Stadion już nabity na pale

Michał Wojtczuk
09.03.2009 aktualizacja: 2009-03-10 15:33
A A A Drukuj
Po kilku minutach od rozpoczęcia pracy palownica zaczęła dymić Fot. Jerzy Gumowski / AG
  • Marzec 2009. Zakończył się pierwszy etap budowy Stadionu Narodowego
  • Marzec 2009. W ciągu 170 dni w koronę starego stadionu wbito prawie 9 tys. takich słupów. To na nich oprą się fundamenty Narodowego
  • Najdłuższe ze słupów miały nawet 27 metrów
Ostatni pal wzmacniający grunt pod Stadion Narodowy został wbity w poniedziałek rano. Teraz arena zacznie rosnąć w górę.
Tut, tuuut! - w poniedziałek około wpół do dziesiątej rano ryk klaksonu odbijał się echem wewnątrz gigantycznego wykopu, w jaki zamienił się dawny Stadion Dziesięciolecia. Sygnał dochodził z kręcącej się w kółko potężnej gąsienicowej palownicy. Jej wąsaty operator poderwał ją do piruetu, by uczcić wbicie ostatniego żelbetowego pala w nieckę stadionu.

Stadion Narodowy: koniec pierwszego etapu

- W ciągu 170 dni pracy wbiliśmy prawie 9 tys. takich słupów. Utworzyły siatkę o oczkach 1,2 na 1,2 metra - mówił Paweł Tustanowski, kierownik budowy z firmy Pol Aqua. Przypomniał: - Grunt tutaj nie jest dość nośny, by postawić na nim konstrukcję nowego stadionu. Dlatego w ziemię trzeba było wcisnąć pale, które uniosą jej ciężar. Najdłuższe miały nawet 27 metrów.

Wczorajsza operacja wbijania ośmiometrowego żelbetowego słupa w południowo-wschodniej części stadionu trwała około 20 minut. - To, że jest błoto, nie ma znaczenia - powiedział Tustanowski z zadumą patrząc, jak wraz z fotografem Jerzym Gumowskim i Jakubem Pawlakiem z serwisu warszawa.gazeta.pl brniemy w gliniastym podłożu. - Miękkie jest tylko jakieś 30 centymetrów na powierzchni. Pod spodem grunt jest zupełnie suchy.

Po kilku minutach od rozpoczęcia pracy palownica zaczęła dymić. - To drewniany amortyzator na czubku pala - uspokoił kierownik budowy. - Podczas wbijania tak się rozgrzewa, że zaczyna się palić.

I rzeczywiście, palownica na moment zatrzymała się, a jeden z robotników wygarnął łomem resztki grubej na kilka centymetrów deski, która buchnęła wtedy gęstym, siwym dymem. Po założeniu nowej prace wznowiono.

- Dziękuję mieszkańcom Saskiej Kępy za wyrozumiałość. Kończymy z hałasami, które wypominały mi nawet moja mama i babcia, które tutaj mieszkają - mówi Rafał Kapler, prezes Narodowego Centrum Sportu. - Świetnie, że robotnikom firmy Pol Aqua udało się uwinąć z pracami o miesiąc szybciej, niż przewidywała umowa. Cieszę się też, że Urząd Zamówień Publicznych nie widział przeciwwskazań do tego, by zlecić tej firmie dodatkowe prace. Dzięki temu jesteśmy o dwa miesiące do przodu - podkreśla.

Ekipa Tustanowskiego przez miesiąc będzie teraz skracać słupy, których nie dało się wbić do końca, bo zatrzymały się na tkwiących głęboko pod ziemią głazach. Będzie też obierać beton ze szczytów pali tak, by odsłonić pręty zbrojeniowe i związać je z naziemną częścią stadionu. Pol Aqua zaleje je następnie betonem, przygotowując miejsce pracy dla firmy, która wygra przetarg na budowę stadionu. Startuje w nim sześć konsorcjów, czas na składanie ofert upływa 30 marca. - Na razie zgłosili 200 pytań i jeden protest, który już udało się wyjaśnić. Nie jest źle - mówi Rafał Kapler. Liczy, że stadion zacznie rosnąć w górę w maju. Ma być gotowy dwa lata później, latem 2011 r.

Zobacz jak rośnie Stadion Narodowy



Znasz sprawdzoną firmę? Pokaż ją innym, dodaj do Szuki.pl

Podziel się