Będziesz na zdjęciu z Willym Brandtem

Wojciech Karpieszuk
27.07.2009 aktualizacja: 2009-07-27 08:41
A A A Drukuj
Niemieccy artyści zaprosili warszawiaków do odtworzenia i odegrania ponownie sceny utrwalonej modlitwy kanclerza Niemiec pod pomnikiem Bohaterów Getta Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
  • 7 grudnia 1970, Willy Brandt pod pomnikiem Bohaterów Getta
Mimo upału przebraliśmy się w zimowe płaszcze. Dostaliśmy aparaty i kamery sprzed prawie 40 lat. Przed nami w zadumie klęczał Willy Brandt, w 1970 roku kanclerz RFN.
- Nie często zdarza się taka okazja. Będę eksponatem w Muzeum Sztuki Nowoczesnej - cieszyła się Agata Zyglewska, która przyszła na niecodzienną akcję z dwuipółroczną córką Różą. Niecodzienną, bo przypadkowi warszawiacy pozowali do dziwnego zdjęcia. Wcieli się w role tłumu gapiów i niemieckiego przywódcy z legendarnej fotografii zrobionej w 1970 roku - przed pomnikiem Bohaterów Getta klęczy, jakby się modlił, Willy Brandt. Wokół dziennikarze z kamerami i aparatami. Za ich plecami tłum ciekawskich. - Ja nie mam wielkiego wyboru. Na zdjęciu z 1970 roku jest mama z dzieckiem. Będę zatem mamą z dzieckiem - stwierdziła pani Agata. A że chętnych do wzięcia udziału w akcji nie przyszło wielu, też zaproponowałem swoją pomoc. Byłem dziennikarzem, który na zdjęciu z 1970 roku, przykucając, nagrywał kanclerza.

Włodzimierz Kalicki w "Dużym Formacie" tak opisywał tamto wydarzenie: "Pod pomnikiem Bohaterów Getta Willy Brandt podchodzi do złożonego w jego imieniu wieńca, poprawia szarfy. To niemal rutynowy gest polityków na całym świecie w takiej sytuacji. Potem kanclerz robi kilka kroków w tył i nieoczekiwanie klęka na płycie przed monumentem. Zapada cisza. Po długiej chwili Brandt wstaje i cofa się do reszty niemieckiej delegacji. Stojący z tyłu Mieczysław Rakowski ma ściśnięte gardło; czuje, że stało się coś historycznego".

Sobotnia rekonstrukcja to projekt niemieckich artystów. Hannah Hofmann i Sven Lindholm robią repliki zdjęć bardzo ważnych dla historii Niemiec. Jako bohaterów fotografii sprzed lat angażują zwykłych ludzi. W Niemczech w ten sposób robili już replikę zdjęcia Konrada Adenauera z 1949 roku, kiedy został kanclerzem RFN, czy fotografii z 1977 roku zrobionej tuż po zabójstwie Hansa Martina Schleyera. Szefa Niemieckiego Związku Pracodawców porwali i zabili członkowie organizacji terrorystycznej RAF. W sobotę przyszła kolej na Warszawę.

- Ta wizyta było bardzo ważna. Kanclerz Niemiec zachodnich oddawał hołd bohaterom getta. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak to wyjdzie - mówiła podekscytowana Hannah Hofmann.

Dla nich najistotniejsze było to, żeby współczesne zdjęcie jak najbardziej przypominało oryginał. Zatem musieliśmy zastygnąć dokładnie w takiej samej pozie jak sfotografowani ludzie. Ktoś stał tyłem z podniesioną w dziwnym geście nogą. Ktoś inny był wygięty, jakby potknął się na schodach prowadzących do pomnika. A że zdjęcie było zrobione w grudniu, mimo słońca i prawie 30 stopni na termometrze byliśmy w zimowych paltach i beretach.

Przez kilkadziesiąt minut pozowaliśmy do fotografii. Willym Brandtem był przypadkowy starszy pan. Artyści nagrywali nas, robili zdjęcia, a turyści nie bardzo wiedzieli, co się dzieje. Aż nagle podeszła pewna kobieta. - Mieszkam tu obok w bloku. Dokładnie pamiętam tę wizytę. Byłam z dzieckiem na spacerze. Patrzę, coś się dzieje. Podchodzę i własnym oczom nie wierzę - to Willy Brandt składa wieniec. Klaskaliśmy. Nikt o tym wcześniej nie wiedział. Chyba w ostatniej chwili postanowił, że to zrobi - tłumaczyła.

Dzieło z naszym udziałem będzie można obejrzeć w grudniu w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie przy ulicy Pańskiej.

Przeczytaj także: Fotograficzny powrót do przeszłości



Podziel się