Czy bary z podziemi Centralnego powinny zniknąć?

Michał Wojtczuk
22.01.2010 aktualizacja: 2010-08-11 18:16
A A A Drukuj
Takich barów w podziemiach ma nie być - twierdzą władze kolei Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Kolejarze zapowiedzieli, że z podziemi Dworca Centralnego mają zniknąć wszystkie bary. Dlatego żeby było czyściej czy dlatego że tak jest najłatwiej?
W środę PKP przedstawiły koncepcję modernizacji Dworca Centralnego. Ma być czyściej, widniej i przestronniej. W podziemiach mają pojawić się nowe jasne sufity, zniknąć mają za to wszystkie bary, punkty z kebabami, minirestauracje z potrawami azjatyckimi czy kuchni polskiej. Jest ich w sumie blisko 20. Jedyne jedzenie, jakie będzie można kupić w podziemiach dworca po modernizacji, to gotowe kanapki albo ciastka w kawiarniach.

Czekanie na głodno

Kolej argumentuje m.in. tym, że zapachy spalenizny i przepalonych tłuszczy w podziemiach dworca nie należą do przyjemnych. Z drugiej strony niejeden podróżny, czekając na swój pociąg (zwłaszcza spóźniający się), chętnie zjadłby coś ciepłego. Czy nie wystarczyłoby zainstalowanie w podziemiach wydajnego systemu wentylacji? Technicznie da się to zrobić. Na jesieni ubiegłego roku w Złotych Tarasach obok Dworca Centralnego uruchomiono McDonalda w miejscu, które było projektowane nie pod gastronomię, lecz na biura. Żeby mogła działać, w budynku przebito m.in. dodatkowe piony wentylacyjne. McDonald działa także w przejściu podziemnym pod skrzyżowaniem Al. Jerozolimskich i al. Jana Pawła II.

- Zapachy z tego lokalu nie są dolegliwe, wydaliśmy sporo pieniędzy na infrastrukturę, w tym na wentylację - mówi Krzysztof Kłapa, rzecznik McDonald's.

- Nie widzę powodu, żeby McDonald miał zniknąć - mówi Zbigniew Woźniak, dyrektor Warszawskich Przejść Podziemnych, które zarządzają przejściem obok Centralnego. - Nie mam też w planach rozwiązywania umów z innymi punktami gastronomicznymi na naszym terenie: pizzerią, kebabem czy restauracją z kuchnią polską. Dbaliśmy o to, żeby miały prawidłową wentylację i kanalizację, żeby nie emanowały zapachami.

Śmieci i ścieki

Jednak Michał Wrzosek, rzecznik PKP, podkreśla, że w podziemiach dworca bary nie mogą zostać, bo zapachy to tylko jeden z problemów. Paweł Szychman, dyrektor Rejonu Dworców Kolejowych w Warszawie, precyzuje: - Przepisy nie pozwalają na zrzucanie tłuszczy do kanalizacji. Bary muszą mieć separatory. Podczas kontroli nawet je pokazują. Tyle że jak wyjdzie inspektor, to zdarza się, że dla oszczędności są one odłączane, a niedozwolone ścieki lądują w kanalizacji - opowiada. Zamiast rygorystycznie sprawdzać, czy najemcy przestrzegają przepisów, kolejarze wolą przenieść gastronomię na antresolę od strony Emilii Plater, gdzie kiedyś działała restauracja i jest przemysłowy separator tłuszczu.

- Powstanie tam coś w rodzaju tzw. food courtu takiego jak w galeriach handlowych. Tam też punkty gastronomiczne nie mieszają się z innymi sklepami, wszystkie są razem - przekonuje rzecznik Wrzosek.

Kebab? Dwa piętra wyżej

Cała antresola ma blisko 2 tys. m kw., na gastronomię będzie można przeznaczyć mniej więcej połowę tej powierzchni. Zmieści się tam pewnie tylko kilka barów lub restauracji. Żeby tam dotrzeć z peronu, trzeba wejść po schodach na poziom -1, potem po schodach do hali głównej, a stamtąd kolejnymi schodami na antresolę. To niewygodne i zajmuje dużo czasu.

- To prawda, bary nie będą tak pod ręką jak teraz - przyznaje Michał Wrzosek. - Ale my nie chcemy, żeby było tak jak teraz. Także dlatego, że ludziom, którzy kupują kebaby czy zapiekanki, zawsze coś spadnie na podłogę. Rocznie przez Centralny przewija się 16 mln ludzi. Niech 5 proc. kupi zapiekankę, a co dziesiątemu z nich coś upadnie, to już generuje konkretne koszta utrzymania dworca - mówi rzecznik PKP. Twardo zapowiada, że nie ma odwrotu od przeniesienia barów na antresolę. - W ramach modernizacji zamontujemy na dworcu spójny, czytelny i profesjonalny system komunikacji, który pokieruje na antresolę, a nawet poda informację o tym, ile czasu zajmie dotarcie do niej. A będzie trwało krócej niż dziś, bo między antresolami a peronami chcemy przebić windy - obiecuje.

Nie wyrzucajcie wszystkiego
Z planów remontu Dworca Centralnego wynika, że jego autorzy pociągami raczej nie jeżdżą. Planują, że dworzec będzie jasny i pachnący, ale chcą to osiągnąć, wyrzucając wszystko, co służy spieszącym się podróżnym - nie tym, co przyjadą tu raz na Euro, ale tym, którzy przemieszczają się tu codziennie. Mają zniknąć bary, a przy okazji znajdujące się tuż przy peronach kioski i księgarnie. Może będzie i szerzej, ale chyba nie wygodniej?
Wygodnie to jest kupić sobie dwie minuty przed odjazdem lekturę na podróż. A w tych księgarenkach przy peronach naprawdę mają nowości.
Poza tym kioski z gazetami i księgarnie nie są ani z krainy ciemności, ani smrodu.
Agata Żelazowska



Przeczytaj także: Jest ostateczny projekt liftingu Dworca Centralnego



Podziel się