W stuletniej kamienicy sąsiad jak rodzina

Wojciech Karpieszuk
11.04.2009 aktualizacja: 2009-04-14 08:53
A A A Drukuj
Spotkanie mieszkańców i przyjaciół domu z okazji 100-lecia kamienicy Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Mieszkańcy, przyjaciele domu, burmistrz Śródmieścia - wszyscy świętowali w piątek setne urodziny kamienicy przy Smolnej 14
- Zapraszamy, zapraszamy - witał w drzwiach gości Jarosław Chołodecki. Każdemu wręczał wiklinowe koszyki ze święconką i broszury z krótką historią domu. Przychodzili młodsi i starsi, mieszkańcy kamienicy od 60 lat, ale też ludzie z Pragi czy z Mokotowa, którzy nazywają siebie "przyjaciółmi domu".

Panu Jarkowi udało się zintegrować sąsiadów. Wspólnie walczyli już z walającymi się po ulicy pornoulotkami (i wygrali, bo na Smolnej żadnej reklamy agencji towarzyskiej nie ma). Od kilku lat co roku obchodzą święto swojej ulicy. We wrześniu w jeden dzień zamalowali wszystkie graffiti przy Nowym Świecie, a tuż przed świętami Bożego Narodzenia śpiewali tam kolędy. Wczoraj pan Jarek urządził setne urodziny kamienicy, w której mieszka.

- No prawie setne, dokładnie 99 i pół. Ale już czas zaanonsować świętowanie, a przy okazji podzielimy się jajkiem - oświadczył. Zapraszał ludzi do stołu, a tam mazurki, szarlotki, makowce.

Świętowała Franciszka Sałek, która przy Smolnej 14 mieszka od października 1945 r. - Zaraz po wojnie nie było tu całego piętra, nie mieliśmy okien, żyliśmy w gruzach- wspomniała. - A dziś, proszę, jaka ładna kamienica!

Przyszła też para socjologów Magda Mentrak i Tomek Tędziagolski. - Jest miło, wszyscy rozmawiamy, nie ma sztywnej atmosfery. Jest po prostu swojsko. Tu się wszystko dzieje jakby na przekór duchowi obecnych czasów. Ludzie się nie śpieszą, znaleźli chwilę, żeby pobyć razem przed świętami - mówił pan Tomek.

- Jak fajnie jest mieszkać w oswojonym miejscu, kiedy wiesz, że możesz liczyć na ludzi wokół. Wiesz, że masz z kim dzieci zostawić, sąsiad ci kota popilnuje - dodała pani Magda.

Goście składali sobie życzenia, dzielili się jajkiem. Niektórzy się jeszcze nie znali, pan Jarek chodził wokół i przedstawiał sobie świętujących.

- W moim bloku na Mokotowie mieszkańcy nie mówią nawet sobie dzień dobry. Pozamykali się w czterech ścianach, wyalienowali i udają, że się nie znają. A tu przy Smolnej, jak przed wojną - sąsiad z kamienicy to rodzina - cieszyła się Anna Kleszcz.

I po chwili wszyscy się już znali. Nikt nie siedział sam.

- Ludzie przy Smolnej wzięli sprawy w swoje ręce. A przecież, jeżeli chodzi o status, ta kamienica nie różni się od innych setek podobnych w Śródmieściu. A jaka tu jest atmosfera, jak wygląda klatka, jak zadbane jest podwórko - sypał pochwałami burmistrz dzielnicy Wojciech Bartelski.

Pan Jarek już planuje kolejne akcje. - Znowu wróciło się graffiti przy Nowym Świecie. Będzie trzeba coś z tym zrobić - skwitował.

Przeczytaj także: Szokująca przebudowa kamienicy na Klonowej



Podziel się