Kazali mu zdjąć turban. Pozwał ich do sądu za obrazę

Piotr Machajski
08.09.2010 aktualizacja: 2010-09-07 19:37
A A A Drukuj
Shaminder Puri podczas konferencji prasowej w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Fot. Leszek Szymański PAP
Precedensowy pozew. Shaminder Puri, praktykujący sikh, pozywa komendanta głównego Straży Granicznej za nieuzasadnione zmuszanie go do zdjęcia turbanu podczas kontroli na warszawskim lotnisku. Dla sikha to poważna obraza.
Shaminder Puri, sikh z brytyjskim paszportem i dyplomem Uniwersytetu Warszawskiego, jest obywatelem świata. Bywał w USA, Australii, Republice Południowej Afryki, o krajach Europy nie wspominając. Jak policzył, w ciągu ostatnich czterech miesięcy odwiedził aż 40 lotnisk. Lata przede wszystkim służbowo. Jest m.in. sekretarzem generalnym Międzynarodowego Stowarzyszenia Hydrologicznego i doradcą Europejskiego Programu Restrukturyzacji Sektora Węglowego na Ukrainie. Jest też praktykującym sikhem.

Dla każdego sikha niezwykle ważnym elementem ubioru jest turban. To nie jest zwykłe nakrycie głowy. - Zdjęcie turbanu można porównać do zdjęcia bielizny - wyjaśnia Shaminder Puri.

I właśnie o zdjęcie turbanu poprosili go strażnicy graniczni na warszawskim lotnisku. Puri uważa, że bezzasadnie. Bramka do wykrywania metali, przez którą przechodzi każdy pasażer, nie zapiszczała. Sytuacja powtórzyła się dwukrotnie. Raz, w ramach protestu, zrezygnował z lotu. Innym razem zgodził się zdjąć turban tylko dlatego, że miał w planach wyjątkowo ważne spotkanie i nie mógł polecieć innym samolotem.

- To spotyka wszystkich sikhów na Okęciu. Walczę także o ich prawa - podkreśla.

Najpierw prowadził kilkumiesięczną korespondencję z Komendą Główną Straży Granicznej. Gdy jednak SG uznała, że wszystko jest zgodne z prawem, zdecydował się na pozew. Domaga się przeprosin, zmiany praktyk stosowanych przez strażników oraz 30 tys. zł na rzecz fundacji Ex Animo. Wspiera go Helsińska Fundacja Praw Człowieka, a reprezentować przed sądem pro bono będzie prawnik z kancelarii Wardyńscy i Wspólnicy.

- Dla sikha turban jest silnie związany z tożsamością. Zdejmowanie go w obecności obcych osób można porównać do stania nago w miejscu publicznym - podkreśla Adam Bodnar, sekretarz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Chodzi o zachowanie proporcjonalności. A więc najpierw kontrola na bramce. Jeśli nadal są podejrzenia, to kontrola ręcznym wykrywaczem metalu i materiałów wybuchowych. Jeśli urządzenia nadal sygnalizują, że coś jest nie tak, można przeprowadzić kontrolę manualną. Do żądania zdjęcia turbanu powinno dochodzić w ostateczności. W tym przypadku strażnicy prosili o jego zdjęcie od razu - podkreśla.



- Nie rozumiem, dlaczego Okęcie jest jedynym lotniskiem na świecie, na którym pracują służby niebędące w stanie sprawdzić, czy w turbanach sikhów przenoszone są zakazane przedmioty, podczas gdy potrafi tego dokonać personel bezpieczeństwa obsługujący każde z pozostałych lotnisk, na których kiedykolwiek się znalazłem - dziwi się Shaminder Puri. - Na żadnym innym lotnisku nie żądano ode mnie zdjęcia turbanu w sytuacji, gdy nie piszczała bramka. Wygląda na to, że komendant główny jest obojętny, nierozsądny i głuchy na opinie innych. Jedynym miejscem, w którym mogę zmusić go do wysłuchania moich racji, jest sala sądowa - oświadcza.

- Poczekajmy na wyrok sądu - mówi płk Wojciech Lechowski, rzecznik komendanta głównego Straży Granicznej. - W naszej ocenie strażnicy działali zgodnie z obowiązującymi przepisami. Standardy, które stosujemy, nie odbiegają od standardów Unii Europejskiej - podkreśla.

Na razie Straż Graniczna, przynajmniej do zakończenia procesu, nie zamierza zmieniać swoich procedur.

Podziel się