Miliony złotych zamrożone w miejskich działkach

Iwona Szpala, Michał Wojtczuk
13.08.2009 aktualizacja: 2009-08-13 08:02
A A A Drukuj
Wieżowce na placu Defilad: pierwszy z lewej to 280 metrowy drapacz chmur, który miał stanąć w Parku Świętokrzyskim Materiały inwestora
Jeden po drugim padają miejskie przetargi na sprzedaż gruntów - nikt się do nich nie zgłasza. Ratusz liczy się z tym, że przez to tegoroczne wpływy do budżetu będą nawet o 150 mln zł mniejsze, a chętnych może nie być w przyszłym roku nawet na działki pod wieżowce przy Sali Kongresowej.
SERWISY
Sześciopiętrowy apartamentowiec tuż przy parku Morskie Oko - taki budynek można postawić na liczącej 1,2 tys. m kw. działce przy ul. Huculskiej. To grunt miasta, 2 września zostanie wystawiony na sprzedaż z ceną wywoławczą 7,3 mln zł. Dwa lata temu na taką licytację nie dałoby się nawet wejść, bo inwestorzy z całej Europy cisnęliby się drzwiami i oknami. Tymczasem wrześniowy przetarg będzie trzecią już próbą sprzedaży tej działki. W poprzednich podejściach nie zgłosił się nikt.

W najbliższych tygodniach, także trzeci raz, miasto spróbuje sprzedać działki przy ul. Batalionów Chłopskich, Łopuszańskiej, Bambusowej, Połczyńskiej, Bartyckiej, Puławskiej tuż obok stacji metra Wilanowska.

- Sprzedaż idzie jak na całym rynku nieruchomości. Ten rynek stoi - przyznaje wiceprezydent Andrzej Jakubiak. - Transakcje, które miałyby znaczący wpływ na budżet, nie dochodzą do skutku. Nie uda się zrealizować założeń budżetu na ten rok, które przewidywały, że ze sprzedaży nieruchomości uda się osiągnąć 150 mln zł.

Według ratusza w 2010 r. nie będzie lepiej.

Październikowy spadek

Słabe zainteresowanie nieruchomościami widać w spadających wpływach z podatku od czynności prawnych, który zależy od liczby transakcji kupna-sprzedaży mieszkań, domów i działek w Warszawie. Jeszcze w 2007 r. przyniósł miastu 700 mln zł. Spadek zaczął się w październiku, razem z załamaniem gospodarczym. W 2009 r. prognozy mówiły o 400 mln zł, ale będzie o kilkadziesiąt milionów mniej. Największą transakcją, na której w tym roku pożywił się ratusz, było przejęcie przez niemiecki fundusz inwestycyjny Deka biurowca Deloitte House przy al. Jana Pawła II. Fundusz wyłożył ponad pół miliarda złotych, do kasy miasta odprowadził ok. 10 mln zł podatku. Tyle że była to konsekwencja umowy zawartej jeszcze we wrześniu ub.r. Nowe transakcje są rzadkością.

Politycy już zaczynają wieszczyć, że kryzys powoli się kończy. Premier Donald Tusk niedawno przekonywał, że Polska może wyjść z kryzysu bez spadku PKB. Czy rzeczywiście lada chwila popyt na grunty powróci?

- Testem będzie to, co się wydarzy we wrześniu w przetargu na działkę przy metrze Wilanowska, a potem, na jesieni, z działką przy Okopowej - mówi wiceprezydent Jakubiak.

Ale Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy Reas zajmującej się analizami rynku nieruchomości, nie ma dobrych wiadomości. - Rynek gruntów zawsze rusza ostatni. Potencjalni zainteresowani nie mogą zdobyć kredytów - mówi. - Po pierwsze dlatego, że banki praktycznie nie udzielają ich na zakupy gruntów, a po drugie, nikt nie wie, ile te grunty są warte. Rynek jest martwy, nie ma punktu odniesienia do innych transakcji, sporządzenie wyceny jest bardzo trudne.

Tomasz Andryszczyk: - Rzeczywiście nasze ceny ustalają rzeczoznawcy, dla których punktem odniesienia są podobne duże transakcje, tyle że z czasów hossy.

Rzecznik przyznaje, że takie stawki mogą zniechęcać. - Ale nam nie wolno ich obniżyć, nie mamy takiej swobody jak firmy prywatne - dodaje.

Przełożone przetargi

Z powodu kryzysu ważą się losy dwóch działek przy Sali Kongresowej. Ratusz chciał je wystawić w 2010 r., korzystając z tego, że w pierwszej połowie roku ma zostać uchwalony nowy plan zagospodarowania, który pozwoli budować tam nawet dwustumetrowe wieżowce.

To miała być perła w koronie miejskich przetargów - urzędnicy liczyli, że sprzedaż tych gruntów da astronomiczną kwotę 700 mln zł. Wprawdzie wiceprezydent Jakubiak podtrzymuje, że przetargi na te działki zostaną ogłoszone w przyszłym roku, ale w wieloletniej prognozie już ich nie ma. Plac Defilad pójdzie na przetarg dopiero w latach 2011-12.

Ratusz co najmniej o rok opóźni także sprzedaż działki przy Emilii Plater. Miała trafić na rynek pod koniec 2010 r. Kilka miesięcy temu Rada Warszawy przystała nawet na przeprowadzkę działającego tam liceum im. Hoffmanowej.

Andryszczyk: - Kryzys wymusił zmianę logistyki, więc czas działania liceum w tym miejscu nieco się przedłuży. Nie tylko przez załamanie na rynku nieruchomości. Nie możemy doprowadzić do nadpodaży atrakcyjnych działek. Teren po liceum i grunty na pl. Defilad są tak samo atrakcyjne.

Przeczytaj także: Dworzec Centralny. Burzyć czy zachować?



Podziel się