Mieszkańcy kontra nowe budynki na skarpie
16.07.2009
aktualizacja: 2009-07-15 19:45
Fot. Graýyna Jaworska / AG
Pospolite ruszenie sąsiadów w obronie zielonego zakątka Mokotowa. Deweloper planuje biurowce w miejscu rozebranych naprędce domów i podpalanej wielokrotnie willi przedwojennego króla futer Arpada Chowańczaka
ZOBACZ TAKŻE
- Są pieniądze na budowę Supersamu (21-07-09, 09:00)
- Zablokowany pas ruchu na Prostej (16-07-09, 10:10)
- Zobacz miniatury budynków - ikon PRL-u (11-07-09, 11:00)
- UW dostanie 250 mln złotych na nowe budynki (07-07-09, 13:00)
- Budynki uniwersyteckie zeszpecą Mariensztat? (13-06-09, 13:00)
- Budynki z szarej cegły też mogą zachwycić (12-06-09, 17:00)
- Sprawdzą budynki socjalne i hotele pracownicze (15-04-09, 09:00)
SERWISY
Iskrą, po której wybuchł protest, była wiadomość z urzędu Mokotowa. Na prośbę hiszpańskiej firmy Torca W dzielnica rozpatruje możliwość wytyczenia przejazdu przez podwórko między kamienicami przy Belgijskiej 4 i 6. Tą wąską, ślepą przecznicą Puławskiej w stronę skarpy, a potem przez zadrzewiony skwer wywrotki i gruszki z betonem miałyby docierać na budowę szykowaną po sąsiedzku przy ul. Morskie Oko.
Rozbiórka i podpalenia
W wakacyjny wieczór pod kasztanowcem, który przewyższa trzypiętrową kamienicę, zbiera się kilkudziesięciu mieszkańców okolicznych domów. Inwestor zakłada, że drzewo zostanie wycięte, żeby zrobić miejsce pod drogę dojazdową. Prawdopodobnie uda się ocalić trzy okazałe brzozy.
- To będzie tragedia, jak ciężki sprzęt pojedzie właśnie tędy - obawia się Elżbieta Nowicka. - Przez okoliczne budowy prowadzone w ostatnich latach osuwa się skarpa i pękają nasze kamienice - dodaje Krystyna Skrycka. - Cała Belgijska już teraz jest zastawiona samochodami, co będzie, kiedy zaczną tędy jeździć kolejne do nowych budynków? - pyta Grzegorz Kamler. - I dlaczego mamy ścinać nasze stare, piękne drzewo? Żeby zrobić miejsce dla drogi pod oknami? To dziwne, że ktoś ma dostać pozwolenie na tak dużą inwestycję, która zniszczy ten zielony teren - protestuje Dominika Truszczyńska.
Mieszkańcy twierdzą, że mają do czynienia z wyjątkowo agresywnym deweloperem. Szykując inwestycje (początkowo apartamentowce, teraz mówi o biurowcach), w jeden weekend rozebrał dwa stare domy przy ul. Morskie Oko 1 i 3 tuż przy krawędzi skarpy. Dziś w tym miejscu straszą zarośnięte samosiejkami doły. Obok stoi ruina przedwojennej willi Arpada Chowańczaka, której konserwator nie zdążył wpisać do rejestru zabytków. Wiosną tego roku wybuchł w niej kolejny pożar. Przez 15 godzin gasiło go 48 strażaków. Mokotowska prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo. - Z opinii biegłego wynika, że przyczyną mogło być albo celowe podpalenie, albo zaprószenie ognia - usłyszeliśmy wczoraj od prok. Mateusza Martyniuka. Choć nadzór budowlany polecił zabezpieczenie willi, brama jest otwarta na oścież.
Zabiegi inwestora
Interesy dewelopera reprezentuje były warszawski radny AWS Bogdan Żmijewski. Ostatnio zasłynął lobbowaniem za projektem budowy domów na terenie Skry i torpedował uchwalenie planu zagospodarowania Pola Mokotowskiego, który wykluczał takie inwestycje. W przypadku Morskiego Oka też powołuje się na projekt planu, w którym jego zdaniem zapisano budowę przejazdu przez podwórko na Belgijskiej. - Dokument był wyłożony do publicznego wglądu i jakoś nikt nie zaprotestował - stwierdza.
- Bo nikt z nas o tym nie wiedział - dziwi się Antoni Bojańczyk z ul. Belgijskiej. - Uważam się za zaangażowanego mieszkańca, ale nie na tyle, żeby chodzić do urzędu co tydzień i sprawdzać, czy akurat zmieniają plan.
- Każdy lubi ryby, ale nikt nie lubi sklepu rybnego w swoim domu, tylko kwiaciarnię. Takie jest życie, a ten przejazd jest potrzebny - odpowiada Bogdan Żmijewski.
Sprawdziliśmy, że firma Torca W zabiegała o zapisanie w projekcie planu zagospodarowania Starego Mokotowa maksymalnej wysokości nowych budynków przy ul. Morskie Oko i zdjęcie ochrony konserwatorskiej z willi Chowańczaka. Rada Mokotowa domagała się "wyznaczenia dojazdu do działek inwestycyjnych przy ul. Morskie Oko". Te propozycje ratusz jednak odrzucił. Dodatkowo rzecznik urzędu dzielnicy Jacek Dzierżanowski tonuje najnowsze plany inwestora. Podkreśla, że w sprawie przejazdu przez podwórko trwa dopiero wstępne postępowanie i może się okazać, że hiszpański inwestor w ogóle nie dostanie takiej decyzji, jakiej się spodziewa.
Rozbiórka i podpalenia
W wakacyjny wieczór pod kasztanowcem, który przewyższa trzypiętrową kamienicę, zbiera się kilkudziesięciu mieszkańców okolicznych domów. Inwestor zakłada, że drzewo zostanie wycięte, żeby zrobić miejsce pod drogę dojazdową. Prawdopodobnie uda się ocalić trzy okazałe brzozy.
- To będzie tragedia, jak ciężki sprzęt pojedzie właśnie tędy - obawia się Elżbieta Nowicka. - Przez okoliczne budowy prowadzone w ostatnich latach osuwa się skarpa i pękają nasze kamienice - dodaje Krystyna Skrycka. - Cała Belgijska już teraz jest zastawiona samochodami, co będzie, kiedy zaczną tędy jeździć kolejne do nowych budynków? - pyta Grzegorz Kamler. - I dlaczego mamy ścinać nasze stare, piękne drzewo? Żeby zrobić miejsce dla drogi pod oknami? To dziwne, że ktoś ma dostać pozwolenie na tak dużą inwestycję, która zniszczy ten zielony teren - protestuje Dominika Truszczyńska.
Mieszkańcy twierdzą, że mają do czynienia z wyjątkowo agresywnym deweloperem. Szykując inwestycje (początkowo apartamentowce, teraz mówi o biurowcach), w jeden weekend rozebrał dwa stare domy przy ul. Morskie Oko 1 i 3 tuż przy krawędzi skarpy. Dziś w tym miejscu straszą zarośnięte samosiejkami doły. Obok stoi ruina przedwojennej willi Arpada Chowańczaka, której konserwator nie zdążył wpisać do rejestru zabytków. Wiosną tego roku wybuchł w niej kolejny pożar. Przez 15 godzin gasiło go 48 strażaków. Mokotowska prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo. - Z opinii biegłego wynika, że przyczyną mogło być albo celowe podpalenie, albo zaprószenie ognia - usłyszeliśmy wczoraj od prok. Mateusza Martyniuka. Choć nadzór budowlany polecił zabezpieczenie willi, brama jest otwarta na oścież.
Zabiegi inwestora
Interesy dewelopera reprezentuje były warszawski radny AWS Bogdan Żmijewski. Ostatnio zasłynął lobbowaniem za projektem budowy domów na terenie Skry i torpedował uchwalenie planu zagospodarowania Pola Mokotowskiego, który wykluczał takie inwestycje. W przypadku Morskiego Oka też powołuje się na projekt planu, w którym jego zdaniem zapisano budowę przejazdu przez podwórko na Belgijskiej. - Dokument był wyłożony do publicznego wglądu i jakoś nikt nie zaprotestował - stwierdza.
- Bo nikt z nas o tym nie wiedział - dziwi się Antoni Bojańczyk z ul. Belgijskiej. - Uważam się za zaangażowanego mieszkańca, ale nie na tyle, żeby chodzić do urzędu co tydzień i sprawdzać, czy akurat zmieniają plan.
- Każdy lubi ryby, ale nikt nie lubi sklepu rybnego w swoim domu, tylko kwiaciarnię. Takie jest życie, a ten przejazd jest potrzebny - odpowiada Bogdan Żmijewski.
Sprawdziliśmy, że firma Torca W zabiegała o zapisanie w projekcie planu zagospodarowania Starego Mokotowa maksymalnej wysokości nowych budynków przy ul. Morskie Oko i zdjęcie ochrony konserwatorskiej z willi Chowańczaka. Rada Mokotowa domagała się "wyznaczenia dojazdu do działek inwestycyjnych przy ul. Morskie Oko". Te propozycje ratusz jednak odrzucił. Dodatkowo rzecznik urzędu dzielnicy Jacek Dzierżanowski tonuje najnowsze plany inwestora. Podkreśla, że w sprawie przejazdu przez podwórko trwa dopiero wstępne postępowanie i może się okazać, że hiszpański inwestor w ogóle nie dostanie takiej decyzji, jakiej się spodziewa.
Przeczytaj także: Ulica gotowa, ale zamknięta drugi miesiąc
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nocna jazda przez miasto. W przebraniu Dody i Supermana
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Bazar przy Stadionie Narodowym zostaje na Euro
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Zabójca niemieckich turystów wystrzelił 5 kul
- Ratusz ujawnił umowy. Przestraszyli się dopiero grzywny
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


