Dworzec PKS Stadion nie zniknie przed końcem 2010 r.

Michał Wojtczuk, Grzegorz Lisicki
01.10.2009 aktualizacja: 2009-10-01 21:31
A A A Drukuj
Na Dworcu PKS Stadion niewiele się zmieniło od czasów PRL - te same stare autosany, wąskie wysepki przystankowe, przed świętami ludzie tłoczą więc nawet na jezdni Fot. Filip Klimaszewski / AG
Ratusz wycofuje się z pomysłu likwidacji jeszcze w tym roku Dworca PKS Stadion. Będzie on działać w dotychczasowej lokalizacji co najmniej do końca 2010 r.
W sierpniu ratusz powiadomił Państwowe Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej w Warszawie o tym, że nie przedłuży mu dzierżawy terenu na północ od budowanego Stadionu Narodowego, na którym działa Dworzec PKS Stadion. Dzierżawa miała wygasnąć z końcem 2009 r. Urzędnicy motywowali decyzję tym, że grunt potrzebny jest inwestorowi Stadionu Narodowego. Decyzja oznaczałaby, że wszystkie autobusy odprawiane dziś z Dworca PKS Stadion musiałyby zacząć jeździć z Dworca Zachodniego. Podróż do Białej Podlaskiej czy Łomży wydłużyłaby się w godzinach szczytu nawet o godzinę, bo autobusy musiałyby przebić się przez całą Warszawę.

Gdy napisaliśmy w "Gazecie", że wbrew twierdzeniom stołecznych urzędników Narodowe Centrum Sportu wcale nie potrzebuje tego gruntu od stycznia 2010 r., ratusz zapowiedział wycofanie się z błędnej decyzji. I właśnie złożył władzom PPKS ofertę przedłużenia dzierżawy do końca 2010 r. Piotr Grzegorczyk, dyrektor PPKS w Warszawie, skwapliwie z tej propozycji skorzysta. Jednak zaznacza: - Wydłużenie dzierżawy nie rozwiązuje problemu po 2010 r., a PPKS jako przedsiębiorstwo państwowe z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu dworcami autobusowymi powinno być uwzględnione w planach władz miasta. I liczy, że zamknięcie dworca w dotychczasowym miejscu poprzedzone będzie jego otwarciem w nowej, choćby tymczasowej lokalizacji.

Ratusz chce budować nowy terminal dla autobusów PKS przy ul. Lubelskiej, w sąsiedztwie Dworca Wschodniego. We wrześniu radni przeznaczyli na tę inwestycję 20 mln zł. Ma to być zespół peronów zadaszonych wiatami. Według planów miasta byłby gotowy w 2011 r., co oznaczałoby konieczność kolejnego wydłużenia dzierżawy. Ta lokalizacja oznacza, że terminal nie byłby zintegrowany z Dworcem Wschodnim i podróżni chcący się przesiąść z pociągu do autobusu musieliby przejść z bagażami ok. 200 m pod chmurką. Innym minusem takiego ulokowania dworca jest to, że burzy zapisy projektu planu zagospodarowania tego rejonu, uniemożliwiając wykreowanie przed dworcem miejskiego placu. Urbaniści zgadzają się, że lepszym miejscem na dworzec PKS jest działka u zbiegu torów kolejowych i planowanej Trasy Tysiąclecia, należy ona jednak do Poczty Polskiej, która wyklucza sprzedanie jej w trybie innym niż w przetargu. Wiceprezydent Andrzej Jakubiak zapowiedział zaś, że miasto do przetargu nie stanie, bo "nie stać nas na ściganie się z deweloperami".

Jednak dworzec PKS Stadion spełnia rolę nie tylko komunikacyjną - jego najbliższe okolice od lat funkcjonują jako prymitywne targowisko. Wśród napierających z każdej strony straganów ginie zarówno budynek dworca, jak i wiaty przystankowe. A pasażerowie są zmuszeni do lawirowania z bagażami po zatarasowanych kramami alejkach. Podobne kłopoty mają kierowcy autobusów - wjazdową ulicę na dworzec blokują dziesiątki samochodów, którymi przyjeżdżają klienci bazaru przy dworcu jak i nieodległych resztek Jarmarku Europa. Umowa o dzierżawę terenu pod handel również kończy się 31 grudnia. - Od stycznia za utrzymanie okolic dworca odpowiada PKS. Czyli za utrzymanie terenu bez straganów, które od stycznia będą stać tam nielegalnie - mówi Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza. Czy PKS da sobie z tym radę? Ratusz uważa, że tak: - Jeśli kramy się pojawią, będzie można wynająć ochronę lub wezwać straż miejską - zaznacza Ochmański. To dziwi Piotra Grzegorczyka. - Dziwne byłoby, gdyby PKS zamiast wożeniem ludzi zajął się likwidowaniem nielegalnych straganów - mówi.

Komentarz Grzegorza Lisickiego:



Oto najbliższy scenariusz dla Dworca PKS Stadion: kierowcy z Siemiatycz i Białej Podlaski, zamiast odpocząć po kursie, wezmą solidne drągi i na rozkaz dyrektora rzucą się na straganiarzy. To chyba jedyny sposób, w jaki ta spółka może uporać się z problemem ohydnego targowiska, którym zarósł dworzec PKS. Ta spółka nie ma służb odpowiedzialnych za utrzymanie porządku (czegoś w rodzaju kolejowego SOK), a kilku ochroniarzy nie poradzi sobie z utrzymaniem porządku na kilku tysiącach metrów kwadratowych, który obsiedli straganiarze. "Niech PKS dzwoni po policję albo straż miejską" - radzą urzędnicy. Tyle że policja nie chce podejmować interwencji "porządkowych", bo od tego jest straż miejska. A ta też znajdzie sposób, żeby nie interweniować na terenie dzierżawionym przez PKS. Ot, choćby taki, że jest to "teren prywatny". Z Dworcem PKS Stadion nie będzie inaczej - bezradny wobec handlarzy PKS, umywająca ręce straż miejska i zadowoleni urzędnicy.



Przeczytaj także: Straganiarze! Tu nie zarekwirują wam towaru!



Podziel się

  • Dworzec Stadion nie zniknie do końca 2010 r. jijiji 01.10.09, 15:45

    Oczywiście "miasto nie będzie się ścigać z deweloperami", tylko ludzie będąścigać autobusy i pociągi, zapieprzając z torbami od jednego dworca dodrugiego. No, ale przecież inaczej "nie da »