Budynek skażony rtęcią i azbestem tuż obok budowy metra
27.10.2010
aktualizacja: 2010-10-26 19:31
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Budynek dawnych zakładów Róży Luksemburg ma dwóch właścicieli. Jeden burzy, a drugi ostrzega: Ostrożnie! Budynek skażony jest rtęcią! - I azbestem - dodaje nadzór budowlany.
ZOBACZ TAKŻE
- Mniej inwestycji na Białołęce. Teraz modna jest Wola (18-10-10, 16:04)
- Rzeźby wracają na Wolę (25-10-10, 17:27)
- Budowa drugiej linii metra rozkręca się bardzo powoli (23-10-10, 09:00)
- Renesans w miejscu fabryk na Woli (21-10-10, 18:22)
SERWISY
Pod koniec ubiegłego tygodnia samochody pracowników biurowców przy ul. Przyokopowej pokryła gruba warstwa pyłu. Pochodził z rozbiórki gmachu dawnej fabryki żarówek im. Róży Luksemburg. Na zlecenie firmy Polstar burzone było skrzydło u zbiegu Przyokopowej i Grzybowskiej. W tym miejscu firma chce postawić ośmiopiętrowy budynek. - Wstrzymaliśmy rozbiórkę. Nasz wykonawca ma zastosować zabezpieczenia, które sprawią, że pył będzie tak brudził otoczenia - mówi David Zach z Polstaru.
Właścicielem pozostałych prawie dwóch trzecich budynku jest firma LC Corp. Ona też chce burzyć, ale Artur Wiza, rzecznik LC Corp zaznacza: - Operację przygotowujemy bardzo starannie. Budynek skażony jest rtęcią. Najpierw będziemy skuwać wewnętrzne ściany i utylizować pył, a dopiero potem burzyć gmach.
- Mamy jednoznaczne świadectwo, że nasza część budynku jest wolna od rtęci - zapewnia David Zach. To samo jednak mówili przedstawiciele LC Corp jeszcze trzy lata temu, kiedy chcieli przerabiać gmach na lofty.
Budynek po zakładach Róży Luksemburg w 1995 r. kupił od firmy Uniwersal Ireneusz Sekuła, biznesmen z partyjnym rodowodem, pełniący wówczas funkcję szefa Głównego Urzędu Ceł. Miał zostać zaadaptowany na biurowiec. Sekuła stracił stanowisko, gdy się okazało, że mury są przesycone rtęcią do produkcji jarzeniówek. Transakcję zerwano. Z przeprowadzonych w tamtym czasie ekspertyz wynikało, że przebywanie w budynku grozi m.in. "uszkodzeniem nerek i owrzodzeniami jamy ustnej". Universal zlecił neutralizację skażeń firmie Awet. We wnętrzach zrywano tynki i farbę do surowego betonu, który pokrywano substancją dezaktywującą rtęć. Firma oczyściła tylko mniej więcej jedną trzecią budynku - tę, której właścicielem jest dziś Polstar.
Czy na pewno tumany kurzu z ubiegłego tygodnia były wolne od rtęci? Zapytaliśmy o to Andrzeja Kłosowskiego, powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. - Nie wiem. Wyślę tam inspektora - obiecał. W poniedziałek odwiedził on tylko część budynku należącą do LC Corp. - Prowadzone są tam roboty, ale w części wolnej od metali ciężkich. Są one w części obecnie nierozbieranej - informuje Anna Celińska, wicedyrektor powiatowego nadzoru budowlanego. Dodaje, że jeszcze w tym tygodniu LC Corp ma przedstawić umowy z odbiorcami szkodliwych odpadów.
I dodaje: - W tej części budynku nie ma azbestu. Jest on za to w części od strony Grzybowskiej. A więc w tej należącej do Polstaru, z której pył zakurzył ludziom auta. Inspektor PINB ma się spotkać z kierownikiem tej budowy w czwartek.
Właścicielem pozostałych prawie dwóch trzecich budynku jest firma LC Corp. Ona też chce burzyć, ale Artur Wiza, rzecznik LC Corp zaznacza: - Operację przygotowujemy bardzo starannie. Budynek skażony jest rtęcią. Najpierw będziemy skuwać wewnętrzne ściany i utylizować pył, a dopiero potem burzyć gmach.
- Mamy jednoznaczne świadectwo, że nasza część budynku jest wolna od rtęci - zapewnia David Zach. To samo jednak mówili przedstawiciele LC Corp jeszcze trzy lata temu, kiedy chcieli przerabiać gmach na lofty.
Budynek po zakładach Róży Luksemburg w 1995 r. kupił od firmy Uniwersal Ireneusz Sekuła, biznesmen z partyjnym rodowodem, pełniący wówczas funkcję szefa Głównego Urzędu Ceł. Miał zostać zaadaptowany na biurowiec. Sekuła stracił stanowisko, gdy się okazało, że mury są przesycone rtęcią do produkcji jarzeniówek. Transakcję zerwano. Z przeprowadzonych w tamtym czasie ekspertyz wynikało, że przebywanie w budynku grozi m.in. "uszkodzeniem nerek i owrzodzeniami jamy ustnej". Universal zlecił neutralizację skażeń firmie Awet. We wnętrzach zrywano tynki i farbę do surowego betonu, który pokrywano substancją dezaktywującą rtęć. Firma oczyściła tylko mniej więcej jedną trzecią budynku - tę, której właścicielem jest dziś Polstar.
Czy na pewno tumany kurzu z ubiegłego tygodnia były wolne od rtęci? Zapytaliśmy o to Andrzeja Kłosowskiego, powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. - Nie wiem. Wyślę tam inspektora - obiecał. W poniedziałek odwiedził on tylko część budynku należącą do LC Corp. - Prowadzone są tam roboty, ale w części wolnej od metali ciężkich. Są one w części obecnie nierozbieranej - informuje Anna Celińska, wicedyrektor powiatowego nadzoru budowlanego. Dodaje, że jeszcze w tym tygodniu LC Corp ma przedstawić umowy z odbiorcami szkodliwych odpadów.
I dodaje: - W tej części budynku nie ma azbestu. Jest on za to w części od strony Grzybowskiej. A więc w tej należącej do Polstaru, z której pył zakurzył ludziom auta. Inspektor PINB ma się spotkać z kierownikiem tej budowy w czwartek.
-
Kto zwroci koszty mycia samochodu?
warzaw_bike_killerz
27.10.10, 12:07
Moim zdaniem powinien byc pozew zbiorowy. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



