Zamykają kawiarnię Bajka na Nowym Świecie
16.05.2009
aktualizacja: 2009-05-22 14:07
- Tu może i jest siermiężnie, ale przez to fantastycznie - zachwyca się aktorka. - Tu jest ekstra - zachwala młodzież. - Tu nie ma zadęcia - dodaje stała klientka. Wszystkim żal kawiarni Bajka na Nowym Świecie. Po 53 latach lokal będzie zamknięty.
ZOBACZ TAKŻE
- Na Mariensztacie powstanie nowa klubokawiarnia (30-07-09, 09:00)
- Kultowa Cafe Bajka wróciła na Nowy Świat (30-04-10, 09:00)
- Między Nami zostaje na Brackiej. Podwyżka jest, ale mała (26-03-10, 10:00)
- Reaktywacja Bajki - powraca kultowa kawiarnia (18-03-10, 09:00)
- Kolejne kultowe miejsce Warszawy zlikwidowane (03-06-09, 15:09)
- Niespodzianka - kawiarnia z nadzieją (19-05-09, 10:00)
- Prośba o przewijak w urzędzie dzielnicy (18-05-09, 11:00)
- Wehikuł Pana Samochodzika odnaleziony pod Warszawą (11-05-09, 12:46)
Późny wtorkowy wieczór. Pani Jadzia, prawie 70-latka, zbiera kufle ze stolików, zagaduje. Przy bufecie para 20-latków w pstrokatych koszulach, na głowie dredy. - Pani kierowniczko. Jak wieczorek? - zaczepiają. - Oj, konsumenci przyszli. Bajkę żegnają - rzuca.
I dodaje - już do mnie - wskazując na parę w dredach. - Moja młodzież. Kochani. Kiedyś zaprosili mnie na wystawę fotograficzną. Ale nie poszłam, bo gdzie stara kierowniczka Bajki na taką ekspozycję. Ludzie śmiać się będą - i sama zaczyna się śmiać.
- A tego tam - ciągnie po chwili - tego w żółtej kurtce wywaliłam kiedyś na zbity pysk. Ze swoją wódką przyszedł. Chwyciłam za butelkę i na jego oczach wszystko wylałam na ulicę. Żeby nie gadał, że zlewam i ludziom podaję.
Jadwiga Myrcha szkołę gastronomiczną zrobiła w Siedlcach. I tam krótko byłą kelnerką. W 1964 roku przeprowadziła się do Warszawy. Zaczęła pracę w bufecie w Ursusie. Później wzięła w ajencję kawiarnię w Ożarowie. A w 1984 roku, też w ajencję - kawiarnię Bajka przy Nowym Świecie 44. Nazwy nie zmieniła, bo przecież lokal istniał od 1956 roku. I zawsze była to Bajka.
Jadwiga Myrcha zamknie lokal z końcem maja. Spadkobierca właścicieli kamienicy niedawno odzyskał ją i podniósł czynsz o kilkaset procent.
Zamykają kawiarnię "Bajka"
Nie pijesz sam, bo masz lustro
- Bajka dzieli się na przedpopołudniową i popołudniową - opowiada przy piwie Mikołaj Nałęcz-Nieniewski, student kulturoznawstwa. Siedzi na wysokim stołku. Stołka nie można przesunąć, jest przymocowany do podłogi. Na wyciągniecie ręki wąziutki, przyczepiony do ściany blat. Na ścianie lustro.
- W południe do Bajki przychodzą babcie. Piją kawę z koniakiem, zamawiają ciastka. Po południu lokal przejmują starsi panowie. Upijają się w swoim gronie. I też jest fajnie - dodaje koleżanka Mikołaja Ania Wójcik. Oboje przychodzą tu od czasów liceum. Bo to nie jest sieciówka, bo w Bajce jest fajny klimat, w Bajce wszyscy się znają i lubią. Przekonują, że kawiarnia wśród alternatywnej młodzieży stała się po prostu modna.
- Fajne są te lustra, co? - rzuca Mikołaj. - Wiech je opisywał. Jak przychodzisz się napić, to nie jesteś sam, bo masz lustro. Kiedyś były w każdej kawiarni, a dziś chyba tylko w Bajce. Tu się czuje klimat starej Warszawy, bo gdzie jeszcze podają fasolkę po bretońsku albo kiełbaskę podgrzewaną w opiekaczu?
My przychodzimy do Bajki o godz. 13. Akurat starsze panie zajadają się flaczkami za 6 zł, popijają ze szklanek herbatkę za 3,50 zł albo smakują galaretkę owocową za 4 zł. Siedzą na stołkach przypominających pufy i rozmawiają. Na niedużych stoliczkach wazoniki ze sztucznymi kwiatkami. Na ścianach kafelki w esy floresy i faliste lustra. Wystrój jak w kawiarniach ze 30 lat temu.
- Ale świństwo robią pani, pani Jadziu. Po tylu latach Bajkę zabierają. Jak tak można? - użalają się starsze panie. Zajęły stolik dla niepalących. Informuje o tym mała tabliczka nad nim. Stoliki obok są już dla palących.
Bufetowa, pani Janeczka, też 70-latka, przygotowuje jedzenie. W Bajce jest od 1978 r. Z krótką przerwą, bo przez chwilę pracowała w Amatorskiej. Pani Jadzia przyznaje, że ją podkupiła. - Już chyba czas na emeryturę. Jak zamkną Bajkę, nigdzie nie pójdę. Lata nie te - mówi bufetowa.
Tu musiało być na tip top
Kierowniczka częstuje nas kawą i wuzetką. Nowego ciastka warszawskiego, zygmuntówki, nie ma. Raz chciała wziąć na spróbowanie, ale nigdzie nie znalazła.
- Ostatnio sprzedałam ekspres do kawy. Za stówę. A gdzie mam go zabrać? Teraz taki malutki pożyczyłam - żali się. Bo tamten ekspres był włoski. Sześć kaw na raz było można zaparzyć.
- U mnie kawa zawsze była dobra. Stali konsumenci z Ochoty przyjeżdżali. Ale na początku było bardzo ciężko. Jak przyjęłam kawiarnię, musiałam wszystko wyremontować. Towar w torbach woziłam autobusami. Raz cały dzień jeździłam taksówką za miarką do kawy. Tak, takie były przepisy - równo osiem gramów kawy na porcję i koniec. Wracam z tą miarką i pani bufetowa mówi mi, że byli kontrolerzy i wlepili mandat, bo kawę do szklanek sypała łyżeczką. Jaka byłam zła. Uwierzy pan, lokal dopiero przejęłam i już mnie kontrolować przyszli - przypomina. Zza baru wyciąga małe metalowe pudełko. W środku ośmiogramowa miarka. Używa jej do dziś.
Cztery lata temu w Bajce był generalny remont. Pani Jadzia wymieniła stare metalowe stoliki, jeszcze ze sfinksem, symbolem browaru warszawskiego. Wstawiła nową witrynę i bufet. Kupiła zmywarkę, dwie lodówki - na ciastka i na butelki. - 80 tys. to wszystko kosztowało. Lodówki też chcę sprzedać. Szkoda gadać. Ćwierć wieku tu spędziłam i teraz taki numer mi robią. W domu potrafiłam bałagan zostawić, bo leciałam do Bajki. Bo w Bajce to musiało być na tip top.
Tu zawsze się ktoś przysiada
O godzinie 17 do kawiarni schodzą się starsi panowie. W marynarkach w kratę, w krawatach jeszcze z Pewexu, pod muszkami. Jest dziennikarz z nieistniejącego już "Słowa Powszechnego", poeta, malarz, impresario festiwali sopockich i opolskich i wśród nich studenci. Pani Janeczka w kapciach i czerwonym fartuszku zbiera kufel za kuflem. Na wysokim taborecie, ze słuchawkami na uszach siedzi Andrzej, student administracji. - Przychodzę tu sam. Siadam i czytam. Czasem coś piszę. Tu nie trzeba się umawiać. Zawsze się ktoś przysiada. Gadamy o polityce, sztuce albo tak po prostu: o zobacz, jaka fajna laska idzie. Tu czas stanął w miejscu kilkadziesiąt lat temu - opowiada.
I dodaje - już do mnie - wskazując na parę w dredach. - Moja młodzież. Kochani. Kiedyś zaprosili mnie na wystawę fotograficzną. Ale nie poszłam, bo gdzie stara kierowniczka Bajki na taką ekspozycję. Ludzie śmiać się będą - i sama zaczyna się śmiać.
- A tego tam - ciągnie po chwili - tego w żółtej kurtce wywaliłam kiedyś na zbity pysk. Ze swoją wódką przyszedł. Chwyciłam za butelkę i na jego oczach wszystko wylałam na ulicę. Żeby nie gadał, że zlewam i ludziom podaję.
Jadwiga Myrcha szkołę gastronomiczną zrobiła w Siedlcach. I tam krótko byłą kelnerką. W 1964 roku przeprowadziła się do Warszawy. Zaczęła pracę w bufecie w Ursusie. Później wzięła w ajencję kawiarnię w Ożarowie. A w 1984 roku, też w ajencję - kawiarnię Bajka przy Nowym Świecie 44. Nazwy nie zmieniła, bo przecież lokal istniał od 1956 roku. I zawsze była to Bajka.
Jadwiga Myrcha zamknie lokal z końcem maja. Spadkobierca właścicieli kamienicy niedawno odzyskał ją i podniósł czynsz o kilkaset procent.
Zamykają kawiarnię "Bajka"
Nie pijesz sam, bo masz lustro
- Bajka dzieli się na przedpopołudniową i popołudniową - opowiada przy piwie Mikołaj Nałęcz-Nieniewski, student kulturoznawstwa. Siedzi na wysokim stołku. Stołka nie można przesunąć, jest przymocowany do podłogi. Na wyciągniecie ręki wąziutki, przyczepiony do ściany blat. Na ścianie lustro.
- W południe do Bajki przychodzą babcie. Piją kawę z koniakiem, zamawiają ciastka. Po południu lokal przejmują starsi panowie. Upijają się w swoim gronie. I też jest fajnie - dodaje koleżanka Mikołaja Ania Wójcik. Oboje przychodzą tu od czasów liceum. Bo to nie jest sieciówka, bo w Bajce jest fajny klimat, w Bajce wszyscy się znają i lubią. Przekonują, że kawiarnia wśród alternatywnej młodzieży stała się po prostu modna.
- Fajne są te lustra, co? - rzuca Mikołaj. - Wiech je opisywał. Jak przychodzisz się napić, to nie jesteś sam, bo masz lustro. Kiedyś były w każdej kawiarni, a dziś chyba tylko w Bajce. Tu się czuje klimat starej Warszawy, bo gdzie jeszcze podają fasolkę po bretońsku albo kiełbaskę podgrzewaną w opiekaczu?
My przychodzimy do Bajki o godz. 13. Akurat starsze panie zajadają się flaczkami za 6 zł, popijają ze szklanek herbatkę za 3,50 zł albo smakują galaretkę owocową za 4 zł. Siedzą na stołkach przypominających pufy i rozmawiają. Na niedużych stoliczkach wazoniki ze sztucznymi kwiatkami. Na ścianach kafelki w esy floresy i faliste lustra. Wystrój jak w kawiarniach ze 30 lat temu.
- Ale świństwo robią pani, pani Jadziu. Po tylu latach Bajkę zabierają. Jak tak można? - użalają się starsze panie. Zajęły stolik dla niepalących. Informuje o tym mała tabliczka nad nim. Stoliki obok są już dla palących.
Bufetowa, pani Janeczka, też 70-latka, przygotowuje jedzenie. W Bajce jest od 1978 r. Z krótką przerwą, bo przez chwilę pracowała w Amatorskiej. Pani Jadzia przyznaje, że ją podkupiła. - Już chyba czas na emeryturę. Jak zamkną Bajkę, nigdzie nie pójdę. Lata nie te - mówi bufetowa.
Tu musiało być na tip top
Kierowniczka częstuje nas kawą i wuzetką. Nowego ciastka warszawskiego, zygmuntówki, nie ma. Raz chciała wziąć na spróbowanie, ale nigdzie nie znalazła.
- Ostatnio sprzedałam ekspres do kawy. Za stówę. A gdzie mam go zabrać? Teraz taki malutki pożyczyłam - żali się. Bo tamten ekspres był włoski. Sześć kaw na raz było można zaparzyć.
- U mnie kawa zawsze była dobra. Stali konsumenci z Ochoty przyjeżdżali. Ale na początku było bardzo ciężko. Jak przyjęłam kawiarnię, musiałam wszystko wyremontować. Towar w torbach woziłam autobusami. Raz cały dzień jeździłam taksówką za miarką do kawy. Tak, takie były przepisy - równo osiem gramów kawy na porcję i koniec. Wracam z tą miarką i pani bufetowa mówi mi, że byli kontrolerzy i wlepili mandat, bo kawę do szklanek sypała łyżeczką. Jaka byłam zła. Uwierzy pan, lokal dopiero przejęłam i już mnie kontrolować przyszli - przypomina. Zza baru wyciąga małe metalowe pudełko. W środku ośmiogramowa miarka. Używa jej do dziś.
Cztery lata temu w Bajce był generalny remont. Pani Jadzia wymieniła stare metalowe stoliki, jeszcze ze sfinksem, symbolem browaru warszawskiego. Wstawiła nową witrynę i bufet. Kupiła zmywarkę, dwie lodówki - na ciastka i na butelki. - 80 tys. to wszystko kosztowało. Lodówki też chcę sprzedać. Szkoda gadać. Ćwierć wieku tu spędziłam i teraz taki numer mi robią. W domu potrafiłam bałagan zostawić, bo leciałam do Bajki. Bo w Bajce to musiało być na tip top.
Tu zawsze się ktoś przysiada
O godzinie 17 do kawiarni schodzą się starsi panowie. W marynarkach w kratę, w krawatach jeszcze z Pewexu, pod muszkami. Jest dziennikarz z nieistniejącego już "Słowa Powszechnego", poeta, malarz, impresario festiwali sopockich i opolskich i wśród nich studenci. Pani Janeczka w kapciach i czerwonym fartuszku zbiera kufel za kuflem. Na wysokim taborecie, ze słuchawkami na uszach siedzi Andrzej, student administracji. - Przychodzę tu sam. Siadam i czytam. Czasem coś piszę. Tu nie trzeba się umawiać. Zawsze się ktoś przysiada. Gadamy o polityce, sztuce albo tak po prostu: o zobacz, jaka fajna laska idzie. Tu czas stanął w miejscu kilkadziesiąt lat temu - opowiada.
1
2
następne »
-
Re: I to jest Bajki koniec
zewszad_i_znikad
17.05.09, 10:42
Tylko fragment o "stoliku dla niepalących" jest żałosny. "Stolik dla niepalących" i tuż obok, w tym samym pomieszczeniu, dla palących? Ręce opadają.Za takie "stoliki dla niepalących" to ja »
-
nie ma już bajek...
japolak
18.05.09, 11:20
Ktoś w dyskusji wspomiał czeską Pragę - też sie skomercjonalizowała, sk...a. Podobnie jak trzecia stolica, którą lubiłem, czyli Budapeszt. Nie mówię o Zachodzie. Parę lat nie byłem w Pradze,»
-
I to jest Bajki koniec
wincenty.wardowski
22.05.09, 17:05
Z "klymatycznych" miejsc można by jeszcze Corso na Pl. Zbawiciela wymienić.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





