Skruszyli spokój na peryferiach Ursynowa

Grzegorz Lisicki
27.04.2009 aktualizacja: 2009-04-26 20:35
A A A Drukuj
Od lewej: Adam Ronert i Wojciech Wasilewski Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Baza ciężkiego sprzętu firmy Kruszer rośnie na cichych peryferiach Ursynowa. Mieszkańcy alarmują, że spółka buduje bez zezwoleń, a zarząd dzielnicy składa doniesienie do prokuratury
Osiedle kilkunastu domów bliźniaków powstało przy ul. Karczunkowskiej na granicy Ursynowa i gminy Lesznowola. Adam Ronert z rodziną wprowadził się tu w grudniu zeszłego roku. - Cisza i spokój dziś, dobra komunikacja jutro: kilometr stąd ma powstać wielki węzeł drogowy z doskonałym dojazdem do centrum - mówi.

W sielskim krajobrazie było też kilka potężnych radarów stojących na sąsiadującej z osiedlem działce należącej do wojska. 14 stycznia mieszkańców obudziło dudnienie maszyn budowlanych i warkot ciężarówek. - Buldożery i ciężarówki ryczały od rana do wieczora. Do tego wstrząsy, wibracje - wspomina Wojciech Wasilewski, mieszkaniec jednego z domów.

Okazało się, że bazę radarową Agencja Mienia Wojskowego (AMW) wynajęła na dziesięć lat firmie Kruszer. A ta zaczęła urządzać w niej bazę ciężkiego sprzętu, czyli np. spycharek (48 ton), żurawi gąsienicowych (66 ton) czy walców. Zaczęła od zwożenia ziemi i betonowych płyt.

Kruszer to firma, która burzy halę MarcPolu na pl. Defilad i ma budować planowaną w pobliżu trasę N-S i południową obwodnicę. Na działce przy Karczunkowskiej chce też wybudować biurowiec.

Mieszkańcy okolicy zaczęli interweniować. - W urzędzie pani wójt Lesznowoli i na Ursynowie, u wojewody, prezydent Warszawy, AMW i regionalnej dyrekcji ochrony środowiska - wylicza Wojciech Wasilewski.

- Ta ziemia i płyty są po prostu odpadami i jako takie nie powinny być tu składowane - mówią mieszkańcy. Wskazują też na brak instalacji do oddzielania spływających olejów, ropy i smarów od deszczówki, zanim ta spłynie do kanalizacji. Opowiadają o wibracji powodowanych przez setki ciężarówek zwożących ziemię. - Sąsiad z domu leżącego najbliżej bazy już się wyprowadził. Wystawił go na sprzedaż - opowiada pan Wojciech.

Ciężarówki z bazy Kruszera złoszczą też Bogdana Żubera, wiceburmistrza Ursynowa: - Wszyscy mamy dość tej firmy. Ciężkim sprzętem zdewastowali utrzymywane przez nas drogi.

Mówi, że 11 marca Tomasz Majda (prezes Kruszera) podczas spotkania w ursynowskim ratuszu obiecał wstrzymanie prac nad przygotowaniem budowy bazy aż do czasu uzyskania niezbędnych pozwoleń. Miał też przyznać, że Kruszer nie ma pozwoleń na budowę bazy przy ul. Karczunkowskiej. - Bo nie mamy. Zwoziliśmy tylko materiały budowlane, co wolno nam robić. Poza tym to nie są żadne odpady. To nie zwykła ziemia, lecz czarnoziem zwany humusem. Posłuży do niwelacji terenu, a płyty do jego utwardzenia. A sprzęt nie stacjonuje w bazie, bo ciągle pracuje na różnych budowach. Na miejscu będzie ułamek naszego parku maszyn - wyjaśnia Maciej Poniatowski z Kruszera.

Ale urzędnicy i mieszkańcy twierdzą, że przez wstrzymanie prac rozumieją także zaprzestanie zwożenia materiałów budowlanych.

- Tak się nie stało, zatem zgodnie z moją zapowiedzią przygotowałem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Składamy je do prokuratury - poinformował "Gazetę" wiceburmistrz Żuber. Interwencję podejmie też AMW.

- Wyślemy do Kruszera pismo z kategorycznym żądaniem usunięcia wszystkich zwiezionych materiałów do 10 maja. Jeśli tego nie zrobi, podejmiemy odpowiednie kroki - zapowiada Małgorzata Golińska, rzecznik Agencji.

Przeczytaj także: Cerkiew i kalwini blokują domy kultury na Ursynowie



Podziel się