Koparka znowu wjechała w zabytek na Saskiej Kępie

Tomasz Urzykowski
02.10.2010 aktualizacja: 2010-10-01 22:38
A A A Drukuj
Robotnicy przerwali burzenie willi i odjechali. Ale połowa
budynku była już zniszczona i to ta
najcenniejsza od strony tarasu Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Saska Kępa traci kolejną willę. Właściciel miał zgodę tylko na jej rozbudowę, ale wczoraj zburzył połowę przedwojennego domu. To już trzeci taki przypadek w ostatnich miesiącach w tej części Warszawy.
W końcu czerwca prywatny inwestor nielegalnie zburzył willę przy ul. Katowickiej 20, którą miał jedynie powiększyć. Dziś w tym miejscu wyrasta potężny gmach ignorujący kameralną zabudowę Saskiej Kępy. Inny właściciel przy Czeskiej 19 dostał zgodę na "adaptację, nadbudowę i rozbudowę budynku mieszkalnego istniejącego" (cytat z żółtej tablicy informacyjnej). Nie trzeba być fachowcem, by dostrzec, że obecny budynek jest całkowicie nowy, a ze starego nie ocalała nawet cegła.

Następny odcinek tego serialu mieszkańcy Saskiej Kępy oglądali wczoraj przy Królowej Aldony 21. Stoi tu funkcjonalistyczna piętrowa "kostka" z 1938 r., zaprojektowana przez arch. Franciszka Piaścika dla rodziny Bujaków. Historyk sztuki Hanna Faryna-Paszkiewicz zaliczyła ją do wartościowych przykładów architektury przedwojennej, a stołeczny konserwator umieścił w ewidencji zabytków. Mimo to w czwartek około godziny 8.30 do willi podjechała koparka i zaczęła burzyć jej ściany od strony ogrodu. Alarm podnieśli lokalni społecznicy ze stowarzyszenia ŁADna Kępa. Wezwali dziennikarzy. Tuż przed godziną 10 robotnicy przerwali pracę, zdjęli z parkanu tablicę informacyjną, a potem spakowali się i odjechali. Z domu pozostała tylko połowa od frontu.

- Widząc nas i ekipę telewizyjną, robotnicy uciekli w popłochu. Niestety, zdążyli zburzyć najcenniejszą część willi z tarasem - mówi Jakub Czajkowski z ŁADnej Kępy.

Dom jest potrójnie chroniony: figuruje w ewidencji zabytków, stoi na wpisanym do rejestru zabytków obszarze historycznej Saskiej Kępy, a w obowiązującym planie miejscowym zapisano "zakaz likwidacji, dokonywania nadbudowy oraz zasadniczych zmian gabarytów". Wszystkie przeróbki budynku z zewnątrz wymagają zgody stołecznego konserwatora zabytków i wydziału architektury Pragi-Południe. W sierpniu 2009 r. konserwator zaakceptował projekt powiększenia domu w głąb działki i dostawienie garaży. W lutym pozwolenie na budowę wydał dzielnicowy wydział architektury.

- Mogą rozebrać tylko jedną ścianę. Na więcej nie mają zgody - podkreśla rzeczniczka Pragi-Południe Małgorzata Tytus.

Burzoną willę oglądali wczoraj wysłani tam pracownicy Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków. Stwierdzili, że prace wykroczyły poza zakres ujęty w pozwoleniu. Nakazali ekipie budowlanej zatrzymać rozbiórkę.

- Podpisany przez konserwatora nakaz otrzyma właściciel domu - oznajmia Katarzyna Miłko z BSKZ.

Tymczasem dzielnicowy wydział architektury wystąpił do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego o zbadanie, czy przy Królowej Aldony 21 doszło do samowoli. W świetle art. 48 ustawy Prawo budowlane samowola jest przestępstwem zagrożonym karą grzywny, ograniczenia wolności lub karą pozbawienia wolności do lat dwóch. Zazwyczaj kończy się na grzywnie, którą inwestorzy wpisują sobie w koszty budowy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się