Wre praca w Centrum Chopinowskim - zdążą na 200-lecie?
13.01.2010
aktualizacja: 2010-01-12 20:43
Jak mrowisko - tak wygląda teraz Zamek Ostrogskich, w którym za niecałe dwa miesiące ma być gotowe Muzeum Fryderyka Chopina. Zdążą do 1 marca czy trzeba będzie odegrać "Marsz żałobny"?
ZOBACZ TAKŻE
- Akcja ratusza: Chopin wchodzi do szkół (09-01-10, 12:00)
- Co będzie w otoczeniu muzeum na pl. Defilad? (13-01-10, 11:08)
- Pocałować klamkę na urodziny Chopina (09-01-10, 11:00)
- Muzeum Chopina jeszcze niegotowe, a 1 marca tuż tuż (08-01-10, 10:00)
- Kuriozalny pomysł na promocję: Chopinowskie body (08-01-10, 09:00)
- Tydzień wielkich koncertów w Warszawie (18-02-10, 09:00)
- "Chopin grany non stop? To żałosny pomysł" (28-01-10, 11:00)
- Będą grać Chopina przez tydzień bez przerwy - 24h/dobę (27-01-10, 10:00)
- Bluszcz? Szukajcie pieniędzy gdzie indziej (26-01-10, 08:00)
- Drogowcy mówią nie bluszczowi na Centrum Chopinowskim (25-01-10, 09:00)
- Cała Polska w rytmie Chopin show (13-01-10, 22:00)
- Chiński początek roku Chopinowskiego w Warszawie (07-01-10, 11:00)
- Centrum Chopinowskie zalała woda. A za miesiąc otwarcie (29-01-10, 21:51)
- Wypromujmy stolicę muzyką: Chopin i piano bary (05-01-10, 11:00)
- Remont za miejsce na dachu (17-01-10, 11:00)
RAPORTY
Wszędzie kręcą się robotnicy, lecą iskry z piłowanych rur, sypie się pył z tynków gładzonych papierem ściernym. - 1 marca, w 200-lecie urodzin Fryderyka Chopina, minister kultury otworzy obiekt. Na pewno zdążymy - zapewnia Alicja Knast, kurator muzeum.
"Gazeta" biła na alarm, że wielka gala w Rok Chopinowski może w tym miejscu nie wypalić. Pogoda nie sprzyja betoniarzom i kamieniarzom, którzy muszą odtworzyć zdemontowane tarasy i schody przed zamkiem. Pracują pod płachtą rozpiętą na rusztowaniu. Koksowników brak.
Pompejańskie malowidła jak nowe
Muzeum w budowie zaprosiło "Gazetę" na inspekcję. Przesłanie jest proste: - Zdążymy, niedowiarki.
Z holu wejściowego wspinamy się więc na piętro. Idziemy po reprezentacyjnych schodach z kutą z żelaza ozdobną balustradą. Z boku udało się wcisnąć drugie schody i przeszklony szyb windy (jeszcze niegotowa). Co chwila mijamy robotników. Zwracamy uwagę na dekoracje sztukatorskie ścian i sufitów.
- Cały ten wystrój pochodzi z czasów odbudowy Zamku Ostrogskich w 1954 r., ale jest wzorowany na przedwojennym - przypomina Jarosław Grzegory, architekt i autor przekształcenia zabytku w nowoczesny obiekt muzealny najeżony elektroniką.
Pokazuje nam odrestaurowane sale pierwszego piętra. Malowidła z motywami kwiatowymi zdobiące ściany pompejańskie do niedawna były ledwo widoczne, zaś sztukaterie na sufitach - popękane i pokryte wieloma warstwami farby. - Konserwatorzy odskrobywali je skalpelami. To była mozolna praca. Proszę spojrzeć na te misterne kwiaty i liście - pokazuje architekt.
Efekt jest znakomity. W jednej z sal sufit ujęty jest w ramę z liści, które dodatkowo pozłocono. Wokół plafonów fruwają stada gołych bobasów z instrumentami muzycznymi.
Klatka i czarne pudło śmierci
Na drugim piętrze sale też są już odrestaurowane. Pracuje tu międzynarodowa ekipa wstawiająca do wnętrz elementy przyszłej ekspozycji. Zaprojektowało ją włoskie studio Migliore+Servetto z Mediolanu. W niedużej sali obok schodów zmontowano czarną metalową konstrukcję przypominającą klatkę. - Na dzikie zwierzęta? - żartujemy.
Alicja Knast patrzy na nas z politowaniem. - Ta sala poświęcona będzie śmierci Chopina - oznajmia. - Pogrążona w mroku, całkowicie wytłumiona. To ma być efekt grobowej ciszy. Wyeksponujemy pośmiertną maskę kompozytora z utrwalonym grymasem cierpienia, kosmyk włosów i inne memorabilia istotne w polskiej kulturze vanitas.
Konstrukcja przyjechała w kawałkach z Treviso koło Wenecji, gdzie belgijska firma Meyvaert Glass Engineering przygotowuje dla muzeum gabloty wystawowe. Zwracamy uwagę, że "klatka" zapowiadająca wielkie czarne pudło wypełniła wnętrze sali i zasłoniła bogaty wystrój: malowidła, sztukatorskie girlandy i łby kozłów. Żeby je zobaczyć, trzeba być "człowiekiem gumą", który wciśnie się między ścianę a nową konstrukcję. - Rozważamy zastosowanie luster, żeby odbijały te detale - mówi na to Alicja Knast.
Wchodzimy do dawnej sali koncertowej, największej w Zamku Ostrogskich. Przez ogromne okna widać z jednej strony Powiśle, z drugiej - nowy budynek biurowy Centrum Chopinowskiego (nadal trwa budowa podziemnego łącznika z muzeum). Jarosław Grzegory jest dumny, że udało się ukryć wszystkie instalacje wentylacyjne. - Schowaliśmy je w ścianach, a pod dachem są jeszcze dwa piętra wentylatorni - zdradza.
Niebawem salę koncertową wypełni ekspozycja poświęcona osobowości Chopina.
Bez Złotej Kaczki
Ogromne wrażenie robią kazamaty Zamku Ostrogskich ukryte w ceglanym bastionie. Te pod zamkowym tarasem były zasypane gruzem i ziemią, w dodatku regularnie zalewane deszczówką. Inne służyły za graciarnię. - Po usunięciu gruzu udało się uzyskać trzy wspaniałe sale przykryte kolebką. Mają po dziewięć metrów wysokości. W jednej z nich będą się odbywać koncerty - zapowiada architekt.
Mury i sklepienia ze starej cegły przetykanej głazami pochodzą głównie z XVIII w. Pieczołowicie je odrestaurowano, osuszono i zabezpieczono przed wilgocią. Dobrą akustykę sali koncertowej zapewni podłoga wyłożona kostką z czarnego dębu, pod którą umieszczono rezonansowe kasetony z modrzewia. By dźwięk dobrze się rozchodził, nad sceną zawieszono szklany ekran, a pod sklepieniem będą rozsuwane drewniane żaluzje. Tak doradziła specjalistka od akustyki Ewa Więckowska-Kosmala.
Pozostałe pomieszczenia w kazamatach wybrukowano bazaltem w grafitowym kolorze. Przeznaczone są pod ekspozycje. Zwiedzający będą się mogli przemieszczać także po szklanych trapach i schodach. W części piwnic, położonej już poniżej poziomu jezdni Tamki, popłynie woda. Cienka, kilkucentymetrowej głębokości tafla ma przypomnieć warszawską legendę o podziemnym jeziorze i Złotej Kaczce.
- Wpuścicie gumową kaczuszkę?
- Nie przewidujemy - oponuje architekt.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
"Gazeta" biła na alarm, że wielka gala w Rok Chopinowski może w tym miejscu nie wypalić. Pogoda nie sprzyja betoniarzom i kamieniarzom, którzy muszą odtworzyć zdemontowane tarasy i schody przed zamkiem. Pracują pod płachtą rozpiętą na rusztowaniu. Koksowników brak.
Pompejańskie malowidła jak nowe
Muzeum w budowie zaprosiło "Gazetę" na inspekcję. Przesłanie jest proste: - Zdążymy, niedowiarki.
Z holu wejściowego wspinamy się więc na piętro. Idziemy po reprezentacyjnych schodach z kutą z żelaza ozdobną balustradą. Z boku udało się wcisnąć drugie schody i przeszklony szyb windy (jeszcze niegotowa). Co chwila mijamy robotników. Zwracamy uwagę na dekoracje sztukatorskie ścian i sufitów.
- Cały ten wystrój pochodzi z czasów odbudowy Zamku Ostrogskich w 1954 r., ale jest wzorowany na przedwojennym - przypomina Jarosław Grzegory, architekt i autor przekształcenia zabytku w nowoczesny obiekt muzealny najeżony elektroniką.
Pokazuje nam odrestaurowane sale pierwszego piętra. Malowidła z motywami kwiatowymi zdobiące ściany pompejańskie do niedawna były ledwo widoczne, zaś sztukaterie na sufitach - popękane i pokryte wieloma warstwami farby. - Konserwatorzy odskrobywali je skalpelami. To była mozolna praca. Proszę spojrzeć na te misterne kwiaty i liście - pokazuje architekt.
Efekt jest znakomity. W jednej z sal sufit ujęty jest w ramę z liści, które dodatkowo pozłocono. Wokół plafonów fruwają stada gołych bobasów z instrumentami muzycznymi.
Klatka i czarne pudło śmierci
Na drugim piętrze sale też są już odrestaurowane. Pracuje tu międzynarodowa ekipa wstawiająca do wnętrz elementy przyszłej ekspozycji. Zaprojektowało ją włoskie studio Migliore+Servetto z Mediolanu. W niedużej sali obok schodów zmontowano czarną metalową konstrukcję przypominającą klatkę. - Na dzikie zwierzęta? - żartujemy.
Alicja Knast patrzy na nas z politowaniem. - Ta sala poświęcona będzie śmierci Chopina - oznajmia. - Pogrążona w mroku, całkowicie wytłumiona. To ma być efekt grobowej ciszy. Wyeksponujemy pośmiertną maskę kompozytora z utrwalonym grymasem cierpienia, kosmyk włosów i inne memorabilia istotne w polskiej kulturze vanitas.
Konstrukcja przyjechała w kawałkach z Treviso koło Wenecji, gdzie belgijska firma Meyvaert Glass Engineering przygotowuje dla muzeum gabloty wystawowe. Zwracamy uwagę, że "klatka" zapowiadająca wielkie czarne pudło wypełniła wnętrze sali i zasłoniła bogaty wystrój: malowidła, sztukatorskie girlandy i łby kozłów. Żeby je zobaczyć, trzeba być "człowiekiem gumą", który wciśnie się między ścianę a nową konstrukcję. - Rozważamy zastosowanie luster, żeby odbijały te detale - mówi na to Alicja Knast.
Wchodzimy do dawnej sali koncertowej, największej w Zamku Ostrogskich. Przez ogromne okna widać z jednej strony Powiśle, z drugiej - nowy budynek biurowy Centrum Chopinowskiego (nadal trwa budowa podziemnego łącznika z muzeum). Jarosław Grzegory jest dumny, że udało się ukryć wszystkie instalacje wentylacyjne. - Schowaliśmy je w ścianach, a pod dachem są jeszcze dwa piętra wentylatorni - zdradza.
Niebawem salę koncertową wypełni ekspozycja poświęcona osobowości Chopina.
Bez Złotej Kaczki
Ogromne wrażenie robią kazamaty Zamku Ostrogskich ukryte w ceglanym bastionie. Te pod zamkowym tarasem były zasypane gruzem i ziemią, w dodatku regularnie zalewane deszczówką. Inne służyły za graciarnię. - Po usunięciu gruzu udało się uzyskać trzy wspaniałe sale przykryte kolebką. Mają po dziewięć metrów wysokości. W jednej z nich będą się odbywać koncerty - zapowiada architekt.
Mury i sklepienia ze starej cegły przetykanej głazami pochodzą głównie z XVIII w. Pieczołowicie je odrestaurowano, osuszono i zabezpieczono przed wilgocią. Dobrą akustykę sali koncertowej zapewni podłoga wyłożona kostką z czarnego dębu, pod którą umieszczono rezonansowe kasetony z modrzewia. By dźwięk dobrze się rozchodził, nad sceną zawieszono szklany ekran, a pod sklepieniem będą rozsuwane drewniane żaluzje. Tak doradziła specjalistka od akustyki Ewa Więckowska-Kosmala.
Pozostałe pomieszczenia w kazamatach wybrukowano bazaltem w grafitowym kolorze. Przeznaczone są pod ekspozycje. Zwiedzający będą się mogli przemieszczać także po szklanych trapach i schodach. W części piwnic, położonej już poniżej poziomu jezdni Tamki, popłynie woda. Cienka, kilkucentymetrowej głębokości tafla ma przypomnieć warszawską legendę o podziemnym jeziorze i Złotej Kaczce.
- Wpuścicie gumową kaczuszkę?
- Nie przewidujemy - oponuje architekt.
Zobacz także: Skarpa Wiślana pięknieje. Dzięki Chopinowi
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
-
Wre praca w Centrum Chopinowskim - zdążą na 200...
ogabignac
13.01.10, 11:46
Jako fachowiec przyjrzałem się na fotografiach organizacji robót.Nie mają betoniarki tylko mieszają zaprawę łopatami.Nie mają ogrzewania - pracownicy firmy remontowej marzną i pracują w »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







