Plac Trzech Krzyży i wielu dylematów
17.06.2010
aktualizacja: 2010-06-17 23:30
Pełna sala dyskutantów i las rąk w górze - każdy chciał wczoraj wiedzieć, jak po konkursie, który właśnie rozstrzygnął ratusz, zmieni się pl. Trzech Krzyży. Ma być monumentalny czy bardziej rozrywkowy, tętniący życiem dzień i noc?
ZOBACZ TAKŻE
- Przebudowa Pl. Trzech Krzyży jak "Mission Impossible" (19-06-10, 13:00)
- Jaki był Plac Trzech Krzyży? Zawsze z kościołem pośrodku (18-06-10, 17:00)
- Już dziś debata o przebudowie pl. Trzech Krzyży (17-06-10, 13:00)
- Przebudowa placu Trzech Krzyży - a co z magnoliami? (16-06-10, 10:00)
- Plac Trzech Krzyży: najbardziej rzymski plac Warszawy (15-06-10, 09:00)
- Plac Trzech Krzyży. Dla pieszych czy samochodów? (09-06-10, 09:00)
- Znamy wyniki konkursu na nowy plac Trzech Krzyży (07-06-10, 11:42)
Czwartkową debatę w siedzibie "Gazety" nasz redakcyjny kolega Dariusz Bartoszewicz zaczął od gorącego newsa: pracownia Dawos z dr. Krzysztofem Domaradzkim na czele, która zajęła w konkursie drugie miejsce, zaskarżyła jego wynik. Zwycięskiej koncepcji Janusza Klikowicza zarzuca naruszenie warunków postawionych przez miasto: zamiast dwóch pasów ruchu przewiduje trzy, a jezdnie w dodatku trzeba będzie rozkopywać podczas późniejszej budowy podziemnego garażu na 300 miejsc.
Dwaj rywale siedzieli obok siebie. Klikowicz też zaskoczył wszystkich, którzy zapamiętali z jego pracy "wielką granitową patelnię" na środku placu. - On wcale nie musi być pusty. Oto nowe niuanse i animacja przestrzenna - oznajmił i zobaczyliśmy małą karuzelę przed kościołem św. Aleksandra, 60 otaczających go drzew ("Nie jestem przeciwko platanom") podświetlanych na Boże Narodzenie. - To realna wizja i przestrzeń pełna życia, ale to nie jest plac turystyczny ani rozrywkowy. Kolejne parasole kawiarniane i jeszcze większy ruch nocny tylko by go zdegradował - podkreślał monumentalność swojej koncepcji.
- Reprezentujemy inną filozofię. Nasze hasło to humanizacja przestrzeni a nie jej totalitaryzm - replikował dr Domaradzki. Dlatego proponuje znacznie szersze chodniki po bokach, kafejki z trzech stron placu (oprócz martwej pierzei Ministerstwa Gospodarki) i zamknięcie wlotu Mokotowskiej. Wyklucza zasłanianie kościoła drzewami. Podkreśla rolę trawnika i wody na środku placu koło pomnika św. Jana Nepomucena.
Obie prace łączy wizja komunikacyjna. Urządzenie ruchu dookoła wyspy z kościołem zachwalał prof. Wojciech Suchorzewski z jury konkursowego. - Gdyby skupić obie jezdnie po jednej stronie placu, powstałaby szeroka autostrada, piesi biegaliby przez 20-metrowe zebry - mówił. Zauważył, że we wszystkich wariantach jezdni ubywa aż o połowę. Jest też za jak największym ograniczaniem liczby miejsc parkingowych w tej części miasta.
Nie wszystkim się to podobało. - Będzie jak na Marszałkowskiej, gdzie sklepy plajtują, bo nie ma gdzie się zatrzymać samochodem - wieszczyła dziennikarka Jadwiga Osiecka.
Gorący spór wzbudziły też kawiarnie. - Jestem przeciw stolikom na zewnątrz. Działają do rana. To koszmar nie do wytrzymania - gromiła Ewa Kowalczyk z ul. Żurawiej. - A mnie się to podoba! Specjalnie dlatego tu się sprowadziłam - odpowiadała jej Aleksandra Fafius z Brackiej.
Były zarzuty do Janusza Klikowicza. - Pierwsza nagroda przypomina mi plan sześcioletni z czasów PRL. Brakuje tu tylko maszerujących pochodów. To ma być jakaś ogromna przestrzeń - dziwiła się Katarzyna Zachwatowicz. - W dodatku niczyja - dodał urbanista Stanisław Furman. - Popełnimy błąd pl. Konstytucji, który jest na środku martwy.
- Zazdroszczę wam tej debaty i tego klarownego, światowego projektu placu - powiedziała Liliana Sonik, znana krakowska opozycjonistka, "chwilowo w Warszawie". Poparła zwycięską pracę, ale w zarządzonym na koniec dyskusji głosowaniu obie wizje zdobyły podobną liczbę głosów. Co zrobi ratusz? Marek Mikos, szef miejskiego biura architektury niczego nie przesądzał. - Poczekajmy na rozstrzygnięcie protestu - powiedział.
Dwaj rywale siedzieli obok siebie. Klikowicz też zaskoczył wszystkich, którzy zapamiętali z jego pracy "wielką granitową patelnię" na środku placu. - On wcale nie musi być pusty. Oto nowe niuanse i animacja przestrzenna - oznajmił i zobaczyliśmy małą karuzelę przed kościołem św. Aleksandra, 60 otaczających go drzew ("Nie jestem przeciwko platanom") podświetlanych na Boże Narodzenie. - To realna wizja i przestrzeń pełna życia, ale to nie jest plac turystyczny ani rozrywkowy. Kolejne parasole kawiarniane i jeszcze większy ruch nocny tylko by go zdegradował - podkreślał monumentalność swojej koncepcji.
- Reprezentujemy inną filozofię. Nasze hasło to humanizacja przestrzeni a nie jej totalitaryzm - replikował dr Domaradzki. Dlatego proponuje znacznie szersze chodniki po bokach, kafejki z trzech stron placu (oprócz martwej pierzei Ministerstwa Gospodarki) i zamknięcie wlotu Mokotowskiej. Wyklucza zasłanianie kościoła drzewami. Podkreśla rolę trawnika i wody na środku placu koło pomnika św. Jana Nepomucena.
Obie prace łączy wizja komunikacyjna. Urządzenie ruchu dookoła wyspy z kościołem zachwalał prof. Wojciech Suchorzewski z jury konkursowego. - Gdyby skupić obie jezdnie po jednej stronie placu, powstałaby szeroka autostrada, piesi biegaliby przez 20-metrowe zebry - mówił. Zauważył, że we wszystkich wariantach jezdni ubywa aż o połowę. Jest też za jak największym ograniczaniem liczby miejsc parkingowych w tej części miasta.
Nie wszystkim się to podobało. - Będzie jak na Marszałkowskiej, gdzie sklepy plajtują, bo nie ma gdzie się zatrzymać samochodem - wieszczyła dziennikarka Jadwiga Osiecka.
Gorący spór wzbudziły też kawiarnie. - Jestem przeciw stolikom na zewnątrz. Działają do rana. To koszmar nie do wytrzymania - gromiła Ewa Kowalczyk z ul. Żurawiej. - A mnie się to podoba! Specjalnie dlatego tu się sprowadziłam - odpowiadała jej Aleksandra Fafius z Brackiej.
Były zarzuty do Janusza Klikowicza. - Pierwsza nagroda przypomina mi plan sześcioletni z czasów PRL. Brakuje tu tylko maszerujących pochodów. To ma być jakaś ogromna przestrzeń - dziwiła się Katarzyna Zachwatowicz. - W dodatku niczyja - dodał urbanista Stanisław Furman. - Popełnimy błąd pl. Konstytucji, który jest na środku martwy.
- Zazdroszczę wam tej debaty i tego klarownego, światowego projektu placu - powiedziała Liliana Sonik, znana krakowska opozycjonistka, "chwilowo w Warszawie". Poparła zwycięską pracę, ale w zarządzonym na koniec dyskusji głosowaniu obie wizje zdobyły podobną liczbę głosów. Co zrobi ratusz? Marek Mikos, szef miejskiego biura architektury niczego nie przesądzał. - Poczekajmy na rozstrzygnięcie protestu - powiedział.
Przeczytaj także: Nowy plac Trzech Krzyży bez fajerwerków
-
Oj marian, to nie Warszawa jest smutna,
dorsai68
18.06.10, 08:38
to woje życie jest jak papier toaletowy, długie, szare i... »
-
Plac Trzech Krzyży i wielu dylematów
jijiji
18.06.10, 10:40
Właśnie, mnie też już to męczy. Ciekawe ile jeszcze Gazeta napisze tekstów o tym, jaki to zwycięski projekt jest do bani, a projekt DAWOS - wyśmienity. A myślę, że wyjdzie jak z Ujazdowskimi»
Najczęściej czytane24 htydzień
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Mucha nie siada: będzie biegła dookoła Narodowego!
- Kibice Legii przeszli pod Narodowy. "Zakpili" z policji i nie zrobili zadymy [MINUTA PO MINUCIE]
- Pośród ruin pasą się kozy. Nieznane zdjęcia z odbudowy
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Sielanka: przedwojenna agronomia na Marymoncie
- Czytelnicy o "paście": radni robią pośmiewisko
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Unikalna osada fabryczna sprzed 100 lat. Zobacz zdjęcia
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu
- Nietypowa knajpa. Sam oceń ile zapłacisz za jedzenie





