Plac Trzech Krzyży: najbardziej rzymski plac Warszawy
15.06.2010
aktualizacja: 2010-06-14 21:40
Gdy przyglądam się projektom nagrodzonym w konkursie urbanistycznym na przebudowę placu Trzech Krzyży, jestem w rozterce. Najchętniej obie wyróżnione prace połączyłbym w jedną - pisze Jerzy S. Majewski
ZOBACZ TAKŻE
- Przebudowa Pl. Trzech Krzyży jak "Mission Impossible" (19-06-10, 13:00)
- Jaki był Plac Trzech Krzyży? Zawsze z kościołem pośrodku (18-06-10, 17:00)
- Luksusowe smaki Hiszpanii na pl. Trzech Krzyży (18-06-10, 12:00)
- Plac Trzech Krzyży i wielu dylematów (17-06-10, 23:30)
- Już dziś debata o przebudowie pl. Trzech Krzyży (17-06-10, 13:00)
- Przebudowa placu Trzech Krzyży - a co z magnoliami? (16-06-10, 10:00)
- Od dziś w księgarniach: Warszawa odlotowych atrakcji (16-06-10, 10:00)
- Jaki plac Trzech Krzyży? Będzie debata (14-06-10, 09:00)
- Plac Trzech Krzyży. Dla pieszych czy samochodów? (09-06-10, 09:00)
- Nowy plac Trzech Krzyży bez fajerwerków (07-06-10, 15:27)
- Znamy wyniki konkursu na nowy plac Trzech Krzyży (07-06-10, 11:42)
- Co dalej z placem Trzech Krzyży? Jest aż 48 pomysłów (14-05-10, 08:00)
SERWISY
SONDAŻ
Plac Trzech Krzyży to dla mnie miejsce magiczne. Centrum wszechświata. Tu spędziłem dzieciństwo, tu mieszkałem potem blisko ćwierć wieku. Plac zawsze kojarzył mi się z wnętrzem katedry pełnej świadków historii. Gdzie się nie obrócić, pamiątka. A to kamienne torsy rycerzy na dziedzińcu Instytutu Głuchoniemych - pozostałość po Łuku Triumfalnym, którym uczczono księcia Józefa Poniatowskiego w 1809 r. A to najstarsze zachowane w Warszawie cokoły latarń z napisami po polsku i rosyjsku.
>>> Przeczytaj też: Jaki plac Trzech Krzyży?
Plac Trzech Krzyży to też mikrokosmos pełen własnych światów. Po jego wschodniej stronie królują białe kołnierzyki. Po zachodniej - urzędnicy ministerialni. Pierzeja północna skupiła lanserskie kawiarnie. W niedzielę przed kościołem ujrzymy grupki głuchoniemych, a wokół pomnika Witosa szaleją deskorolkowcy. Wokół placu ulokowały się sklepy światowych marek o witrynach wyglądających tak, jak powinny wyglądać nowoczesne wystawy sklepowe. Nawet banków tu mniej niż gdzie indziej.
Kościół sercem placu
Ten plac w przestrzeni Warszawy jest dziś jak diament, który należy oszlifować. W ubiegłym tygodniu rozstrzygnięto konkurs urbanistyczno-architektoniczny na koncepcję jego przebudowy. Zorganizował go ratusz, który chce to miejsce zmienić. Zwycięskie prace znacznie różnią się jednak od koncepcji przygotowanej przed kilku laty na zlecenie Michała Borowskiego, ówczesnego naczelnego architekta Warszawy. Borowski chciał zepchnąć cały ruch na zachód od kościoła św. Aleksandra. Wysepka, na której stoi oraz wschodnia strona placu, miała być tylko dla pieszych.
W konkursie wyróżniono dwie prace: Janusza Klikowicza (pierwsza nagroda) i spółki Dawos Krzysztofa Domaradzkiego. Ruch samochodowy tak jak obecnie poprowadzony jest po obydwu stronach placu. I tak jest w moim przekonaniu lepiej. I to z kilku powodów.
* Skupienie sześciu pasów jezdni między kościołem a Ministerstwem Gospodarki zamieniłoby północną stronę placu w komunikacyjny ściek. Jak taki ściek wygląda, łatwo się przekonać na placu Bankowym, który pomimo unikatowej architektury z epoki klasycyzmu trudno nazwać placem.
* Dominantą placu jest klasycystyczny kościół św. Aleksandra odbudowany po wojnie w formie, jaką nadał mu na początku XIX w. Chrystian Piotr Aigner. To właśnie ten kościół organizuje tu przestrzeń. Nadaje mu klasyczną osiowość, i to mimo przesunięcia świątyni w stosunku do osi Alej Ujazdowskich. Miniatura rzymskiego Panteonu jest sercem układu przestrzennego placu.
* Plac zawsze był przejezdny po obydwu stronach kościoła. Przed wojną i jeszcze po wojnie była tu pętla tramwajowa, a do dziś końcowe przystanki mają tu autobusy. Szkopuł w tym, że przed wojną liczbę samochodów przejeżdżających przez plac można było liczyć w dziesiątkach. Więcej było tramwajów i rowerzystów.
W nagrodzonej koncepcji Janusza Klikowicza doceniona została klasyczna osiowość placu. Z kościołem pośrodku, szpalerami strzyżonych drzew, stojących w rzędzie jak żołnierze. Pomysł ma coś z urbanistyki nowożytnego Rzymu. Jest monumentalny i zarazem kameralny. W projekcie Domaradzkiego wydaje się bardziej przytulny, z efektownym założeniem wodnym i miejscem na kawiarniane stoliki wzdłuż północnej ściany. Przyznam, że najchętniej obydwa projekty bym pożenił. Tak, by kościół nadal był klasyczną dominantą i by północna strona placu zamieniła się w opanowany przez kawiarniane stoliki miniplacyk.
Co z niepełnosprawnymi?
Analizując obydwie koncepcje, pełen też jestem obaw. Warto zadać sobie pytanie, czy przy okazji remontu nie znikną cenne drobiazgi rozsiane po placu. Niepokój mój budzi los zaniedbanych dziś cokołów pastorałek z 1907 r. A co z zabytkowymi studzienkami telefonicznymi Pasty? Granitowymi schodami przed gmachem Ministerstwa Gospodarki? Może przy okazji warto też odsłonić widoczny do niedawna, fragment torowiska tramwajowego. Jaki wreszcie los czeka magnolie na placu?
Równie wiele wątpliwości budzi dostępność placu. Złym przykładem jest przebudowa Krakowskiego Przedmieścia, bez ścieżek rowerowych, gdzie do sklepów i budynków zabrakło podjazdów dla wózków inwalidzkich, a potrzeb ludzi niewidzących w ogóle nie uwzględniono. Projektując przebudowę placu Trzech Krzyży, trzeba pamiętać o wszystkich. Głuchoniemych, którzy tu mają szkołę. Niewidomych, dla których powinny być rowki w chodnikach, by mogli je wyczuć laską. Podjazdach dla wózków. O ścieżkach rowerowych, które nie mogą kończyć się na Alejach Ujazdowskich.
Niestety, warszawskie doświadczenia są pod tym względem złe, a przestrzenie publiczne projektowane są tak, jakby miały służyć wyłącznie ludziom młodym, sprawnym i bezdzietnym.
Jaki ma być plac Trzech Krzyży
Zapraszamy na spotkanie z cyklu "Stołeczne debaty na ważne tematy" w czwartek o godz. 19 do siedziby "Gazety" przy ul. Czerskiej 8/10. Wstęp wolny.
>>> Przeczytaj też: Jaki plac Trzech Krzyży?
Plac Trzech Krzyży to też mikrokosmos pełen własnych światów. Po jego wschodniej stronie królują białe kołnierzyki. Po zachodniej - urzędnicy ministerialni. Pierzeja północna skupiła lanserskie kawiarnie. W niedzielę przed kościołem ujrzymy grupki głuchoniemych, a wokół pomnika Witosa szaleją deskorolkowcy. Wokół placu ulokowały się sklepy światowych marek o witrynach wyglądających tak, jak powinny wyglądać nowoczesne wystawy sklepowe. Nawet banków tu mniej niż gdzie indziej.
Kościół sercem placu
Ten plac w przestrzeni Warszawy jest dziś jak diament, który należy oszlifować. W ubiegłym tygodniu rozstrzygnięto konkurs urbanistyczno-architektoniczny na koncepcję jego przebudowy. Zorganizował go ratusz, który chce to miejsce zmienić. Zwycięskie prace znacznie różnią się jednak od koncepcji przygotowanej przed kilku laty na zlecenie Michała Borowskiego, ówczesnego naczelnego architekta Warszawy. Borowski chciał zepchnąć cały ruch na zachód od kościoła św. Aleksandra. Wysepka, na której stoi oraz wschodnia strona placu, miała być tylko dla pieszych.
W konkursie wyróżniono dwie prace: Janusza Klikowicza (pierwsza nagroda) i spółki Dawos Krzysztofa Domaradzkiego. Ruch samochodowy tak jak obecnie poprowadzony jest po obydwu stronach placu. I tak jest w moim przekonaniu lepiej. I to z kilku powodów.
* Skupienie sześciu pasów jezdni między kościołem a Ministerstwem Gospodarki zamieniłoby północną stronę placu w komunikacyjny ściek. Jak taki ściek wygląda, łatwo się przekonać na placu Bankowym, który pomimo unikatowej architektury z epoki klasycyzmu trudno nazwać placem.
* Dominantą placu jest klasycystyczny kościół św. Aleksandra odbudowany po wojnie w formie, jaką nadał mu na początku XIX w. Chrystian Piotr Aigner. To właśnie ten kościół organizuje tu przestrzeń. Nadaje mu klasyczną osiowość, i to mimo przesunięcia świątyni w stosunku do osi Alej Ujazdowskich. Miniatura rzymskiego Panteonu jest sercem układu przestrzennego placu.
* Plac zawsze był przejezdny po obydwu stronach kościoła. Przed wojną i jeszcze po wojnie była tu pętla tramwajowa, a do dziś końcowe przystanki mają tu autobusy. Szkopuł w tym, że przed wojną liczbę samochodów przejeżdżających przez plac można było liczyć w dziesiątkach. Więcej było tramwajów i rowerzystów.
W nagrodzonej koncepcji Janusza Klikowicza doceniona została klasyczna osiowość placu. Z kościołem pośrodku, szpalerami strzyżonych drzew, stojących w rzędzie jak żołnierze. Pomysł ma coś z urbanistyki nowożytnego Rzymu. Jest monumentalny i zarazem kameralny. W projekcie Domaradzkiego wydaje się bardziej przytulny, z efektownym założeniem wodnym i miejscem na kawiarniane stoliki wzdłuż północnej ściany. Przyznam, że najchętniej obydwa projekty bym pożenił. Tak, by kościół nadal był klasyczną dominantą i by północna strona placu zamieniła się w opanowany przez kawiarniane stoliki miniplacyk.
Co z niepełnosprawnymi?
Analizując obydwie koncepcje, pełen też jestem obaw. Warto zadać sobie pytanie, czy przy okazji remontu nie znikną cenne drobiazgi rozsiane po placu. Niepokój mój budzi los zaniedbanych dziś cokołów pastorałek z 1907 r. A co z zabytkowymi studzienkami telefonicznymi Pasty? Granitowymi schodami przed gmachem Ministerstwa Gospodarki? Może przy okazji warto też odsłonić widoczny do niedawna, fragment torowiska tramwajowego. Jaki wreszcie los czeka magnolie na placu?
Równie wiele wątpliwości budzi dostępność placu. Złym przykładem jest przebudowa Krakowskiego Przedmieścia, bez ścieżek rowerowych, gdzie do sklepów i budynków zabrakło podjazdów dla wózków inwalidzkich, a potrzeb ludzi niewidzących w ogóle nie uwzględniono. Projektując przebudowę placu Trzech Krzyży, trzeba pamiętać o wszystkich. Głuchoniemych, którzy tu mają szkołę. Niewidomych, dla których powinny być rowki w chodnikach, by mogli je wyczuć laską. Podjazdach dla wózków. O ścieżkach rowerowych, które nie mogą kończyć się na Alejach Ujazdowskich.
Niestety, warszawskie doświadczenia są pod tym względem złe, a przestrzenie publiczne projektowane są tak, jakby miały służyć wyłącznie ludziom młodym, sprawnym i bezdzietnym.
Jaki ma być plac Trzech Krzyży
Zapraszamy na spotkanie z cyklu "Stołeczne debaty na ważne tematy" w czwartek o godz. 19 do siedziby "Gazety" przy ul. Czerskiej 8/10. Wstęp wolny.
Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim
-
Re: Plac Trzech Krzyży: najbardziej rzymski plac
shelmahh
15.06.10, 10:49
a nie fajniej byłoby zostawić ulicę jedynie po stronie ING? a plac zrobić postronie Ministerstwa? »
Najczęściej czytane24 htydzień
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Mucha nie siada: będzie biegła dookoła Narodowego!
- Kibice Legii przeszli pod Narodowy. "Zakpili" z policji i nie zrobili zadymy [MINUTA PO MINUCIE]
- Pośród ruin pasą się kozy. Nieznane zdjęcia z odbudowy
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Czytelnicy o "paście": radni robią pośmiewisko
- Sielanka: przedwojenna agronomia na Marymoncie
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Unikalna osada fabryczna sprzed 100 lat. Zobacz zdjęcia
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu
- Nietypowa knajpa. Sam oceń ile zapłacisz za jedzenie







