Budynek skażony rtęcią i azbestem tuż obok budowy metra

Michał Wojtczuk
27.10.2010 aktualizacja: 2010-10-26 19:31
A A A Drukuj
Dawne zakłady Róży Luksemburg powoli znikają z krajobrazu Warszawy Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Budynek dawnych zakładów Róży Luksemburg ma dwóch właścicieli. Jeden burzy, a drugi ostrzega: Ostrożnie! Budynek skażony jest rtęcią! - I azbestem - dodaje nadzór budowlany.
SERWISY
Pod koniec ubiegłego tygodnia samochody pracowników biurowców przy ul. Przyokopowej pokryła gruba warstwa pyłu. Pochodził z rozbiórki gmachu dawnej fabryki żarówek im. Róży Luksemburg. Na zlecenie firmy Polstar burzone było skrzydło u zbiegu Przyokopowej i Grzybowskiej. W tym miejscu firma chce postawić ośmiopiętrowy budynek. - Wstrzymaliśmy rozbiórkę. Nasz wykonawca ma zastosować zabezpieczenia, które sprawią, że pył będzie tak brudził otoczenia - mówi David Zach z Polstaru.

Właścicielem pozostałych prawie dwóch trzecich budynku jest firma LC Corp. Ona też chce burzyć, ale Artur Wiza, rzecznik LC Corp zaznacza: - Operację przygotowujemy bardzo starannie. Budynek skażony jest rtęcią. Najpierw będziemy skuwać wewnętrzne ściany i utylizować pył, a dopiero potem burzyć gmach.

- Mamy jednoznaczne świadectwo, że nasza część budynku jest wolna od rtęci - zapewnia David Zach. To samo jednak mówili przedstawiciele LC Corp jeszcze trzy lata temu, kiedy chcieli przerabiać gmach na lofty.

Budynek po zakładach Róży Luksemburg w 1995 r. kupił od firmy Uniwersal Ireneusz Sekuła, biznesmen z partyjnym rodowodem, pełniący wówczas funkcję szefa Głównego Urzędu Ceł. Miał zostać zaadaptowany na biurowiec. Sekuła stracił stanowisko, gdy się okazało, że mury są przesycone rtęcią do produkcji jarzeniówek. Transakcję zerwano. Z przeprowadzonych w tamtym czasie ekspertyz wynikało, że przebywanie w budynku grozi m.in. "uszkodzeniem nerek i owrzodzeniami jamy ustnej". Universal zlecił neutralizację skażeń firmie Awet. We wnętrzach zrywano tynki i farbę do surowego betonu, który pokrywano substancją dezaktywującą rtęć. Firma oczyściła tylko mniej więcej jedną trzecią budynku - tę, której właścicielem jest dziś Polstar.

Czy na pewno tumany kurzu z ubiegłego tygodnia były wolne od rtęci? Zapytaliśmy o to Andrzeja Kłosowskiego, powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. - Nie wiem. Wyślę tam inspektora - obiecał. W poniedziałek odwiedził on tylko część budynku należącą do LC Corp. - Prowadzone są tam roboty, ale w części wolnej od metali ciężkich. Są one w części obecnie nierozbieranej - informuje Anna Celińska, wicedyrektor powiatowego nadzoru budowlanego. Dodaje, że jeszcze w tym tygodniu LC Corp ma przedstawić umowy z odbiorcami szkodliwych odpadów.

I dodaje: - W tej części budynku nie ma azbestu. Jest on za to w części od strony Grzybowskiej. A więc w tej należącej do Polstaru, z której pył zakurzył ludziom auta. Inspektor PINB ma się spotkać z kierownikiem tej budowy w czwartek.

Podziel się