Drogowcy mówią nie bluszczowi na Centrum Chopinowskim
25.01.2010
aktualizacja: 2010-01-24 21:08
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Elewacje Centrum Chopinowskiego przy Tamce miały porastać pnącza. Zarząd Dróg Miejskich postawił ultimatum: albo płacicie za zajęcie pasa drogi, albo na rośliny zgody nie będzie.
ZOBACZ TAKŻE
- Bluszcz wyrośnie przy Tamce. Tęgie głowy się dogadały (02-02-10, 09:00)
- Tydzień wielkich koncertów w Warszawie (18-02-10, 09:00)
- "Chopin grany non stop? To żałosny pomysł" (28-01-10, 11:00)
- Z biurowca Metalexportu przy Kruczej został szkielet... (28-01-10, 09:00)
- Rotunda do zburzenia. Co powstanie w jej miejscu? (28-01-10, 09:00)
- Będą grać Chopina przez tydzień bez przerwy - 24h/dobę (27-01-10, 10:00)
- "Chcemy parkingu pod pl. Trzech Krzyży" (27-01-10, 07:00)
- Bluszcz? Szukajcie pieniędzy gdzie indziej (26-01-10, 08:00)
- Wre praca w Centrum Chopinowskim - zdążą na 200-lecie? (13-01-10, 09:00)
- Pocałować klamkę na urodziny Chopina (09-01-10, 11:00)
- Centrum Chopinowskie coraz bliżej (16-07-09, 04:00)
- Centrum Chopinowskie zalała woda. A za miesiąc otwarcie (29-01-10, 21:51)
Żeby bluszcz mógł się zakorzenić i wypuścić pędy, które wczepią się w mury budynku poświęconego Chopinowi, potrzebny jest wąski pas ziemi przy chodniku Tamki. I o tę piędź gruntu toczy się teraz bój między ZDM a architektem.
- Musimy działać zgodnie z przepisami. Wywieranie nacisku na nas nie ma sensu - ucina Urszula Nelken, rzeczniczka ZDM.
Jak zwykle chodzi o pieniądze i gorset przepisów, w których usycha nawet najbardziej romantyczna dusza. Zajęcie kawałka trotuaru tuż przy elewacji wzdłuż całego budynku podpada pod odpowiedni artykuł w Ustawie o drogach publicznych. Nawet jeśli chodziłoby o zabranie pieszym chodnika na grubość dwóch, trzech palców, należy się opłata tak jak np. za postawienie wielkiej reklamy.
- Instytut Chopina za zielone musiałby płacić już po wsze czasy. Doszli do wniosku, że w takiej sytuacji na bluszcz ich nie stać. Za wysoka taksa - martwi się Bolesław Stelmach, który zaprojektował Centrum Chopinowskie. I błaga o pomoc.
Architekt rozpacza, że cała jego idea bierze w łeb. Bo miało być tak. Wysoki budynek Centrum Chopinowskiego ze szkła niejako wyrasta z bazy - fantomu starej "spopielonej kamienicy", która tu kiedyś stała. Jest odtworzona w szarym betonie. - I po niej miały się rozrastać pnącza. Chodziło o uzyskanie romantycznego nastroju - mówi Stelmach.
Taka jest bowiem muzyka Chopina. Organiczne, a nie sztuczne bluszcze wtapiałyby się w zieloną Skarpę Warszawską. Ponadto mamy 200-lecie urodzin kompozytora i jego rok jest hucznie obchodzony w Polsce i na świecie. Takie argumenty w ogóle nie trafiają do serc urzędników. Oni mają ustawy, paragrafy, artykuły, kodeksy, kontrole itd.
- Panie dyrektorze, prosimy o dyspensę. Nie naliczajmy taksy bluszczom i Instytutowi Chopina. Chcemy odrobiny romantyzmu - zaapelowaliśmy do inż. Mirosława Kazubka, dyrektora ds. inwestycji w ZDM.
- Zapewniam pana: jestem romantyczny z natury - odpowiedział. - Ale jeśli mamy zajęcie pasa drogowego, to muszę pobrać opłatę, bo jeśli tego nie zrobię, ktoś się do mnie dobierze i będzie dowodzić, że ograbiłem miasto z pieniędzy - przekonuje.
W tym konflikcie mamy drugie dno. W projekcie budowlanym jest napisane czarno na białym, że "w pasie drogowym ul. Tamka, wzdłuż elewacji północnej projektowanego budynku", przewiduje się wykonanie "opaski szerokości ok. 30 cm". To z niej wyrastać mają bluszcze. Co prawda 30 cm jest już we władaniu ZDM, ale ten urząd "projekt obsługi komunikacyjnej budynku w zakresie ul. Tamka" zatwierdził cztery lata temu. Na tym dokumencie widnieje pieczątka i podpis właśnie dyrektora Kazubka.
- Mamy gotową instalację do automatycznego podlewania. Czy Warszawa nie może podarować tych bluszczy Chopinowi i mieszkańcom? Chodzi o 30 cm wzdłuż elewacji budynku. Bez zieleni ideę romantyzmu szlag trafi - apeluje Bolesław Stelmach.
- Nie jesteśmy adresatem tego postulatu. Musimy działać zgodnie z ustawą o drogach publicznych - powtarza Urszula Nelken z ZDM.
- Musimy działać zgodnie z przepisami. Wywieranie nacisku na nas nie ma sensu - ucina Urszula Nelken, rzeczniczka ZDM.
Jak zwykle chodzi o pieniądze i gorset przepisów, w których usycha nawet najbardziej romantyczna dusza. Zajęcie kawałka trotuaru tuż przy elewacji wzdłuż całego budynku podpada pod odpowiedni artykuł w Ustawie o drogach publicznych. Nawet jeśli chodziłoby o zabranie pieszym chodnika na grubość dwóch, trzech palców, należy się opłata tak jak np. za postawienie wielkiej reklamy.
- Instytut Chopina za zielone musiałby płacić już po wsze czasy. Doszli do wniosku, że w takiej sytuacji na bluszcz ich nie stać. Za wysoka taksa - martwi się Bolesław Stelmach, który zaprojektował Centrum Chopinowskie. I błaga o pomoc.
Architekt rozpacza, że cała jego idea bierze w łeb. Bo miało być tak. Wysoki budynek Centrum Chopinowskiego ze szkła niejako wyrasta z bazy - fantomu starej "spopielonej kamienicy", która tu kiedyś stała. Jest odtworzona w szarym betonie. - I po niej miały się rozrastać pnącza. Chodziło o uzyskanie romantycznego nastroju - mówi Stelmach.
Taka jest bowiem muzyka Chopina. Organiczne, a nie sztuczne bluszcze wtapiałyby się w zieloną Skarpę Warszawską. Ponadto mamy 200-lecie urodzin kompozytora i jego rok jest hucznie obchodzony w Polsce i na świecie. Takie argumenty w ogóle nie trafiają do serc urzędników. Oni mają ustawy, paragrafy, artykuły, kodeksy, kontrole itd.
- Panie dyrektorze, prosimy o dyspensę. Nie naliczajmy taksy bluszczom i Instytutowi Chopina. Chcemy odrobiny romantyzmu - zaapelowaliśmy do inż. Mirosława Kazubka, dyrektora ds. inwestycji w ZDM.
- Zapewniam pana: jestem romantyczny z natury - odpowiedział. - Ale jeśli mamy zajęcie pasa drogowego, to muszę pobrać opłatę, bo jeśli tego nie zrobię, ktoś się do mnie dobierze i będzie dowodzić, że ograbiłem miasto z pieniędzy - przekonuje.
W tym konflikcie mamy drugie dno. W projekcie budowlanym jest napisane czarno na białym, że "w pasie drogowym ul. Tamka, wzdłuż elewacji północnej projektowanego budynku", przewiduje się wykonanie "opaski szerokości ok. 30 cm". To z niej wyrastać mają bluszcze. Co prawda 30 cm jest już we władaniu ZDM, ale ten urząd "projekt obsługi komunikacyjnej budynku w zakresie ul. Tamka" zatwierdził cztery lata temu. Na tym dokumencie widnieje pieczątka i podpis właśnie dyrektora Kazubka.
- Mamy gotową instalację do automatycznego podlewania. Czy Warszawa nie może podarować tych bluszczy Chopinowi i mieszkańcom? Chodzi o 30 cm wzdłuż elewacji budynku. Bez zieleni ideę romantyzmu szlag trafi - apeluje Bolesław Stelmach.
- Nie jesteśmy adresatem tego postulatu. Musimy działać zgodnie z ustawą o drogach publicznych - powtarza Urszula Nelken z ZDM.
Zobacz jak rośnie Centrum Nauki Kopernik
-
Re: Drogowcy mówią nie bluszczowi na Centrum Chop
krwe
25.01.10, 09:43
no jasne, w mieście bluszczyk kto by pomyślał!!!beton, płoty, szkło i stal, to jest miasto dla prawdziwego warszawiaka !»
-
Chciwa Gronkiewicz-Waltz nie ma pojęcia, że
w.i.l
25.01.10, 11:51
był jakiś Szopen.To dla niej nie ma znaczenia.Liczy się KASA za 30 cm chodnika!Usunąć tę panią z bufetu.»
-
ludzie niedługo będziecie głosowali, tylko czy
do100jnik
25.01.10, 15:24
od HGW lepszy byłby kaczor czy yes, yes, yes i tu mamy problem, a możeposzukać innego rozwiązania i obdarować miasto bluszczami, w ten sposób miastonie tylko nie pobierze pieniędzy, ale i »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


