Wre praca w Centrum Chopinowskim - zdążą na 200-lecie?

Dariusz Bartoszewicz, Tomasz Urzykowski
13.01.2010 aktualizacja: 2010-01-12 20:43
A A A Drukuj
1 MARCA. Otwarcie Muzeum Chopina w Warszawie. Tego wydarzenia w roku chopinowskim nie mogło zabraknąć. W 200. rocznicę urodzin kompozytora otwarto najnowocześniejsze muzeum biograficzne w Europie. Mieszczące się w Zamku Ostrogskich tuż obok Centrum Chopinowskiego przeszło kompletną metamorfozę. Ze skromnej placówki muzealnej przekształciło się w nowoczesne centrum muzealno-edukacyjne na światowym poziomie. Pracownia projektowa Grzegory & Partnerzy ARCHITEKCI wykonała projekt przebudowy, zaś multimedialną wystawą zaprojektowała renomowana mediolańska pracownia projektowa Migliore & Servetto. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
  • Tymi reprezentacyjnymi schodami
wejdziemy do Muzeum Chopina w
Zamku Ostrogskich
  • Piwnice Zamku Ostrogskich w czasie remontu
  • Wnętrza Zamku Ostrogskich
  • Wnętrza Zamku Ostrogskich w czasie remontu
Jak mrowisko - tak wygląda teraz Zamek Ostrogskich, w którym za niecałe dwa miesiące ma być gotowe Muzeum Fryderyka Chopina. Zdążą do 1 marca czy trzeba będzie odegrać "Marsz żałobny"?
Wszędzie kręcą się robotnicy, lecą iskry z piłowanych rur, sypie się pył z tynków gładzonych papierem ściernym. - 1 marca, w 200-lecie urodzin Fryderyka Chopina, minister kultury otworzy obiekt. Na pewno zdążymy - zapewnia Alicja Knast, kurator muzeum.

"Gazeta" biła na alarm, że wielka gala w Rok Chopinowski może w tym miejscu nie wypalić. Pogoda nie sprzyja betoniarzom i kamieniarzom, którzy muszą odtworzyć zdemontowane tarasy i schody przed zamkiem. Pracują pod płachtą rozpiętą na rusztowaniu. Koksowników brak.

Pompejańskie malowidła jak nowe

Muzeum w budowie zaprosiło "Gazetę" na inspekcję. Przesłanie jest proste: - Zdążymy, niedowiarki.

Z holu wejściowego wspinamy się więc na piętro. Idziemy po reprezentacyjnych schodach z kutą z żelaza ozdobną balustradą. Z boku udało się wcisnąć drugie schody i przeszklony szyb windy (jeszcze niegotowa). Co chwila mijamy robotników. Zwracamy uwagę na dekoracje sztukatorskie ścian i sufitów.

- Cały ten wystrój pochodzi z czasów odbudowy Zamku Ostrogskich w 1954 r., ale jest wzorowany na przedwojennym - przypomina Jarosław Grzegory, architekt i autor przekształcenia zabytku w nowoczesny obiekt muzealny najeżony elektroniką.

Pokazuje nam odrestaurowane sale pierwszego piętra. Malowidła z motywami kwiatowymi zdobiące ściany pompejańskie do niedawna były ledwo widoczne, zaś sztukaterie na sufitach - popękane i pokryte wieloma warstwami farby. - Konserwatorzy odskrobywali je skalpelami. To była mozolna praca. Proszę spojrzeć na te misterne kwiaty i liście - pokazuje architekt.

Efekt jest znakomity. W jednej z sal sufit ujęty jest w ramę z liści, które dodatkowo pozłocono. Wokół plafonów fruwają stada gołych bobasów z instrumentami muzycznymi.

Klatka i czarne pudło śmierci

Na drugim piętrze sale też są już odrestaurowane. Pracuje tu międzynarodowa ekipa wstawiająca do wnętrz elementy przyszłej ekspozycji. Zaprojektowało ją włoskie studio Migliore+Servetto z Mediolanu. W niedużej sali obok schodów zmontowano czarną metalową konstrukcję przypominającą klatkę. - Na dzikie zwierzęta? - żartujemy.

Alicja Knast patrzy na nas z politowaniem. - Ta sala poświęcona będzie śmierci Chopina - oznajmia. - Pogrążona w mroku, całkowicie wytłumiona. To ma być efekt grobowej ciszy. Wyeksponujemy pośmiertną maskę kompozytora z utrwalonym grymasem cierpienia, kosmyk włosów i inne memorabilia istotne w polskiej kulturze vanitas.

Konstrukcja przyjechała w kawałkach z Treviso koło Wenecji, gdzie belgijska firma Meyvaert Glass Engineering przygotowuje dla muzeum gabloty wystawowe. Zwracamy uwagę, że "klatka" zapowiadająca wielkie czarne pudło wypełniła wnętrze sali i zasłoniła bogaty wystrój: malowidła, sztukatorskie girlandy i łby kozłów. Żeby je zobaczyć, trzeba być "człowiekiem gumą", który wciśnie się między ścianę a nową konstrukcję. - Rozważamy zastosowanie luster, żeby odbijały te detale - mówi na to Alicja Knast.

Wchodzimy do dawnej sali koncertowej, największej w Zamku Ostrogskich. Przez ogromne okna widać z jednej strony Powiśle, z drugiej - nowy budynek biurowy Centrum Chopinowskiego (nadal trwa budowa podziemnego łącznika z muzeum). Jarosław Grzegory jest dumny, że udało się ukryć wszystkie instalacje wentylacyjne. - Schowaliśmy je w ścianach, a pod dachem są jeszcze dwa piętra wentylatorni - zdradza.

Niebawem salę koncertową wypełni ekspozycja poświęcona osobowości Chopina.

Bez Złotej Kaczki

Ogromne wrażenie robią kazamaty Zamku Ostrogskich ukryte w ceglanym bastionie. Te pod zamkowym tarasem były zasypane gruzem i ziemią, w dodatku regularnie zalewane deszczówką. Inne służyły za graciarnię. - Po usunięciu gruzu udało się uzyskać trzy wspaniałe sale przykryte kolebką. Mają po dziewięć metrów wysokości. W jednej z nich będą się odbywać koncerty - zapowiada architekt.

Mury i sklepienia ze starej cegły przetykanej głazami pochodzą głównie z XVIII w. Pieczołowicie je odrestaurowano, osuszono i zabezpieczono przed wilgocią. Dobrą akustykę sali koncertowej zapewni podłoga wyłożona kostką z czarnego dębu, pod którą umieszczono rezonansowe kasetony z modrzewia. By dźwięk dobrze się rozchodził, nad sceną zawieszono szklany ekran, a pod sklepieniem będą rozsuwane drewniane żaluzje. Tak doradziła specjalistka od akustyki Ewa Więckowska-Kosmala.

Pozostałe pomieszczenia w kazamatach wybrukowano bazaltem w grafitowym kolorze. Przeznaczone są pod ekspozycje. Zwiedzający będą się mogli przemieszczać także po szklanych trapach i schodach. W części piwnic, położonej już poniżej poziomu jezdni Tamki, popłynie woda. Cienka, kilkucentymetrowej głębokości tafla ma przypomnieć warszawską legendę o podziemnym jeziorze i Złotej Kaczce.

- Wpuścicie gumową kaczuszkę?

- Nie przewidujemy - oponuje architekt.

Zobacz także: Skarpa Wiślana pięknieje. Dzięki Chopinowi



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

  • Wre praca w Centrum Chopinowskim - zdążą na 200... ogabignac 13.01.10, 11:46

    Jako fachowiec przyjrzałem się na fotografiach organizacji robót.Nie mają betoniarki tylko mieszają zaprawę łopatami.Nie mają ogrzewania - pracownicy firmy remontowej marzną i pracują w »