Plac Grzybowski bez Dotleniacza. Cały kamienny

Dariusz Bartoszewicz
28.08.2010 aktualizacja: 2010-08-27 22:07
A A A Drukuj
Remont placu Grzybowskiego Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
  • Remont placu Grzybowskiego
  • Remont placu Grzybowskiego
  • Remont placu Grzybowskiego
  • Remont placu Grzybowskiego
Kolejny salon w mieście granitowy. - Nie będzie na nim oczka wodnego ani "Dotleniacza". Na placu powstaje kaskada - mówią architekci krajobrazu, którzy zaprojektowali jego przebudowę
SERWISY
W najbliższy weekend zaczyna się VII Festiwal Kultury Żydowskiej "Warszawa Singera", który potrwa tydzień. Będzie okazja, by zerknąć za płot i ocenić, jaki zapowiada się pl. Grzybowski przebudowywany za blisko 11 mln zł. Nie wszyscy są zachwyceni.

- Hałasują od miesięcy, a parkingu podziemnego nie będzie. Miejsce na inwestycję było wymarzone. Dużo jeździmy po świecie, wszędzie są takie parkingi, tylko nie u nas - irytują się Elżbieta i Jerzy Ostrowscy, którzy mieszkają w pobliżu.

Inwestycję oceniają bardzo surowo: - Zniszczyli piękny skwer i zamienili w kamienną pustynię. Szkoda, że znikł "Dotleniacz" (projekt artystyczny z tymczasowym oczkiem wodnym autorstwa Joanny Rajkowskiej, jej dziełem jest też palma z ronda de Gaulle'a).

Droga mleczna LED

Obrzeża ok. 1,5-hektarowego placu są już pokryte płytami i brukiem z szarego granitu (Strzelin). W centrum zarysowuje się kształt zbiornika na wodę, która ma spływać kaskadami z nieregularnych bloków grafitowego kamienia gabro z Ukrainy (o nazwie Notte Nera - czarna noc). Po wschodniej stronie placu - od ul. Grzybowskiej do Próżnej - widać cztery rzędy murków, w jego obniżonych partiach pojawią się ławki z drewna. Tu rosną już szpalery nowych lip. W nawierzchni placu widać szyny. Postawione na nich mobilne ławki będzie można zsuwać na lewą lub prawą stronę, by uwalniać przestrzeń na imprezy. Elementy małej architektury zostaną podświetlone, krawędź zbiornika z wodą zaznaczy tzw. droga mleczna znaczona punktami świetlnymi LED.

Plac z sypiącymi się kamienicami ul. Próżnej (jedyna zachowana ulica o dwustronnej zabudowie z terenu getta), ogromnym neorenesansowym kościołem Wszystkich Świętych z drugiej połowy XIX wieku, pobliską synagogą na tyłach Teatru Żydowskiego, przez całe lata był zapyziały i zapomniany. Wszędzie parkowały samochody, w sąsiedztwie pięły się w górę drapacze chmur, w parterach toczył się handel śrubami i miskami klozetowymi.

Miszmasz starego i nowego, świata katolików i żydów, globalnych korporacji i drobnego biznesu, apartamentowców z blokami z lat 60. zafascynował Joannę Rajkowską, która dokonała tu artystycznej akupunktury. "Nakłuła" miejsce "Dotleniaczem" - oczkiem wodnym w otoczeniu roślin (2006-2007). Zakochali się w nim mieszkańcy i pracownicy z sąsiedztwa. Na placu w sercu miasta zapanowała atmosfera jak na działkach pracowniczych. Składane krzesełka, kąpiele słoneczne, lektury przy szumie rozpylanej, dotlenianej wody, kanapki. Kiedy trzeba było w końcu zwinąć instalację artystyczną, narodził się społeczny ruch w obronie "Dotleniacza". Władze nie miały wyjścia. Przeprowadziły konsultacje społeczne i rozpisały konkurs na "plac z wodą", wygrał projekt spółki architektów krajobrazu Pleneria. - To będzie nasza najważniejsza realizacja. Jesteśmy z niej dumni - mówią.

Parking zamiast sex-shopów

- Słyszeliśmy narzekania mieszkańców, że zieleni za mało, a kamienia za dużo. Ale to jest przecież plac miejski, a nie skwerek między blokami. Całą przestrzeń tak zaprojektowaliśmy, by każdy mógł dobrze się poczuć - przekonuje Dariusz Malinowski, szef Plenerii.

- Plac podzieliliśmy na część wypoczynkową z kaskadą wodną (w centrum na osi Próżnej) i miejską bliżej kamienic, na której można postawić scenę i urządzać różne imprezy, np. związane z festiwalem Singera - mówi Agata Ciesielska, architekt krajobrazu.

Projektanci przekonują: za wcześnie na ocenę realizacji. Brakuje najważniejszego elementu - wody i jej otoczenia z krzewów, kwiatów, traw.

- W środku placu będzie tąpnięcie, obniżona nisza dla zieleni i ludzi, którzy chcą wypocząć - pokazuje Dariusz Malinowski. Chwali śródmiejski Zarząd Terenów Publicznych, który "jest świetnym inwestorem". - Tu była plątanina wszystkich możliwych podziemnych instalacji - i moc przekładek. Bez nadzoru ZTP wszystko trwałoby dłużej, nie tylko rok - uważa.

- Już za dwa miesiące, w październiku, będzie pięknie - woda, zieleń, światło i przestrzeń. Powstanie jedno z najfajniejszych miejsc w mieście. Ruch na samym placu zostanie ograniczony, dlatego ul. Bagno została już przebita do Świętokrzyskiej - mówi Wojciech Bartelski, burmistrz Śródmieścia.

Na pytanie: "Dlaczego nie powstał parking podziemny?", odpowiada: - Nie było na to pieniędzy ani czasu. Można było zrobić to, co teraz, albo nic. Liczyłem, że 100 metrów dalej zgodnie z obietnicą ratusza pod Emilii Plater powstanie parking podziemny.

Właśnie kończy się remont tej ulicy. Podziemny parking pod Emilii Plater, pl. Trzech Krzyży, pl. Teatralnym, pl. Piłsudskiego, pl. Powstańców Warszawy itd. będzie budowany w przyszłości. Podobno jeszcze w XXI wieku.

- Przybędzie miejsc parkingowych po usunięciu sex-shopów między Zielną a Świętokrzyską - pociesza burmistrz Bartelski.

Podziel się