Kerez dalej projektuje muzeum. Miasto wydłuża ultimatum
31.01.2012
aktualizacja: 2012-01-31 22:36
fot. Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Do końca czerwca, a nie - jak dotąd mówiono - do końca lutego szwajcarski architekt ma zakończyć prace nad projektem Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
ZOBACZ TAKŻE
- Gmach który faluje jak morze. Robi wrażenie! (24-02-12, 09:00)
- Pawilon Emilia do remontu. Muzeum ruszy w tym roku? (28-01-12, 08:00)
- Emilia to opcja na czas kryzysu - mówi Joanna Mytkowska (11-01-12, 12:00)
Decyzja zapadła na wtorkowej naradzie prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz z jej najbliższymi współpracownikami. Zwyciężył wariant "gołębi" - dać Christianowi Kerezowi więcej czasu na oddanie uzupełnionego projektu budowlanego. Rozpatrywano także wariant "jastrzębi" - zerwanie umowy z projektantem.
Ultimatum uzależniające dalszą współpracę od postępów prac projektowych ratusz przedstawił Kerezowi w listopadzie. To wtedy jako ostateczny termin oddania projektu wyznaczono na luty. - Architekt w sierpniu 2010 r. dostarczył nam wadliwy projekt, do którego zgłosiliśmy siedem głównych zastrzeżeń i aż 11 stron pomniejszych uwag. Projektant zamiast zabrać się do pracy, w grudniu 2010 r. faktycznie jednostronnie zawiesił projektowanie - oskarża Paweł Barański, dyrektor Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta, który nadzoruje budowę muzeum.
- Jeśli dojdzie do rozstania, to z winy pana Kereza, który nie wywiązuje się ze zobowiązań. Jesteśmy jak klient, który zamówił garnitur, przyszedł na przymiarkę, ale okazało się, że krawiec nawet nie zdjął miary - mówił kilkanaście dni temu w "Gazecie Stołecznej" wiceprezydent Jacek Wojciechowicz.
O przesunięcie terminu ultimatum poprosił ratusz pełnomocnik Kereza Krzysztof Wojtkowiak. Władze stolicy poszły mu na rękę. Paweł Barański zaznacza, że jeżeli architekt nie wywiąże się z umowy do końca czerwca, miasto odstąpi od umowy z jego winy. Architekt będzie musiał wtedy zapłacić ok. 6 mln zł kary. W przypadku zerwania umowy z Kerezem ratusz - według Barańskiego - może ogłosić kolejny konkurs. - Można też pomyśleć nad przejęciem koncepcji Kereza, ogłaszając np. przetarg na dokończenie tych prac - uważa szef Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta.
Do gruntu, na którym ma powstać muzeum, zgłoszone zostały roszczenia spadkobierców dawnych właścicieli. Na razie jednak grunt jest miejski, a to, czy jego fragment odzyskają spadkobiercy, dopiero ma się rozstrzygnąć. Barański podkreśla, że roszczenia nie stanowią żadnej przeszkody dla projektowania muzeum.- Kwestia własności jest tu w ogóle nieistotna. Ona będzie istotna w momencie, w którym przystępuje się do realizacji inwestycji - zaznacza.
Ultimatum uzależniające dalszą współpracę od postępów prac projektowych ratusz przedstawił Kerezowi w listopadzie. To wtedy jako ostateczny termin oddania projektu wyznaczono na luty. - Architekt w sierpniu 2010 r. dostarczył nam wadliwy projekt, do którego zgłosiliśmy siedem głównych zastrzeżeń i aż 11 stron pomniejszych uwag. Projektant zamiast zabrać się do pracy, w grudniu 2010 r. faktycznie jednostronnie zawiesił projektowanie - oskarża Paweł Barański, dyrektor Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta, który nadzoruje budowę muzeum.
- Jeśli dojdzie do rozstania, to z winy pana Kereza, który nie wywiązuje się ze zobowiązań. Jesteśmy jak klient, który zamówił garnitur, przyszedł na przymiarkę, ale okazało się, że krawiec nawet nie zdjął miary - mówił kilkanaście dni temu w "Gazecie Stołecznej" wiceprezydent Jacek Wojciechowicz.
O przesunięcie terminu ultimatum poprosił ratusz pełnomocnik Kereza Krzysztof Wojtkowiak. Władze stolicy poszły mu na rękę. Paweł Barański zaznacza, że jeżeli architekt nie wywiąże się z umowy do końca czerwca, miasto odstąpi od umowy z jego winy. Architekt będzie musiał wtedy zapłacić ok. 6 mln zł kary. W przypadku zerwania umowy z Kerezem ratusz - według Barańskiego - może ogłosić kolejny konkurs. - Można też pomyśleć nad przejęciem koncepcji Kereza, ogłaszając np. przetarg na dokończenie tych prac - uważa szef Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta.
Do gruntu, na którym ma powstać muzeum, zgłoszone zostały roszczenia spadkobierców dawnych właścicieli. Na razie jednak grunt jest miejski, a to, czy jego fragment odzyskają spadkobiercy, dopiero ma się rozstrzygnąć. Barański podkreśla, że roszczenia nie stanowią żadnej przeszkody dla projektowania muzeum.- Kwestia własności jest tu w ogóle nieistotna. Ona będzie istotna w momencie, w którym przystępuje się do realizacji inwestycji - zaznacza.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


