrzymanie Norwegów przez policję (15-03-10, 18:15)
- Policjanci pobili artystów? Komendant zlecił kontrolę (06-03-10, 14:00)
- Policja biła i poniżała cudzoziemców? (05-03-10, 07:00)
- Bolesne spotkanie norweskich artystów z polską policją (04-03-10, 17:39)
O sprawie pisaliśmy przed trzema miesiącami. Artyści (troje Norwegów i Dunka) oraz kuratorka z Centrum Sztuki Współczesnej wracali z klubu przy pl. Zbawiciela, gdzie wypili po kilka piw. Na Mokotowskiej zatrzymał ich patrol policji. Trafili na komendę, a później do izby wytrzeźwień.
Zatrzymani poskarżyli się m.in. Komendzie Głównej Policji i mediom, że: • funkcjonariusze bezpodstawnie podjęli interwencję; • nie przedstawili się; • użyli siły fizycznej; • odebrali bezprawnie telefon; • umieścili na pięć minut w celi; • byli nieuprzejmi.
Szef śródmiejskiej policji polecił przeprowadzić kontrolę. Ustalano w niej, że interwencję podjął tzw. patrol oficerski, czyli doświadczeni funkcjonariusze na co dzień nadzorujący pracę innych patroli. Interwencja była zasadna, bo jeden z norweskich artystów próbował (najprawdopodobniej dla zabawy) wyłamać lusterko jednego z aut, zaś drugi oparł się i próbował zawiązać sznurówki na masce samochodu. Gdy funkcjonariusze poprosili Norwegów o dokumenty, podeszła do nich ich polska opiekunka. Twierdziła, że nikt niczego złego nie zrobił (choć szła z przodu i nie widziała zajścia), po czym zaczęła straszyć policjantów swoim ojcem - znanym radcą prawnym, oraz macochą - pracownikiem Komendy Głównej Policji. Gdy nie dostali dokumentów pięciorga przechodniów, postanowili odwieźć ich do komendy przy Wilczej. Na to kuratorka z CSW uczepiła się dwiema rękami słupka. Mundurowi musieli użyć siły, by wsadzić ją do radiowozu.
Kontrolerzy przyznają, że policjanci się nie przedstawili, Dopatrzyli się też uchybień: funkcjonariusze powinni sporządzić przeciwko artystom i ich opiekunce wniosek do sądu za wykroczenie, jakim jest nieokazanie na żądanie policji dokumentów tożsamości.
Do "Gazety" napisała Hanna Kołodziej, właścicielka auta, w którym wygięto lusterko: "Jestem wdzięczna policjantom z ul. Wilczej za to, że przyjechali w porę. Od policji oczekuję jak najbardziej zdecydowanych i ostrych działań".
Zatrzymani poskarżyli się m.in. Komendzie Głównej Policji i mediom, że: • funkcjonariusze bezpodstawnie podjęli interwencję; • nie przedstawili się; • użyli siły fizycznej; • odebrali bezprawnie telefon; • umieścili na pięć minut w celi; • byli nieuprzejmi.
Szef śródmiejskiej policji polecił przeprowadzić kontrolę. Ustalano w niej, że interwencję podjął tzw. patrol oficerski, czyli doświadczeni funkcjonariusze na co dzień nadzorujący pracę innych patroli. Interwencja była zasadna, bo jeden z norweskich artystów próbował (najprawdopodobniej dla zabawy) wyłamać lusterko jednego z aut, zaś drugi oparł się i próbował zawiązać sznurówki na masce samochodu. Gdy funkcjonariusze poprosili Norwegów o dokumenty, podeszła do nich ich polska opiekunka. Twierdziła, że nikt niczego złego nie zrobił (choć szła z przodu i nie widziała zajścia), po czym zaczęła straszyć policjantów swoim ojcem - znanym radcą prawnym, oraz macochą - pracownikiem Komendy Głównej Policji. Gdy nie dostali dokumentów pięciorga przechodniów, postanowili odwieźć ich do komendy przy Wilczej. Na to kuratorka z CSW uczepiła się dwiema rękami słupka. Mundurowi musieli użyć siły, by wsadzić ją do radiowozu.
Kontrolerzy przyznają, że policjanci się nie przedstawili, Dopatrzyli się też uchybień: funkcjonariusze powinni sporządzić przeciwko artystom i ich opiekunce wniosek do sądu za wykroczenie, jakim jest nieokazanie na żądanie policji dokumentów tożsamości.
Do "Gazety" napisała Hanna Kołodziej, właścicielka auta, w którym wygięto lusterko: "Jestem wdzięczna policjantom z ul. Wilczej za to, że przyjechali w porę. Od policji oczekuję jak najbardziej zdecydowanych i ostrych działań".
Przeczytaj także: Policja biła i poniżała cudzoziemców?
-
Policja skuła cudzoziemców? Nie ma sprawy
volim
10.06.10, 10:35
Pięć minut w celi? Norwegowie powinni się cieszyć, że byli w Polsce, a nie np. w Anglii lub USA. Pobyt w celi mógłby potrwać znacznie dłużej, a o uprzejmość policji raczej nie mieliby ochoty»
-
Policja skuła cudzoziemców? Nie ma sprawy
matuzalem.1
10.06.10, 17:26
Żenująca postawa tej "dziewczynki", której się we łbie poprzestawiało !!! A ten rodzic, który pracuje w KGP, powinien przestać tam pracować. Natomiast Panowie podejmujący interwencję nie »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


