Urbaniści o burzeniu bloków w centrum: co w zamian?
29.06.2010
aktualizacja: 2010-06-29 19:49
Burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski zaproponował uchwalenie specustawy pozwalającej na burzenie starych bloków. Co o propozycji burmistrza sądzą urbaniści?
ZOBACZ TAKŻE
- Burzyć bloki? A co w zamian? Dyskusja trwa (02-07-10, 10:00)
- Zbudować piękne miasto na gruzach tego, co szpetne (29-06-10, 16:00)
- Granda, kuriozum, wstyd - kolejne listy o Złotej 44 (25-06-10, 17:00)
- Szok, koszmar - wasze opinie w sprawie Złotej 44 (25-06-10, 13:24)
- Pomysły burmistrza Śródmieścia: rewolucja czy hucpa? (25-06-10, 09:00)
- Burmistrz o wyroku NSA: zwycięstwo PRL nad XXI w. (24-06-10, 15:40)
- Szkielet wieżowca Libeskinda będzie straszył na Euro (24-06-10, 06:00)
Kilka dni temu w "Gazecie Stołecznej" napisaliśmy, że zdaniem burmistrza Śródmieścia Wojciecha Bartelskiego Warszawa nigdy nie będzie miała śródmieścia z prawdziwego zdarzenia, jeżeli nie zacznie się usuwać brzydkich PRL-owskich bloków. Burmistrz rzucił pomysł specustawy, która pozwalałaby przymusowo wywłaszczyć mieszkańców za odszkodowaniem. Zapowiedział, że z apelem jej uchwalenia zwróci się do parlamentarzystów.
Inicjatywę burmistrza należy traktować w kategoriach happeningu, bo przedstawił ją nie starając się o poparcie innych samorządowców, czy choćby władz stołecznego ratusza. Dystansuje się od niego Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza. -W Warszawie jest mnóstwo wolnych terenów pod inwestycje, zabudowa wielu innych blokowana jest przez roszczenia. Tak więc zanim ustawodawca w ogóle zacznie rozważać kwestię specustawy umożliwiającej wysiedlenia, powinien systemowo rozwiązać problem dekretu Bieruta - mówi rzecznik.
Z konferencji burmistrza Bartelskiego nie wynikało także, by swój pomysł przedstawił wcześniej do zaopiniowania urbanistom. Zrobiliśmy to za niego.
Krzysztof Chwalibóg, b. przewodniczący Stowarzyszenia Architektów Polskich.
- Przydałoby się narzędzie, na podstawie którego można by rozwiązać na przykład problem placu Teatralnego, gdzie PRL-owska zabudowa kontrastuje z zabytkową. Rzeczywiście przestrzeń miejska mogłaby zyskać, gdyby takie rażące przykłady ciężkiej, niezdarnej architektury usunąć. Może zresztą nie przez wyburzenie, czasami może wystarczyłaby modernizacja elewacji, nawet przy niezmienionych układach wewnętrznych. Dobrym pomysłem jest, by te bloki wskazywać w planach zagospodarowania, to instrument zapewniający partycypację społeczną. Kłopot w tym, że kryteria estetyczne zawsze mogą być kwestionowane. Jak określić obiektywnie, który blok jest brzydki? Wydaje mi się, że byłaby duża trudność w opracowaniu odpowiedniej reguły. Byłoby to z pewnością łatwiejsze w odniesieniu do zespołów o uznanej wartości kulturowej.
Konrad Kucza-Kuczyński, wiceprzewodniczący Prezydium Komitetu Architektury i Urbanistyki Polskiej Akademii Nauk
- Mimo, że z racji wieku mam uczulenie na PRL, cała masa obiektów z tamtych czasów jest lepsza, niż te robione teraz. Mówienie o wyburzaniu starych bloków jest szumem, który ma zasłonić bezład przestrzenny panujący w Warszawie. Stołeczne śródmieście zostało zniszczone przez ostatnie 20 lat. Dziś w Warszawie można postawić praktycznie cokolwiek, bo umowny ład miasta przestał istnieć. Zgodzę się, że są bloki, które kontrastują z harmonią miasta. Powstawały w końcu w epoce, kiedy stawiano na zabudowę wolno stojącą, będącą zaprzeczeniem dzisiejszej zwartej zabudowy, przywracającej pierzeje ulic. Ale problem, jaki stwarzają pojedyncze bloki, to jest nic w porównaniu z dysonansem, jaki wprowadziły Złote Tarasy, czy turecki wieżowiec Millennium Plaza w Al. Jerozolimskich! Dodam jeszcze, że akurat bloku przy pl. Teatralnym będę bronić, to element dobrego, kameralnego osiedla Bielańska.
Marek Sawicki, urbanista
- W mieście brakuje wizji rozwoju Śródmieścia i nie ma kompleksowych projektów przekształcania terenów śródmiejskich. W związku z tym ocena poszczególnych budynków istniejących czy projektowanych jest niemożliwa, bo nie wiadomo czy pasują do docelowej wizji centrum stolicy czy nie. Taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia w centrum Berlina. Tam obszary zdegradowane, których zabudowa nie pasuje do centrum, są poddawane analizom, dyskusjom i projektom przekształceń lub rewitalizacji, a potem wizja jest konsekwentnie realizowana. Tak było np. na Potsdamer Platz.
Już dziś dostępne są pewne narzędzia do realizacji przebudowy centrum miasta: dyskusje społeczne, programy rewitalizacji, wywłaszczenia pod budowę publicznych dróg lub publicznych budynków. Zarówno one, jak i specustawy proponowane przez polityków w sytuacjach konfliktowych i nierozwiązywalnych, powinny służyć realizacji zaplanowanych celów i wizji rozwoju, a nie doraźnym jednostkowym potrzebom.
Inicjatywę burmistrza należy traktować w kategoriach happeningu, bo przedstawił ją nie starając się o poparcie innych samorządowców, czy choćby władz stołecznego ratusza. Dystansuje się od niego Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza. -W Warszawie jest mnóstwo wolnych terenów pod inwestycje, zabudowa wielu innych blokowana jest przez roszczenia. Tak więc zanim ustawodawca w ogóle zacznie rozważać kwestię specustawy umożliwiającej wysiedlenia, powinien systemowo rozwiązać problem dekretu Bieruta - mówi rzecznik.
Z konferencji burmistrza Bartelskiego nie wynikało także, by swój pomysł przedstawił wcześniej do zaopiniowania urbanistom. Zrobiliśmy to za niego.
Krzysztof Chwalibóg, b. przewodniczący Stowarzyszenia Architektów Polskich.
- Przydałoby się narzędzie, na podstawie którego można by rozwiązać na przykład problem placu Teatralnego, gdzie PRL-owska zabudowa kontrastuje z zabytkową. Rzeczywiście przestrzeń miejska mogłaby zyskać, gdyby takie rażące przykłady ciężkiej, niezdarnej architektury usunąć. Może zresztą nie przez wyburzenie, czasami może wystarczyłaby modernizacja elewacji, nawet przy niezmienionych układach wewnętrznych. Dobrym pomysłem jest, by te bloki wskazywać w planach zagospodarowania, to instrument zapewniający partycypację społeczną. Kłopot w tym, że kryteria estetyczne zawsze mogą być kwestionowane. Jak określić obiektywnie, który blok jest brzydki? Wydaje mi się, że byłaby duża trudność w opracowaniu odpowiedniej reguły. Byłoby to z pewnością łatwiejsze w odniesieniu do zespołów o uznanej wartości kulturowej.
Konrad Kucza-Kuczyński, wiceprzewodniczący Prezydium Komitetu Architektury i Urbanistyki Polskiej Akademii Nauk
- Mimo, że z racji wieku mam uczulenie na PRL, cała masa obiektów z tamtych czasów jest lepsza, niż te robione teraz. Mówienie o wyburzaniu starych bloków jest szumem, który ma zasłonić bezład przestrzenny panujący w Warszawie. Stołeczne śródmieście zostało zniszczone przez ostatnie 20 lat. Dziś w Warszawie można postawić praktycznie cokolwiek, bo umowny ład miasta przestał istnieć. Zgodzę się, że są bloki, które kontrastują z harmonią miasta. Powstawały w końcu w epoce, kiedy stawiano na zabudowę wolno stojącą, będącą zaprzeczeniem dzisiejszej zwartej zabudowy, przywracającej pierzeje ulic. Ale problem, jaki stwarzają pojedyncze bloki, to jest nic w porównaniu z dysonansem, jaki wprowadziły Złote Tarasy, czy turecki wieżowiec Millennium Plaza w Al. Jerozolimskich! Dodam jeszcze, że akurat bloku przy pl. Teatralnym będę bronić, to element dobrego, kameralnego osiedla Bielańska.
Marek Sawicki, urbanista
- W mieście brakuje wizji rozwoju Śródmieścia i nie ma kompleksowych projektów przekształcania terenów śródmiejskich. W związku z tym ocena poszczególnych budynków istniejących czy projektowanych jest niemożliwa, bo nie wiadomo czy pasują do docelowej wizji centrum stolicy czy nie. Taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia w centrum Berlina. Tam obszary zdegradowane, których zabudowa nie pasuje do centrum, są poddawane analizom, dyskusjom i projektom przekształceń lub rewitalizacji, a potem wizja jest konsekwentnie realizowana. Tak było np. na Potsdamer Platz.
Już dziś dostępne są pewne narzędzia do realizacji przebudowy centrum miasta: dyskusje społeczne, programy rewitalizacji, wywłaszczenia pod budowę publicznych dróg lub publicznych budynków. Zarówno one, jak i specustawy proponowane przez polityków w sytuacjach konfliktowych i nierozwiązywalnych, powinny służyć realizacji zaplanowanych celów i wizji rozwoju, a nie doraźnym jednostkowym potrzebom.
Przeczytaj także: Szkielet wieżowca Libeskinda będzie straszył na Euro
-
Re: Urbaniści o burzeniu bloków w centrum: co w z
sanmartino
29.06.10, 13:29
Całkowicie zgadzam się z wypowiedziami. Miasto nie może uporać się z roszczeniami, ewidencją gruntów, nie ma spójnej wizji rozwoju, nie uchwala planów. Takie wypowiedzi jak ta burmistrza »
-
chyba ciebie poj... !on ma 100 % racji!
mil1231
29.06.10, 17:21
Szpetne bloki w centrum należy jak najszybciej wyburzyć!»
-
Urbaniści o burzeniu bloków w centrum: co w zam...
mariasz21.1
02.07.10, 10:07
Jestem warszawianką w szóstym pokoleniu. Mam dzieci, wnuki i prawnuki. Przeżyłam jako dziecko okupację, Powstanie Warszawskie i odbudowę Stolicy. Pan burmistrz śródmieścia jest człowiekiem »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




