Prestiżowy konkurs architektoniczny skończy się skandalem?

Michał Wojtczuk
27.03.2010 aktualizacja: 2010-03-26 20:37
A A A Drukuj
Wizualizacja Muzeum Historii Polski
Najbardziej prestiżowy konkurs architektoniczny ostatnich lat - na Muzeum Historii Polski - jest o krok od zakończenia się skandalem. Zapodziały się pieniądze na wypłatę nagród dla laureatów konkursu. Werdykt zaś przegrani zaskarżyli do sądu
SERWISY
Konkurs na muzeum zawieszone na kładce nad Trasą Łazienkowską ogłoszono w ubiegłym roku. Było to pierwsze w historii Polski postępowanie, które objęła swoim patronatem Międzynarodowa Unia Architektów. Rocznie wybiera ona tylko pięć-sześć konkursów na całym świecie. Prace nadesłało 324 architektów z całego świata, nie zabrakło sław takich jak Zaha Hadid. Zwycięzcą został pracujący w Luksemburgu Polak Bohdan Paczowski. Za zdobycie pierwszej nagrody miał dostać 70 tys. euro. Drugie miejsce zajęła pracownia Mirosława Jednacza i jej nagroda wynosiła 30 tys. euro, trzecie - Jakub Krzyczkowski, który miał dostać 20 tys. euro. Ponadto każda z dziesięciu pracowni, które zostały dopuszczone do drugiego etapu konkursu, miała zagwarantowane 20 tys. euro tytułem zwrotu kosztów przygotowania koncepcji.

Żaden z architektów nie zobaczył dotąd ani złotówki. - Niezręcznie mi o tym mówić, ale przygotowanie naszego projektu sporo kosztowało. Prestiż prestiżem, jednak przydałyby się pieniądze - mówi laureat jednej z głównych nagród.

- To rzeczywiście trochę żenujące. Nawet biorąc pod uwagę prawa biurokracji, nad tym wydarzeniem należy pochylić się z ubolewaniem - mówi Jacek Lenart, który w konkursie reprezentował Międzynarodową Unię Architektów.

W warunkach konkursu zapisano, że nagrody zostaną wręczone 30 dni po rozstrzygnięciu. - Oficjalnie konkurs został rozstrzygnięty dopiero 26 lutego - dwa miesiące trwało rozpatrywanie odwołań pracowni Jems Architekci oraz zespołu Ewy Kuryłowicz - zaznacza rzecznik muzeum Marek Stremecki. To oznacza, że termin wypłaty pieniędzy upłynął w piątek. - Co kilka dni dzwonimy do Ministerstwa Kultury i dopytujemy się o sprawę nagród - zapewnia rzecznik.

- Czekamy tylko na zgodę z Ministerstwa Finansów na wypłatę pieniędzy - zapewnia Iwona Radziszewska, rzeczniczka Ministerstwa Kultury. - To absolutnie techniczna sprawa, decyzję powinniśmy dostać w ciągu najbliższych dni. Liczymy się z poślizgiem. Góra kilkudniowym - precyzuje.

- Wniosek o tzw. przekwalifikowanie wydatków wpłynął do nas 16 marca. Szukamy teraz, do którego departamentu trafił - mówi rzeczniczka Ministerstwa Finansów Magdalena Kobos.

To niejedyny problem z konkursem. Z protestów przeciwko jego rozstrzygnięciom nie rezygnuje pracownia Ewy i Stefana Kuryłowiczów. - Sąd orzekał w niepełnym składzie, w obu etapach bez udziału architekta krajobrazu, a pierwszą nagrodę jury przyznało wbrew własnym zaleceniom - oburza się Ewa Kuryłowicz. Tłumaczy, że na stronie konkursu widniało zalecenie mówiące o tym, iż "z uwagi na charakter przechowywanych eksponatów (muzeum historii!) trzeba wziąć pod uwagę potrzebę ograniczenia oświetlenia naturalnego w budynku". - A jury w uzasadnieniu przyznania pierwszej nagrody chwaliło "stopień transparentności szklanych ścian pozwalający na oglądanie ekspozycji z odległości". Nagrodzono zatem cechę budynku, która miała być w rozwiązaniach eliminowana - mówi Ewa Kuryłowicz.

Skargę pracowni Kuryłowiczów w lutym odrzuciła Krajowa Izba Odwoławcza z powodów formalnych. Kuryłowiczowie zaskarżyli ten werdykt do sądu okręgowego, żądając, by unieważniono rozstrzygnięcie i anulowano sam konkurs.

Według muzeum rozstrzygnięcie KIO kończy procedurę konkursową, a skarga pracowni Kuryłowiczów może co najwyżej zaowocować jakimś odszkodowaniem.

Przeczytaj także: Muzeum Historii Polski: supermarket czy ikona?



Podziel się

  • Prestiżowy konkurs architektoniczny skończy się... korektor11 27.03.10, 15:34

    Nie chodzi o odszkodowanie, choć pewnie każdy pieniądz dobry, ale o zasadę.Warunki konkursu muszą być niezmienne przez cały czas trwania konkursu aż dojego rozstrzygnięcia. Jeżeli »