Targi w Cannes: obowiązkowe targowisko próżności

Michał Wojtczuk
20.03.2010 aktualizacja: 2010-03-19 22:50
A A A Drukuj
Targi w Cannes fot. Michał Wojtczuk
Targi w Cannes to nie tyle okazja do biznesowych rozmów, ile sposób na zareklamowanie miasta. Kto tam nie pojedzie, traci szansę na podszepnięcie ciepłych słów o sobie wielkim graczom rynku nieruchomościowego. Warszawa tej okazji nie przegapiła.
SERWISY
Obecność na zakończonych w piątek targach nieruchomości w Cannes jest kluczowa dla profesjonalistów z branży deweloperskiej, bankowej czy inwestycyjnej. Dlatego do Cannes przyjechało kilkanaście tysięcy ludzi, płacąc półtora tysiąca euro za wejściówkę.

- Nie wszyscy gracze rynku nieruchomości podejmują decyzje na podstawie tabelek, niektórzy cenią też osobisty kontakt i możliwość wyrobienia sobie opinii o osobach, które rządzą miastem - przekonuje Tomasz Andryszczyk, rzecznik stołecznego ratusza. - Obecność na targach to dla Warszawy szansa na to, żeby rozpowszechnić wśród liderów opinii i decydentów rynku nieruchomości pozytywny komunikat o sytuacji gospodarczej miasta i planach inwestycyjnych. Ta impreza ma bowiem bardzo mocny wymiar marketingowy. Jak cię na targach nie ma albo twoje stoisko jest mniejsze niż w zeszłym roku, to jest to odbierane jako zły sygnał.

W tym roku po raz pierwszy od kilkunastu lat Warszawa przeniosła swoje stoisko z parteru pałacu festiwalowego na pierwsze piętro. Powstał tam polski zakątek - obok stołecznego stoiska rozstawił się też Poznań, Wrocław, Gdańsk i Kraków. Wielu gości targów zatrzymywało się przy tym zakątku, bo na pierwszym piętrze nie było tak duszno jak na najtłumniej odwiedzanym parterze (tam swoje stoisko urządziło województwo wielkopolskie oraz działające wspólnie województwa ściany wschodniej). Na dodatek za stoiskami polskich miast na piętrze rozciągał się taras z widokiem na plażę i Morze Śródziemne, co sprawiało, że goście targów w tym miejscu zwalniali.

Skwapliwie z tego korzystała obsługa stanowisk - warszawskie hostessy podsuwały gadżety (antystresowe piłeczki i ołówki z chopinowskim motywem), a gdańskie częstowały zimnym piwem.

Warszawa za miejsce na targach zapłaciła pół miliona złotych, drugie tyle zaś wydała na wystrój stoiska. - Gdybyśmy mieli w inny sposób dotrzeć do liderów opinii obecnych na targach, wyszłoby dużo drożej. Tutaj wszyscy byli na miejscu - przekonuje Tomasz Andryszczyk.

Stołeczne stoisko nie mogło konkurować z konstrukcjami największych wystawców. Co ciekawe, najwięcej miejsca wcale nie zajmowały największe metropolie. Ogromny namiot z gigantyczną makietą ustawił rosyjski Kraj Krasnodarski. Wielkie makiety wystawiła też Marsylia i inne rosyjskie miasto Niżnyj Nowgorod. Na tym ostatnim stoisku zapewniano, że to właśnie w tym mieście odbędą się mecze piłkarskich mistrzostw świata. Jedyną niewiadomą jest tylko, czy będzie to w 2018, czy w 2022 r. Rosyjski Kazań był tak zdesperowany, by zaistnieć wyraźnie na targach, że zasponsorował kurtki ochroniarzy. Koreańskie miasta chwaliły się hurtowymi ilościami wieżowców, jakby kryzys nieruchomościowy był tylko złym snem. Na tym tle warszawski zakątek ozdobiony sylwetką Stadionu Narodowego prezentował się dość skromnie, ale dobrze wykorzystany atut tarasu przemawiał jednak na jego korzyść.

Warszawscy urzędnicy wykorzystali obecność w Cannes do kreowania wizerunku miasta, które oszczędził globalny kryzys. Zwracali uwagę na spektakularne inwestycje, którymi na targach pochwalili się prywatni deweloperzy. Firma Ghelamco właśnie we Francji po raz pierwszy publicznie pokazała makietę 220-metrowego wieżowca Warsaw Spire, który chce postawić obok Hiltona przy Grzybowskiej. Poinformowała, że właśnie dostała pozwolenie na budowę i zamierza rozpocząć inwestycję jeszcze w tym roku. Z kolei BBI Development chwaliło się pozwoleniem na budowę 90-metrowego wieżowca z galerią handlową na miejscu Supersamu, również zapowiadając start inwestycji za kilka miesięcy.

Takie informacje na targach to sygnały dla inwestorów, że w stolicy Polski opłaca się budować kolejne wieżowce, bo jest u nas pobyt na biura. - Ponieważ w Cannes są najbardziej liczący się deweloperzy, więc jest szansa, że zdecydują się kupić w Warszawie działkę i wznieść kolejne gmachy.

Polska była gościem honorowym targów. - Jeszcze nigdy w Cannes nie mówiło się tyle o Polsce i polskich miastach - mówi Tomasz Andryszczyk. - Byliśmy obecni w biuletynach targowych, a dobra kondycja ekonomiczna Polski i względnie dobra polskich samorządów przedarła się do świadomości liderów opinii. Miła jest pozycja najlepszego ucznia w klasie. Musimy korzystać z dobrej opinii o polskiej gospodarce. Już na umówione na maj pierwsze rozmowy w sprawie obecności na targach w 2011 r.

Przeczytaj także: 220-metrowy wieżowiec Warsaw Spire powstanie na Woli



Podziel się