Żelazowa Wola już na europejskim poziomie
- Beethoven spotyka Chopina i Schumanna na festiwalu (12-02-10, 00:00)
- Ceny biur spadają, pozycja Warszawy w rankingu też (23-02-10, 11:01)
- Sukces przerósł władze muzeum? Odpowiadają na zarzuty (25-08-11, 14:00)
- Nowa Żelazowa Wola. Piękna i nowoczesna! (14-05-10, 17:00)
- Wojna o zabytkowy Otwock: konserwator kontra mieszkańcy (26-02-10, 09:00)
- Nowy banknot: dwudziestozłotówka z Chopinem (22-02-10, 13:30)
- Tłumy przyszły świętować urodziny Danuty Szaflarskiej (22-02-10, 11:00)
- Muzyczny maraton z Chopinem: będą grali przez 7 dni (22-02-10, 08:00)
- Muzeum Chopina: otwarcie w marcu, zwiedzanie w kwietniu (18-02-10, 09:00)
- Centrum Chopinowskie zalała woda. A za miesiąc otwarcie (29-01-10, 21:51)
- Odtworzą mieszkanie Chopina w stary kampusie UW? (18-02-10, 09:00)
- Sezon turystyczny zaczynamy zwykle koło Wielkanocy, lecz teraz sytuacja jest wyjątkowa. Trudno, żeby w takim dniu dom kompozytora był zamknięty - mówi Alicja Knast, kustosz Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie, którego oddziałem jest dom urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli. - Park i dworek udostępniamy za darmo. Bilety wstępu wprowadzimy dopiero w kwietniu, gdy uroczyście otworzymy wszystkie obiekty.
Żelazową Wolę odwiedzają turyści z całego świata, latem nawet 2 tys. osób dziennie. Do niedawna witał ich przy bramie połatany mur. Dalej była drewniana buda z pamiątkami i aleja do dworku zalana asfaltem. Krzywe chodniki w parku przypominały tor przeszkód, a w samym domu kompozytora czas zatrzymał się w głębokim PRL-u. Na koncertach w dworku panował nieraz taki tłok, że słuchacze siedzieli wręcz na plecach pianistów.
- Utrapieniem były też strome schody na poddasze, gdzie artyści mieli garderobę. Panie w długich sukniach spadały z tej "drabiny" - wspomina Tadeusz Owczuk, kierownik domu Chopina.
Z zapyziałego muzeum w instytucję XXI w.
Ale to już przeszłość. Z okazji Roku Chopinowskiego kosztem 71 mln zł wyłożonych przez Ministerstwo Kultury miejsce urodzin kompozytora z zapyziałego muzeum zmienia się w instytucję na miarę XXI w. Choć w parku widać jeszcze robotników, koparki i tymczasowe płoty, prawie wszystko jest gotowe. - Czekamy tylko na zejście śniegów, by dokończyć porządkowanie parku i budowę estrady nad Utratą - planuje Andrzej Sułek, dyrektor Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, który jest inwestorem trwających od 2005 r. prac. Najpierw gruntownie wyremontowano dworek - osuszono ściany, wzmocniono fundamenty, wymieniono wszystkie tynki i instalacje, rynny i gont na dachu. Potem zajęto się rewaloryzacją przedwojennego parku i budową na jego obrzeżach nowych pawilonów z drewna, szkła i polnych głazów według projektu lubelskiej pracowni Stelmach i Partnerzy. Dwa najważniejsze powstały w sąsiedztwie bramy - w jednym będzie recepcja z kasą, sklepikiem i kawiarnią, w drugim sala koncertowa i restauracja.
- Będziemy je oddawać stopniowo. W połowie marca zacznie działać sklep z pamiątkami i wydawnictwami. Na początku kwietnia uruchomimy kawiarnię i restaurację, potem kasę biletową - wylicza Alicja Knast.
Uroczyste otwarcie całego kompleksu nastąpi 23 kwietnia - w 200. rocznicę chrztu Chopina. Wtedy też zwiedzający zobaczą nową aranżację wnętrz dworku. Obecna - sprzed kilkudziesięciu lat - próbuje udawać wystrój z czasów kompozytora.
Ostatnio tak wielkie zmiany zaszły tu w latach 30. XX w., wywołując gorące spory. Czy tak będzie i tym razem?
- Na pewno rozgorzeją dyskusje. Bo wszystko co nowe, zwłaszcza w tak ważnym dla Polaków miejscu, wzbudza emocje - twierdzi Tadeusz Owczuk, który od wielu lat kieruje Domem Urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli.
- Ufam odbiorcom i wierzę, że dla każdego, kto w sztuce architektury próbuje odnaleźć odbicie dzisiejszego życia, będą to przestrzenie zrozumiałe - mówi projektant Bolesław Stelmach.
Jedno wiadomo na pewno: ani dworek, ani otaczający go sześciohektarowy park nie wyglądają jak 200 lat temu. Dom, w którym urodził się Chopin, był skromną oficyną nie istniejącego dziś dworu hrabiostwa Skarbków. U nich pracowali rodzice kompozytora. Przypominał raczej wiejską chałupę. Jego obecny kształt z kolumnowym gankiem i wysokim poddaszem to efekt przebudowy z lat międzywojennych. Nie inaczej jest z parkiem. To znakomity przykład modernistycznego założenia krajobrazowego z lat 30. XX w. Jego twórca - prof. Franciszek Krzywda-Polkowski - musiał jednak stawić czoła ostrej krytyce, bo przecież w czasach Chopina park był zupełnie inny.
Sprawcą najnowszych zmian jest architekt Bolesław Stelmach, szef pracowni Stelmach i Partnerzy z Lublina. Jego projekt rewaloryzacji zaniedbanego zespołu dworsko-parkowego wygrał międzynarodowy konkurs w 2006 r. Już wtedy pojawiły się głosy, że zaproponowane przez architekta nowe budynki "nie są w charakterze Żelazowej Woli" i mogą "zakłócić zabytkowe założenie". Bolesław Stelmach zapewniał, że jest wręcz przeciwnie. Czy miał rację? Od dziś każdy może się przekonać na własne oczy.
Mostek i pergole w parku
Nową jakość widać już przy głównej bramie. Powstały tu dwa najważniejsze budynki obsługi turystycznej. Na prawo od bramy, w miejscu rozebranych szklarni wzdłuż ogrodzenia parku, wyrósł długi parterowy pawilon recepcyjny o prostej kubicznej bryle. Ma elewacje ze szkła, drewna kanadyjskiej daglezji i mazowieckiego kamienia polnego. Pomieści kasy biletowe, sklep z pamiątkami i wydawnictwami chopinowskimi, a także małą ekspozycję i salę multimedialną do wyświetlania krótkiego filmu o Żelazowej Woli. - Dla turystów będzie to wstęp do dalszego zwiedzania - mówi Tadeusz Owczuk. W osobnej części znajdzie się kawiarnia.
Drugi z nowych pawilonów Stelmach ulokował na lewo od wejścia, gdzie wcześniej było mało estetyczne zaplecze administracyjno-gospodarcze (przeniesiono je do nowych budynków na dokupionej działce obok parku). Zastosował te same materiały. Szklano-drewniano-kamienny pawilon dokleił jednak do przedwojennej kotłowni adaptowanej na zaplecze przyszłej restauracji. Nowy budynek będzie służyć nie tylko gastronomii. Wstawione w środek pudło ze ścianami z polnych otoczaków to sala koncertowa z 80 miejscami na widowni.
- Te nowe domy są tylko obojętnym tłem, zadaszeniem na słupach, rodzajem namiotu nad funkcjami niezbędnymi w dzisiejszych czasach dla obsługi turystycznej parku z dworkiem. Poza tym nic nie znaczą, o niczym nie opowiadają, a gdy drewno daglezji zszarzeje, wtopią się w krajobraz - planuje Bolesław Stelmach.
Z przedwojennych budynków administracyjnych pozostał jeszcze jeden, bezpośrednio przylegający do bramy. Jego parter adaptowano na siedzibę ochrony, a piętro na dwa apartamenty dla goszczących w Żelazowej Woli artystów.
Nie lada przedsięwzięciem była rewaloryzacja parku. Bolesław Stelmach postanowił nie tylko zachować modernistyczne założenie prof. Franciszka Krzywdy-Polkowskiego, ale też dokończyć to, czego tamten projektant nie zdążył zrealizować z powodu wojny. Już teraz można spacerować po przerzuconym nad przepływającą przez park Utratą nowym drewnianym mostku i oglądać ukończone pergole ze słupami z cegły i kamienia. Niebawem nad rzeką gotowy będzie amfiteatr ze ceną na półwyspie i widownią po drugiej stronie wody. Na odtworzenie czeka jeszcze tzw. oś mauzoleum na tyłach dworku, lecz to wymaga przesunięcia stojącego dziś na jej środku pomnika kompozytora z 1969 r. Porządkując park, wycięto samosiejki zniekształcające jego kompozycję, dosadzono za to brakujące drzewa i krzewy. Zerwano asfaltowe nawierzchnie, zastępując je żwirowymi, wyremontowano schody i murki. Na obrzeżach stanęły dwa drewniane kubiki toalet, a spod śnieżnej pierzyny sterczą setki metalowych słupków pokrytych rdzawym nalotem. - To oprawy wymaganych przez przepisy lamp oświetlających ścieżki. Ważniejsza od nich będzie jednak iluminacja zieleni - zaznacza Bolesław Stelmach.
Zmiany w parku już wpływają na okolicę. Po drugiej stronie drogi za pieniądze wojewody wyremontowano parking i odnowiono stragany z pamiątkami. Szkoda tylko, że z ich sąsiedztwa nie znikły szpetne budy. Vis a vis bramy parku Magda Gessler buduje restaurację. A w pobliskim Brochowie, gdzie 23 kwietnia 1810 r. ochrzczono przyszłego kompozytora, Narodowy Instytut Fryderyka Chopina odrestaurował zabytkowy kościół.
Prymas o Chopinie
To, co nam pozostawił jako owoc swego geniuszu, jest skarbem, który przetrwa wieki - powiedział wczoraj prymas Polski abp Henryk Muszyński, który w wyremontowanej właśnie bazylice św. Krzyża przewodniczył ekumenicznej mszy św. rozpoczynającej Rok Chopinowski. Zgodnie z wolą kompozytora tu spoczywa jego serce. Mszę za Fryderyka Chopina odprawiono też w sąsiednim kościele Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu, gdzie - jak wynika z nekrologu zamieszczonego w piątkowej "Gazecie" - "kompozytor w latach 1825-26 grał na organach do mszy".
Przeczytaj także: Rok Chopinowski w Warszawie
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
-
Nareszcie!
stanczykowo
22.02.10, 10:27
Cały świat umie przerobić byle wydarzenie lokalne na złoto (i to wydarzenietypu: "tu pierdnął ktoś sławny" wystarcza do rozkręcenia wielkiego biznesu). Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że gdyby»
-
Żelazowa Wola już na europejskim poziomie
julianp
25.07.11, 14:28
Zgadzam się, na europejskim poziomie, czyli komercja, komercja, komercja. Byłem tam ze swoją znajomą w ubiegłym roku niedługo po otwarciu. Malutki dworek ginie wśród monumentalnych »
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


