Prokurator gotów umorzyć dochodzenie w zamian za seks

Piotr Machajski
28.06.2010 aktualizacja: 2010-06-28 08:02
A A A Drukuj
Fot. Wojciech Surdziel /AG
Prokurator złapany in flagranti z podejrzaną stanie dziś przed sądem dyscyplinarnym, który ma zdecydować, czy uchylić mu immunitet
Konrad P. to młody oskarżyciel z prokuratury rejonowej na Ochocie. Nadzorował dochodzenia m.in. dotyczące spraw przeciwko mieniu: np. sklepowe kradzieże, drobne oszustwa. Zazwyczaj prowadzi je policja, a prokurator tylko zatwierdza kluczowe decyzje, jak np. wysłanie do sądu aktu oskarżenia. I właśnie jedna z takich spraw najprawdopodobniej będzie powodem przedwczesnego końca jego prokuratorskiej kariery.

Mniej więcej dwa miesiące temu zajmował się sprawą kradzieży w centrum handlowym w Al. Jerozolimskich. Podejrzaną była młoda kobieta. Prokurator zaczął z nią flirtować, by wreszcie postawić sprawę jasno: umorzenie dochodzenia w zamian za seks.

Kobieta zgodziła się. Przynajmniej tak sądził Konrad P. Tymczasem podejrzana o kradzież poszła do jego przełożonych z prokuratury okręgowej i opowiedziała o propozycji, jaką złożył jej prokurator. Ci z pomocą policji przygotowali operację "kontrolowanego wręczenia korzyści osobistej". 12 maja podejrzana o kradzież ponownie spotkała się z prokuratorem. W jego pokoju wcześniej zainstalowano kamery i mikrofony.

- Policjanci i prowadząca sprawę pani prokurator mieli transmisję live wydarzeń w gabinecie prokuratora. Wkroczyli do akcji, gdy oskarżyciel był już w samych slipach. Do jego pokoju wkroczyły policjantki i jego koleżanka po fachu, która nadzorowała śledztwo - opowiadał informator "Dziennika-Gazety Prawnej", który w ubiegłym tygodniu opisał tę sprawę.

Śledztwo prowadzą prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. - Nie udzielamy w tej sprawie żadnych informacji - mówi prok. Renata Mazur. - Na razie nie postawiliśmy zarzutów, ponieważ czekamy na uchylenie immunitetu.

Sąd dyscyplinarny już raz zbierał się w sprawie Konrada P., ale ten dostarczył zwolnienie lekarskie. Kolejna próba dziś.

Od czasu złapania in flagranti z podejrzaną ochocki prokurator pobiera tylko połowę pensji. - Został zawieszony w czynnościach służbowych - mówi prok. Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej.

Konrad P. był niedawno bohaterem innego naszego tekstu.

Przed niespełna dwoma tygodniami opisaliśmy historię właściciela sklepu internetowego, który został oskarżony o oszustwo. Klient zamówił u niego gaz pieprzowy za 33, ale sprzedawca nie miał takiego towaru. Przez dwa miesiące próbowali dojść do porozumienia, aż wreszcie klient dostał pieniądze z powrotem. Ale wcześniej powiadomił policję, że został oszukany. Dochodzenie w tej sprawie nadzorował właśnie prokurator Konrad P. W połowie lutego (jeszcze przed swoimi kłopotami z "przyjęciem korzyści osobistej") zdecydował, że właściciel sklepu internetowego zostanie oskarżony o oszustwo, mimo że pieniądze z nieudanej transakcji zostały zwrócone.

Sprawa nie weszła jeszcze na wokandę. Ale nawet jeśli sąd wyznaczy wkrótce termin, to Konrad P. ma raczej nikłe szanse, by bronić przed sądem aktu oskarżenia, który zatwierdził. Ma teraz inne sprawy na głowie.

Przeczytaj także: Zabił prostytutkę, a potem poćwiartował jej zwłoki



Zobacz galerię zdjęć z koncertu wielkiej czwórki trash metalu


Podziel się