Wojewoda sam zdecyduje o losach Złotej 44

Michał Wojtczuk
17.08.2010 aktualizacja: 2010-08-17 08:53
A A A Drukuj
Niedokończony wieżowiec Daniela Libeskinda Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Akta pozwolenia na budowę wieżowca przy Złotej nie zostaną odesłane do nadzoru budowlanego, gdzie spędziłyby długie miesiące. Decyzję w sprawie wieżowca podejmie wojewoda w ciągu najbliższych kilkunastu dni.
SERWISY
Budowa 192-metrowego wieżowca obok Złotych Tarasów zatrzymała się na wysokości 17. piętra wiosną ubiegłego roku. Inwestorowi, firmie Orco, najpierw brakło pieniędzy, a potem wznowienie prac uniemożliwiły mu wyroki sądów administracyjnych, które z powodu drobnych niedociągnięć formalnych odebrały pozwoleniu na budowę prawomocność. Ostatni wyrok zapadł w czerwcu, akta sprawy trafiły do wojewody. Kilka dni temu ujawniliśmy, że urzędnicy rozważają dwa warianty dalszego postępowania: albo samodzielnie rozpatrzeć, czy pozwoleniu nadać status prawomocnego, albo sprawę odesłać do powiatowego nadzoru budowlanego. To drugie wyjście budziło protesty Orco, bo mogło oznaczać nawet miesiące oczekiwania na decyzję. - Bo budynek nie jest ani ukończony, ani nierozpoczęty. W podobnych sprawach różne urzędy różnie rozstrzygały - tłumaczą nam urzędnicy wojewody.

Wczoraj po południu Ivetta Biały, rzeczniczka wojewody, poinformowała: - Odrzuciliśmy wariant z nadzorem budowlanym. Nasi urzędnicy sami sprawdzą, czy pozwolenie na budowę wydano zgodnie z prawem. Do 3 września powinna zapaść decyzja, czy je utrzymać, czy też uchylić i odesłać urzędnikom stołecznego ratusza do poprawienia.



W Orco cieszą się z tej decyzji. Przeciągająca się blokada budowy sprawia, że firma traci już cierpliwość - w poniedziałek ujawniła, że zawiadomiła kancelarię premiera o możliwości złożenia do międzynarodowego sądu arbitrażowego pozwu o odszkodowanie w wysokości 600 mln zł za zatrzymaną budowę.

Śródmieście

Podziel się