Zamykają kawiarnię Bajka na Nowym Świecie

Wojciech Karpieszuk / Wideo: Jakub Pawlak
16.05.2009 aktualizacja: 2009-05-22 14:07
A A A Drukuj
Warszawa, kawiarnia Bajka Fot. Bartosz Bobkowski / AG
  • Jadwiga Myrcha (w środku) jest kierowniczką kawiarni Bajka przy Nowym Świecie 44 od 25 lat. Teraz musi zamknąć lokal, bo nie stać jej na nowe stawki czynszu
  • Bufetowa Janina Fronczykowska 31 lat w Bajce, kiedyś podkupiona konkurencji
- Tu może i jest siermiężnie, ale przez to fantastycznie - zachwyca się aktorka. - Tu jest ekstra - zachwala młodzież. - Tu nie ma zadęcia - dodaje stała klientka. Wszystkim żal kawiarni Bajka na Nowym Świecie. Po 53 latach lokal będzie zamknięty.
Późny wtorkowy wieczór. Pani Jadzia, prawie 70-latka, zbiera kufle ze stolików, zagaduje. Przy bufecie para 20-latków w pstrokatych koszulach, na głowie dredy. - Pani kierowniczko. Jak wieczorek? - zaczepiają. - Oj, konsumenci przyszli. Bajkę żegnają - rzuca.

I dodaje - już do mnie - wskazując na parę w dredach. - Moja młodzież. Kochani. Kiedyś zaprosili mnie na wystawę fotograficzną. Ale nie poszłam, bo gdzie stara kierowniczka Bajki na taką ekspozycję. Ludzie śmiać się będą - i sama zaczyna się śmiać.

- A tego tam - ciągnie po chwili - tego w żółtej kurtce wywaliłam kiedyś na zbity pysk. Ze swoją wódką przyszedł. Chwyciłam za butelkę i na jego oczach wszystko wylałam na ulicę. Żeby nie gadał, że zlewam i ludziom podaję.

Jadwiga Myrcha szkołę gastronomiczną zrobiła w Siedlcach. I tam krótko byłą kelnerką. W 1964 roku przeprowadziła się do Warszawy. Zaczęła pracę w bufecie w Ursusie. Później wzięła w ajencję kawiarnię w Ożarowie. A w 1984 roku, też w ajencję - kawiarnię Bajka przy Nowym Świecie 44. Nazwy nie zmieniła, bo przecież lokal istniał od 1956 roku. I zawsze była to Bajka.

Jadwiga Myrcha zamknie lokal z końcem maja. Spadkobierca właścicieli kamienicy niedawno odzyskał ją i podniósł czynsz o kilkaset procent.

Zamykają kawiarnię "Bajka"

Nie pijesz sam, bo masz lustro

- Bajka dzieli się na przedpopołudniową i popołudniową - opowiada przy piwie Mikołaj Nałęcz-Nieniewski, student kulturoznawstwa. Siedzi na wysokim stołku. Stołka nie można przesunąć, jest przymocowany do podłogi. Na wyciągniecie ręki wąziutki, przyczepiony do ściany blat. Na ścianie lustro.

- W południe do Bajki przychodzą babcie. Piją kawę z koniakiem, zamawiają ciastka. Po południu lokal przejmują starsi panowie. Upijają się w swoim gronie. I też jest fajnie - dodaje koleżanka Mikołaja Ania Wójcik. Oboje przychodzą tu od czasów liceum. Bo to nie jest sieciówka, bo w Bajce jest fajny klimat, w Bajce wszyscy się znają i lubią. Przekonują, że kawiarnia wśród alternatywnej młodzieży stała się po prostu modna.

- Fajne są te lustra, co? - rzuca Mikołaj. - Wiech je opisywał. Jak przychodzisz się napić, to nie jesteś sam, bo masz lustro. Kiedyś były w każdej kawiarni, a dziś chyba tylko w Bajce. Tu się czuje klimat starej Warszawy, bo gdzie jeszcze podają fasolkę po bretońsku albo kiełbaskę podgrzewaną w opiekaczu?

My przychodzimy do Bajki o godz. 13. Akurat starsze panie zajadają się flaczkami za 6 zł, popijają ze szklanek herbatkę za 3,50 zł albo smakują galaretkę owocową za 4 zł. Siedzą na stołkach przypominających pufy i rozmawiają. Na niedużych stoliczkach wazoniki ze sztucznymi kwiatkami. Na ścianach kafelki w esy floresy i faliste lustra. Wystrój jak w kawiarniach ze 30 lat temu.

- Ale świństwo robią pani, pani Jadziu. Po tylu latach Bajkę zabierają. Jak tak można? - użalają się starsze panie. Zajęły stolik dla niepalących. Informuje o tym mała tabliczka nad nim. Stoliki obok są już dla palących.

Bufetowa, pani Janeczka, też 70-latka, przygotowuje jedzenie. W Bajce jest od 1978 r. Z krótką przerwą, bo przez chwilę pracowała w Amatorskiej. Pani Jadzia przyznaje, że ją podkupiła. - Już chyba czas na emeryturę. Jak zamkną Bajkę, nigdzie nie pójdę. Lata nie te - mówi bufetowa.

Tu musiało być na tip top

Kierowniczka częstuje nas kawą i wuzetką. Nowego ciastka warszawskiego, zygmuntówki, nie ma. Raz chciała wziąć na spróbowanie, ale nigdzie nie znalazła.

- Ostatnio sprzedałam ekspres do kawy. Za stówę. A gdzie mam go zabrać? Teraz taki malutki pożyczyłam - żali się. Bo tamten ekspres był włoski. Sześć kaw na raz było można zaparzyć.

- U mnie kawa zawsze była dobra. Stali konsumenci z Ochoty przyjeżdżali. Ale na początku było bardzo ciężko. Jak przyjęłam kawiarnię, musiałam wszystko wyremontować. Towar w torbach woziłam autobusami. Raz cały dzień jeździłam taksówką za miarką do kawy. Tak, takie były przepisy - równo osiem gramów kawy na porcję i koniec. Wracam z tą miarką i pani bufetowa mówi mi, że byli kontrolerzy i wlepili mandat, bo kawę do szklanek sypała łyżeczką. Jaka byłam zła. Uwierzy pan, lokal dopiero przejęłam i już mnie kontrolować przyszli - przypomina. Zza baru wyciąga małe metalowe pudełko. W środku ośmiogramowa miarka. Używa jej do dziś.

Cztery lata temu w Bajce był generalny remont. Pani Jadzia wymieniła stare metalowe stoliki, jeszcze ze sfinksem, symbolem browaru warszawskiego. Wstawiła nową witrynę i bufet. Kupiła zmywarkę, dwie lodówki - na ciastka i na butelki. - 80 tys. to wszystko kosztowało. Lodówki też chcę sprzedać. Szkoda gadać. Ćwierć wieku tu spędziłam i teraz taki numer mi robią. W domu potrafiłam bałagan zostawić, bo leciałam do Bajki. Bo w Bajce to musiało być na tip top.

Tu zawsze się ktoś przysiada

O godzinie 17 do kawiarni schodzą się starsi panowie. W marynarkach w kratę, w krawatach jeszcze z Pewexu, pod muszkami. Jest dziennikarz z nieistniejącego już "Słowa Powszechnego", poeta, malarz, impresario festiwali sopockich i opolskich i wśród nich studenci. Pani Janeczka w kapciach i czerwonym fartuszku zbiera kufel za kuflem. Na wysokim taborecie, ze słuchawkami na uszach siedzi Andrzej, student administracji. - Przychodzę tu sam. Siadam i czytam. Czasem coś piszę. Tu nie trzeba się umawiać. Zawsze się ktoś przysiada. Gadamy o polityce, sztuce albo tak po prostu: o zobacz, jaka fajna laska idzie. Tu czas stanął w miejscu kilkadziesiąt lat temu - opowiada.

Podziel się

  • Re: I to jest Bajki koniec zewszad_i_znikad 17.05.09, 10:42

    Tylko fragment o "stoliku dla niepalących" jest żałosny. "Stolik dla niepalących" i tuż obok, w tym samym pomieszczeniu, dla palących? Ręce opadają.Za takie "stoliki dla niepalących" to ja »

  • nie ma już bajek... japolak 18.05.09, 11:20

    Ktoś w dyskusji wspomiał czeską Pragę - też sie skomercjonalizowała, sk...a. Podobnie jak trzecia stolica, którą lubiłem, czyli Budapeszt. Nie mówię o Zachodzie. Parę lat nie byłem w Pradze,»

  • I to jest Bajki koniec wincenty.wardowski 22.05.09, 17:05

    Z "klymatycznych" miejsc można by jeszcze Corso na Pl. Zbawiciela wymienić.»